21

Tajemniczy bogacz rozdaje setki tysięcy złotych na Twitchu

Twitch jest wielki. Największa platforma do streamowania gier na świecie jest jedną z najpopularniejszych stron w USA, a po sieci wciąż krążą plotki, jakoby YouTube planowało kupić serwis za miliard dolarów. Na serwisie pojawiają się i znikają dziwne osobistości, a także ciekawe inicjatywy (jak np. wspólna gra w Pokemony). Aktualnie na Twitchu grasuje… bogacz, który […]

Twitch jest wielki. Największa platforma do streamowania gier na świecie jest jedną z najpopularniejszych stron w USA, a po sieci wciąż krążą plotki, jakoby YouTube planowało kupić serwis za miliard dolarów. Na serwisie pojawiają się i znikają dziwne osobistości, a także ciekawe inicjatywy (jak np. wspólna gra w Pokemony). Aktualnie na Twitchu grasuje… bogacz, który szczodrze obdarowuje streamerów.

Historia jest krótka, ale dosyć ciekawa. Użytkownik o ksywce „Amhai” w ostatnim czasie nawiedził czaty kilku graczy, którzy streamują gry Blizzarda – chodzi o World of Warcraft i Hearthstone. Wielu streamerów udostępnia swoje konta PayPal, na które można dokonywać dobrowolnych wpłat, które mają wspomóc twórcę. Amhai, jeżeli dany stream mu się podoba potrafi wpłacić jednorazowo po kilkanaście tysięcy dolarów. Wedle luźnych kalkulacji, w ciągu ostatniego roku wpłacił na konta różnych osób ponad sto tysięcy dolarów.

Co ciekawe, nikt dokładnie nie wie, kim jest Amhai. Jedni twierdzą, że jest związany z rynkiem paliwowym, inni, że jego dotacje są fanaberią syna bogatego miliardera z Bliskiego Wschodu. Tym plotkom zaprzecza Isaac Cummings-Bentley, jeden ze streamerów, którzy należą do osób, które otrzymały najwięcej od bogacza twierdzi, że poznał tożsamość swojego darczyńcy i się z nim zaprzyjaźnił. Nie chce jednak zdradzić kim jest, Amhai ceni sobie swoją anonimowość.

Takie sytuacje są żywym dowodem na to, że zmienia się system monetyzacji wielu dziedzin, które do tej pory pozostawały w tej kwestii nieco tradycyjne. Twórcy internetowych show czy wideo utrzymywali (i dalej się utrzymują) głównie z reklam w różnej formie – niewykluczone jednak, że wkrótce to się zmieni, a pieniądze zaczną szerszym strumieniem płynąć od odbiorców. Oczywiście rzeczony przykład jest skrajny, ale często przecież streamerzy otrzymują mniejsze dotacje. Osoby, które lubią oglądać daną osobistość chcą ją wesprzeć w ramach swoich możliwości. Nie ma tutaj znaczenia, że w gruncie rzeczy ich materiały pozostają darmowe. Można to w pewien sposób porównać do elastyczności finansowania społecznościowego, albo systemu bundli – można wpłacić minimum, ale przecież nie są rzadkie przypadki, w których wsparcie jakie darowują nie jest kierowane chęcią otrzymania czegoś w zamian.