7

80 000 osób gra jednocześnie w Pokemony, kolektywnie sterując postacią

Tryb dla wielu graczy przybiera w dzisiejszych czasach dramatycznie inne formy, niż kilkanaście lat temu. Coraz rzadziej chwytamy ze znajomymi kontrolery i obserwujemy ten sam ekran, a częściej łączymy się przez sieć. Mamy gry MMO i wielkie mapy dla setek postaci. Kiedy sądziliśmy, że jeżeli chodzi o granie z innymi ludźmi, wymyślono już wszystko, ktoś […]

Tryb dla wielu graczy przybiera w dzisiejszych czasach dramatycznie inne formy, niż kilkanaście lat temu. Coraz rzadziej chwytamy ze znajomymi kontrolery i obserwujemy ten sam ekran, a częściej łączymy się przez sieć. Mamy gry MMO i wielkie mapy dla setek postaci. Kiedy sądziliśmy, że jeżeli chodzi o granie z innymi ludźmi, wymyślono już wszystko, ktoś uruchamia na Twitchu kanał, pozwalający wszystkim widzom włączyć się do gry. Jednej gry.

„Social experiment”, jak nazywa Twitch Plays Pokemon jego twórca. Gra „Pokemon Red” w wersji na klasycznego GameBoy’a uruchomiona jest na emulatorze, a odpowiedni software tłumaczy teksty z czatu kanału na komendy dla programu.

Jak to wygląda w praktyce? Każdy z widzów może wpisać na czacie słowo-klucz, na przykład „up”, „down”, „a” czy „b” – wszystkie odpowiadające odpowiedniemu przyciskowi na GameBoy’u. Umówmy się, dużo ich nie było.

Idea wydaje się dziwaczna, ale jakimś cudem to działa. Po sześciu dniach w totalnym chaosie udało się pokonać paru trenerów i zdobyć kilka odznak. Twórca streamu, anonimowy informatyk z Australii, wprowadził dodatkowy mechanizm, który usprawnił rozgrywkę – widzowie mogą głosować za panowaniem demokracji, albo anarchii. W tym pierwszym przypadku program zlicza głosy z krótkiego okresu i dokonuje wyboru, który ma największe poparcie. Jeżeli panuje anarchia – hulaj dusza, piekła nie ma. Każda komenda trafia do emulatora.

Szczerze mówiąc, przyprawia mnie to o ból głowy. Wątpię szczerze w to, żeby w ramach totalnego chaosu wykształcał się jakiś porządek, rodzaj zbiorowej inteligencji. Tym bardziej, że wiecznie trwa walka pomiędzy trollami głosującymi na „anarchię”, a ludźmi chcącymi faktycznie przejść grę z „demokracji”. Jeżeli w końcu gra zostanie zakończona, to tylko i wyłącznie dlatego, że Pokemony w gruncie rzeczy przechodzą się same – w grze Nintendo nie ma w końcu żadnych stałych kar, ginąc nie tracimy doświadczenia, itd. Niemniej, wygląda to ciekawie, a nawet w pewien sposób zabawnie.

Jeżeli jesteście zainteresowani tym jak wygląda chaos, to proszę bardzo:
Watch live video from TwitchPlaysPokemon on www.twitch.tv
Źródło: Twitch, via Polygon