Sprawdź jaki laptop Intel Evo jest najlepszy dla Ciebie Więcej
Microsoft

Telefon za 29 dolarów sporą szansą dla Microsoftu

MS
Maciej Sikorski
24

Rano na AW pojawił się tekst, w którym poruszyłem temat rozwoju platformy Windows Phone w kolejnych latach. Pojawiło się sporo komentarzy do wpisu, a wśród nich uwaga dotycząca rozwoju rynku mobilnego w Afryce. Mogłoby się wydawać, że producenci póki co lekceważą ten rynek, ale to chyba nie do końca...

Rano na AW pojawił się tekst, w którym poruszyłem temat rozwoju platformy Windows Phone w kolejnych latach. Pojawiło się sporo komentarzy do wpisu, a wśród nich uwaga dotycząca rozwoju rynku mobilnego w Afryce. Mogłoby się wydawać, że producenci póki co lekceważą ten rynek, ale to chyba nie do końca prawda. Najlepszy przykład stanowią zaprezentowane dzisiaj telefony Nokii. Sprzęt kosztujący około 30 dolarów już niedługo będzie sprzedawał Microsoft…

Na początek tekst komentarza naszej Czytelniczki:

Przy wszystkich tych plotkach i prognozach, zapominamy że jest jeszcze ogromny rynek zbytu, który wszyscy pomijają milczeniem - Afryka. To jest ogromny kontynent z równie ogromną ilością mieszkańców i wbrew pozorom nie wszędzie jest głód i bieda. MS jakby był sprytny to postawiłby właśnie na Afrykę. Tam prawie każdy ma telefon komórkowy (póki co jedynie zwykłą Nokię 3310 i jej pokrewne, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia), i nieważne, że ciężko z prądem. Sieci komórkowe wchodzą tam coraz głębiej w kontynent, oferując interesujące pakiety internetowe. Afrykanie chętnie kupują smartfony, które są też wyznacznikiem statusu społecznego, więc jeśli tylko byłyby w zasięgu ich możliwości finansowych, to MS+Nokia naprawdę miałyby zbyt. Ciekawa jestem kto spróbuje podbić Afrykę?

Słuszna uwaga – Afryka faktycznie jest kuszącym rynkiem. Niektóre kraje szybko się rozwijają, przybywa im ludności i nierzadko nie są to już osoby żyjące w totalnej nędzy. Jednocześnie jednak nie stać ich na smartfon lub po prostu nie widzą potrzeby, by inwestować w sprzęt tego typu. Czego zatem poszukują? Tanich telefonów gwarantujących im kontakt ze światem. Kto przez ostatnie lata dostarczał na rynek takie produkty i nadal odgrywa olbrzymią rolę w tym sektorze? Nokia, czyli firma, która żegna się z biznesem komórkowym. Nie oznacza to jednak, że go uśmierca – ich miejsce przy stoliku zajmuje po prostu nowy gracz, Microsoft, przejmujący fińskie karty.

Losy tzw. feature phones, czyli prostych urządzeń za kilkadziesiąt dolarów to jeden z najciekawszych i jednocześnie najmniej omawianych elementów transakcji Nokii i Microsoftu. Korporacja z Redmond przejmuje od Finów ten rynek i będzie mogła przez dekadę używać marki europejskiej legendy. Dla niektórych to mało istotne i pojawiały się pytania, czy Amerykanie nie spróbują się pozbyć tej "kuli u nogi". Przecież tanie telefony z każdym rokiem tracą na znaczeniu, a zysk z ich produkcji i sprzedaży jest niski (niejednokrotnie nie można nawet mówić o zysku, lecz o generowaniu strat). Rada jest zatem jedna: znaleźć kupca, pozbyć się tej części biznesu i skupić się na smartfonach Lumia oraz quasismartfonach, czyli modelach z serii Asha. Ma sens? Raczej nie.

Gdyby Amerykanie postąpili w ten sposób, to poważnie utrudniliby sobie działanie i rozwój na rynku mobilnym. Fakt, iż mogą używać marki Nokia w tym konkretnym przypadku nie jest przypadkiem – MS prawdopodobnie chce poszerzać swoje wpływy na takich rynkach, jak Afryka, Ameryka Południowa oraz Azja i uczyni to z pomocą popularnej i dobrze odbieranej Nokii. Dziesięć lat to całkiem sporo i w tym czasie rynek mobilny powiększy się o rzesze nowych klientów. Złapanie ich na "lep" w postaci tanich telefonów Nokii może się okazać jednym z najważniejszych zadań Microsoftu w tej dekadzie. Po co firmie użytkownicy sprzętu, którzy nie dadzą zarobić na sprzedaży sprzętu, ani na usługach?

