72

Tak źle jeszcze nie było… Prawie 10% Polaków ogląda telewizję „dla beki”

Od kilku lat, kolejne badania oglądalności telewizji alarmują rekordowymi spadkami, okazuje się, że jest tym jeszcze gorzej, bo część z tych osób, które jeszcze oglądają telewizję, zaczyna to robić, tylko po to, by się ponabijać. Tak wynika z nowego badania, z którego raport udostępniła nam agencja mediowa Wavemaker.

Wszechobecna propaganda partii rządzącej w telewizji publicznej, która wylewa się nie tylko z wiadomości, ale i z innych programów telewizyjnych czy nawet polskich seriali, zaczyna skutkować nie tylko spadkami oglądalności, ale i zjawiskiem, które w jednoznaczny sposób nazwano oglądaniem telewizji „dla beki”. Czynią tak głownie młodzi ludzie, którzy później wyśmiewają wybrane pozycje razem ze znajomymi czy wrzucają jako memy w sieciach społecznościowych.

46% badanych ogląda jeszcze telewizję, aby się czegoś dowiedzieć, jednak z telewizji, którą już prawie 10% Polaków włącza tylko po to, by się ponabijać z pokazywanych tam rzeczy, czyli „dla beki”.

Jak nie trudno się domyślić, największą grupę stanowią tu osoby z przedziału 18-24 lat, ale i tylko nieco mniejszy odsetek mamy w wieku 25-34 lata czy w starszych i nieco więcej mamy w tej grupie mężczyzn.

Co to za typy programów? Prócz kabaretów czy reality shows i seriali respondenci wymieniają też programy informacyjne i to już co czwarty badany wskazuje ten typ programów, najmniej pasujących do oglądania ich „dla beki”.

Konkretne nazwy programów pojawiają się przy kolejnym pytaniu i w przypadku świadomości spontanicznej, badani wymieniają najczęściej program „Chłopaki do wzięcia”, „Trudne sprawy”, „Dlaczego ja”, „Gogglebox” i na piątym miejscu znowu zgrzyt – „Wiadomości”. Pozostałe programy, wśród których pojawiają się „Wiadomości”, również nie pozostawiają złudzeń, co się stało z tym programem informacyjnym.

Przy świadomości wspomaganej, kiedy to badani mogli wybierać konkretne programy z przygotowanej przez agencję listy, „Chłopaki do wzięcia” znalazły się na drugim miejscu, a najczęściej wybieranym programem były tu „Damy i wieśniaczki”. Widać tu też, że powrót „Big Brothera” nie był zbyt udany, a „Wiadomości” wybierało 20% badanych. Na liście tej nie brakuje również takich pozycji jak „Trudne sprawy” czy „Szkoła”.

Skąd w ogóle to zjawisko oglądania „dla beki”? Okazuje się, że jest to lepsze zajęcie do tego, by się pośmiać niż obejrzenie zwyczajnej komedii dla 58% badanych, podobny odsetek wskazuje, że poprawia im to humor. Nieco mniej osób twierdzi, że ich to odstresowuje, są ciekawi czy zostanie pobity kolejny rekord głupoty i aby mieć o czym pogadać i ponabijać się ze znajomymi.

Wavemaker analizował zjawisko prześmiewczego oglądania telewizji bez szukania przełożenia stosunku widzów na percepcję reklam emitowanych wokół tak oglądanych programów. Przyglądając się jednak poziomowi zaangażowania i przywiązania widzów do topowych programów z gatunku paradokumentów (a więc często, jak pokazuje badanie – oglądanych dla beki), nie ma powodów by sądzić, że reklamy wokół nich przyjmowane są przez widzów z mniejszą uważnością – np. średni czas oglądania „Chłopaków do wzięcia” przez widzów, którzy sięgnęli po ten program jest zbliżony do tego, który na oglądanie poświęcali widzowie „Wydarzeń” (analiza stosunku wskaźnika ATS do czasu trwania programu, źródło: Nielsen).

Co z reklamodawcami, którzy wykupują reklamy w tego typu programach? Jak podaje Wavemaker nie mają się na razie czego obawiać, nic nie wskazuje na to, że osoby oglądające tego typu programy „dla beki” nie angażowały się w odbiór ich przekazu reklamowego.


Badanie zjawiska oglądania TV dla beki Wavemaker zrealizował we współpracy z panelem Ariadna w kwietniu 2019 r. na ogólnopolskiej próbie N= 2165 dorosłych telewidzów z dostępem do internetu. Pomysłodawcą badania był Vadim Makarenko, wydawca Wyborcza.tech.

Źródło: Wavemaker.