22

Te seriale wspominam najmilej, czyli dzielę się sentymentem i nostalgią

Wspominać można już Grę o tron, House'a czy Dextera. A także Prison Breaka czy Lost. Są takie tytuły, które znają wszyscy i te seriale polecane są na każdym kroku. Dlatego w odpowiedzi na tego typu zestawienia spisałem produkcje, które wspominam niezwykle miło, ale raczej nie znajdziecie ich w pierwszym lepszym rankingu.

Batman: The Animated Series

Nie, kreskówki nie są tylko dla dzieci, a szczególnie takie, jak Batman: Animacje (czasami pod takim tytułem był emitowany w Polsce). Dojrzałość opowieści i oprawa audiowizualna sprawiają, że do produkcji z lat 1992-1995 wracam dziś regularnie, tym bardziej, że Warner Bros. przygotował reedycję serialu na płytach Blu-Ray. Styl animacji, w mojej ocenie, w ogóle się nie zestarzał, a ścieżka dźwiękowa czy fabuła niektórych odcinków (Two Face chociażby!) powodują, że inni superbohaterowie wciąż zazdroszczą Mrocznemu Rycerzowi tak udanej kreskówki.

Hustle

Brytyjski serial opowiadający o przeróżnych przekrętach – dużych i małych – a także życiu tych, którzy je wykonują i starają sie przy okazji wieść normalne życie. Nie jest to głośna produkcja i zdecydowanie zasługuje na więcej splendoru niż dostała. Największymi plusami Hustle są postacie i fabuła – te pierwsze są intrygujące i bardzo fajnie napisane, zaś wydarzenia z jakimi się spotykają potrafią nieźle nakręcić w głowie. Zwrot akcji to nieodłączny element każdego odcinka, a czasem otrzymujemy ich kilka. Są mniej i bardziej zaskakujące, ale seans pozostaje równie przyjemny.

Eureka

Bardzo żałuję, że po czasie emisji tego serialu w Polsce na Canal+, żaden serwis VOD nie zainteresował się tym tytułem i nie włączył do swojej oferty. Nie jest produkcja wybitna i to pod żadnym względem – niektóre historie są niezwykle naiwne, a efekty specjalne potrafią zniesmaczyć, ale koniec końców bardzo łatwo docenia się atmosferę serialu – miasteczko, w którym (prawie) wszyscy są geniuszami i prowadzą niezwykłe eksperymenty, potrafi być pełne niesamowitych przygód, a rozwój bohaterów i ich codziennie rozterki też były źródłem czystej przyjemności podczas oglądania.

The River

Serial stacji ABC był emitowany w Polsce przez TVP i AXN, ale nigdy nie zebrał większej widowni. Może dlatego, że nie zbierał od samego początku samych pozytywnych recenzji, ale aura tajemniczości, którą stworzyli twórcy, niezwykle przypadła mi do gustu. Zaginięcie nieco ekstrentrycznego prezentera telewizyjnego i podróżnika zainteresowanego zjawiskami paranormalnymi powoduje, że w ślad za nim na rzekę wypływa jego rodzina. Wydarzenia śledzimy także z kamer ekipy telewizyjnej, niczym dokument, co nadaje serialowi naprawdę świetnego klimatu.

Star Wars: Clone Wars

Zanim na Cartoon Network zagościły komputerowo wygenerowane Wojny Klonów, za serial w tym okresie wziął się legendarny Genndy Tartakovsky. Styl, w jakim stworzył te odcinki i fabuła, która znacząco poszerzała naszą wiedzę na temat Wojen Klonów oraz niektórych kluczowych postaci, jak chociażby Anakin, spowodowały, że do dziś z ogromnym sentymentem wspominam emisje serialu w telewizji. Można tylko żałować, że w Polsce dostępność do tego tytułu jest tak ograniczona.

Tin Star (Gwiazda Szeryfa)

Nieco nowsza produkcja, która wciąż czeka na kontynuację, ale zdecydowanie warta uwagi i Waszego czasu. Były brytyjski gliniarz działający pod przykrywką przeprowadza się do kanadyjskiego miasteczka, gdzie zostaje lokalnym szeryfem. Zamiast spokojnej służby, będzie musiał mierzyć się z gansterami, lobbystami, politykami i… właściwie w kim on nie ma wroga? Tylko że to on stoi po właściwej stronie prawa walcząc ze wszystkimi dookoła. Świetna rola Tima Rotha przyciąga do ekranu jak magnes. Podobnie jak śliczne widoki i intrygująca historia.