Tu pojawia się kwestia tego, jakimi funduszami ów użytkownik dysponuje dzisiaj, a jakimi będzie dysponował za dziesięć lat. Obecnie największym światowym odbiorcą smartfonów są Chiny. Czy rynek ten wydawał się priorytetowy dziesięć lat temu? Dla niektórych pewnie tak, ale mnóstwo osób go lekceważyło. Podobna sytuacja będzie właściwa dla wielu innych krajów azjatyckich, afrykańskich oraz dla państw Ameryki Łacińskiej. Microsoft musi teraz przyciągać nowych klientów i zatrzymać ich przy sobie, by w kolejnych latach wybierali oni nie telefon za 30, lecz za 130 czy 230 dolarów i z logo MS. Najważniejsze nie będą przy tym zyski ze sprzedaży samego sprzętu, lecz z pozyskania klienta, który zacznie korzystać z usług i oprogramowania firmy.

Przebijanie się na rozwiniętym już rynku i próba przejęcia czyichś klientów są bardziej czaso i kapitałochłonne, a przy tym wiążą się z większym ryzykiem niepowodzenia. Zamiast podbierać klientów konkurencji, lepiej ich sobie "wychować" (a potem przejmować tych, którzy nie skorzystali z propozycji). Wielu z Was powtarza na AW od dawna, że największą siłą Nokii jest jej marka: logo, które kojarzy się dobrze i które trudno wycenić. To ono miało stanowić największy kapitał firmy m.in. na rykach wschodzących, gdzie z czasem Finowie mogliby dostarczać coraz droższe Lumie i zwiększać w ten sposób swoje zyski. Ten scenariusz nadal może być realizowany, ale teraz wykonawcą będzie Microsoft. Narzędzi do pracy nie brakuje, a najlepszym przykładem są zaprezentowane dzisiaj modele Nokia 108 oraz Nokia 108 Dual SIM.

Wspominałem wcześniej o telefonach za 30 dolarów i miałem na myśli właśnie wymienione przed chwilą urządzenia. Co oferuje użytkownikowi sprzęt, który w Polsce mógłby kosztować 100 złotych (mógłby, ale nigdy nie będzie – po doliczeniu wszelkiej maści podatków i opłat cena wzrasta o kilkadziesiąt procent)? Sam producent zwraca uwagę przede wszystkim na aparat fotograficzny (0,3 Mpix). Z perspektywy osoby, która nie posiada jeszcze telefonu, a tym bardziej aparatu fotograficznego czy kamery może to być faktycznie spory atut. Pojawia się możliwość robienia zdjęć oraz filmów, przechowywania ich (telefony są wyposażone w porty dla kart microSD) oraz przekazywania dalej.

Pojawia się technologa Nokia Slam umożliwiająca wymianę plików przy użyciu Bluetooth. Do tego 1,8-calowy wyświetlacz, gniazdo na słuchawki, odtwarzacz mp3, radio i bateria, która w trybie czuwania wytrzymuje miesiąc (o Wężu nawet nie będę wspominał, bo to przecież podstawa). Spore znaczenie może mieć stworzenie wersji telefonu na dwie karty SIM, ponieważ często jest to nie tylko mile widziany dodatek, ale wręcz wymagana cecha decydująca o zakupie konkretnego modelu. Nokia zaprezentowała zatem idealny sprzęt dla początkującego użytkownika. Jednocześnie warto mieć na uwadze, że taki produkt może kupić także klient posiadający już smartfon: Nokia 108 będzie sprzętem zapasowym – jest tania, dłużej trzyma na jednym ładowaniu i trudniej ją uszkodzić. To spore atuty.

Napisałem przed chwilą, że to Nokia zaprezentowała sprzęt, co jest oczywiście prawdą, ale należy mieć na uwadze, że model ten stanie się przede wszystkim orężem Microsoftu (trafi on na rynek w czwartym kwartale bieżącego roku). Dzisiejsza premiera fińskiej korporacji niektórych może dziwić (przecież wycofują się z tego rynku, więc po co te prezentacje?), ale trudno im się dziwić – prace nad modelem były pewnie prowadzone symultanicznie z rozmowami na temat przejęcia i teraz po prostu zamykane są kolejne projekty, nad jakimi pracowali Finowie. Zamykane dla nich, ale nie dla Microsoftu.

Modele typu Nokia 108 wcale nie muszą być kulą u nogi Microsoftu – tani sprzęt znajduje się w ofercie wielu azjatyckich graczy i stanowi on ważną część ich biznesu (Samsung nie skupia się przecież wyłącznie na smartfonach z linii Galaxy). Decydenci MS zapewne zdają sobie z tego sprawę i powinni się postarać, by zrobić użytek z pozycji oraz możliwości przejmowanych (kupowanych) od Nokii. Powtórzę pytanie zadane przez naszą Czytelniczkę: Ciekawa jestem kto spróbuje podbić Afrykę? Spodziewam się, że swoich sił spróbuje Microsoft. Ma do tego świetną okazję i narzędzia. Jeżeli nie skorzysta z możliwości, to popełni spory błąd.

Źródło grafiki oraz informacji: Nokia

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu