Tablety

Tablety z Androidem - co zostało po błyskawicznym sukcesie?

TS
Tomasz Szwast
42

Tablety z Androidem błyskawicznie podbiły rynek. Można było znaleźć je wszędzie, od sklepów z elektroniką, przez salony operatorów komórkowych, po dyskonty spożywcze. Każdy chciał mieć swój tablet, na którym zagra w Angry Birds. Co z nich zostało? Naprawdę niewiele.

Kiedy każdy, kto tylko interesował się nowymi technologiami w drugiej dekadzie XXI wieku, z wypiekami na twarzy śledził premierę nowego iPada, wszystko wydawało się być jasne. Oto ma swoją premierę drogi tablet, który lada dzień doczeka się zdecydowanie tańszej konkurencji. Z resztą, dokładnie tak samo było w przypadku iPhone'a. Pojawił się, a tuż po nim na rynku zagościły tańsze telefony z ekranem dotykowym. Nie trzeba było czekać długo do momentu, kiedy na rynek trafiły pierwsze tablety z Androidem. Co było dalej? Prawdziwa eksplozja popularności, której chyba nikt nie mógł się spodziewać.

O dziwo, pierwsze tablety z Androidem wcale nie były udanymi urządzeniami. Dość powiedzieć, że początkowe wersje tego systemu operacyjnego wcale nie były przystosowane do instalowania na tabletach. Otrzymaliśmy zatem coś na kształt smartfonów z większymi ekranami i sporymi problemami z poprawnym wyświetlaniem aplikacji. Na szczęście taki stan rzeczy nie trwał długo. Każda kolejna odsłona Androida była zdecydowanie lepiej dostosowana do obsługi tabletów, a różnica między iPadem a konkurencją wydawała się zacierać. Swoją drogą, sam doskonale pamiętam swój pierwszy tablet z Androidem. Był to Samsung Galaxy Tab 2 w wersji z łącznością mobilną. Kupiłem go, prawdę mówiąc, wyłącznie z ciekawości, by przekonać się, jak sprawdzi się jako akcesorium pomocne studentowi. Niestety, szybko okazało się, że głównie za sprawą braku sprzętowej klawiatury i porządnego pakietu biurowego, nigdy nie zastąpił mi netbooka czy dużego laptopa. Niemniej, to tylko moja przygoda. Zadowolonych klientów było więcej, zdecydowanie więcej. Co sprawiło, że tak chętnie stawali się posiadaczami tabletów z Androidem? Ich cena, utrzymana na bardzo niskim poziomie.

Tablety z Androidem - rewolucja zaczęła się w Biedronce

Prawdziwym przełomem dla rynku tabletów z Androidem była promocja, jaka została ogłoszona w jednej z największych sieci detalicznych, a konkretnie w Biedronce. Pewnego dnia można było kupić tam jeden z prostszych tabletów marki GoClever, w bardzo niskiej cenie. Zgodnie z przewidywaniami, sporo przed otwarciem sklepów ustawiły się do nich kolejki, by każdy zainteresowany zdążył kupić swój tablet. Najczęściej był to pierwszy tablet, z jakim ta osoba miała do czynienia. Co istotne, choć urządzenie było ekstremalnie tanie, wcale nie było takie złe, jak mogłoby się wydawać.

Tablet z Biedronki, czyli wspomniany GoClever, był pełnoprawnym tabletem, pracującym pod kontrolą systemu Android. Choć do jego płynności działania, pojemności czy jakości wyświetlacza można było mieć zastrzeżenia, bez najmniejszego problemu można było na nim grać w prostsze gry czy przeglądać internet. Naturalnie, bardzo dobrze nadawał się również do obsługi komunikatorów internetowych.

Kolejna fala popularności przyszła wraz z ofertami operatorów mobilnych. Promocje, w których można było otrzymać tablet jako gratis do umowy na świadczenie usług telekomunikacyjnych mnożyły się jak grzyby po deszczu. Tablety dodawano również do większych zakupów w niektórych marketach. Wszystko wskazywało na to, że właśnie zaczęła się nowa era w branży mobilnej - era tabletów.

Tablety stają się jeszcze lepsze

W miarę upływy czasu, tablety z Androidem ewoluowały. Owszem, segment podstawowy nadal utrzymywał dość niski poziom, jednak to, co oferowały urządzenia z wyższej półki cenowej, wcale nie odbiegało od możliwości iPadów. Doskonale pamiętam kolejny ze swoich tabletów, którym był Google Nexus 7, produkowany przez firmę Asus. Zapamiętałem go jako świetny, mały tablet, który idealnie nadawał się do wszystkiego tego, czego jego większe, dziesięciocalowe odpowiedniki, a przy tym był rewelacyjnie wręcz wygodny. Nie było większego problemu, by tablet tej większości zabrać ze sobą wszędzie, czy to w niewielkiej torbie na ramię, czy w plecaku, czy nawet w większej kieszeni spodni.

Problem w tym, że choć byłem z niego naprawdę zadowolony, nie używałem go prawie wcale. Era tabletów z Androidem, równie szybko jak się zaczęła, zmierzała ku końcowi. Nie zmieniła tego ani zwiększająca się konkurencja, ani debiut tak świetnych urządzeń, jak Samsung Galaxy Tab S, wyposażony w piękny wyświetlacz AMOLED.

Mimo że tablety z Androidem były lepsze niż kiedykolwiek wcześniej, ich popularność wydawała się kończyć. Dlaczego tak? Przyczyn było przynajmniej kilka, z czego do najistotniejszych należały decyzje zakupowe poszczególnych użytkowników, a także zmiany, jakie wydarzyły się na rynku urządzeń mobilnych.

Świetne urządzenia, których nikt nie potrzebował

Choć tablety z Androidem stawały się coraz lepsze, klienci wcale nie mieli zamiaru ich kupować. Przyzwyczaili się do tego, jak szybko starzeją się ich smartfony, które trzeba wymieniać regularnie, dlatego wcale nie mieli ochoty na to, by regularnie zmieniać na nowsze kolejne urządzenie. Doszło do sytuacji, w której jeden tablet przeżył u tego samego użytkownika dwa lub trzy smartfony. Poważne ograniczenie popytu w momencie wysycenia się rynku okazało się być czynnikiem, który najmocniej wpłynął na dalszy los tabletów z Androidem.

Jak wspomniałem wcześniej, nie bez znaczenia były również zmiany zachodzące na rynku urządzeń elektronicznych. Smartfony rosły i rosły, przez co siedmiocalowe tablety okazały się być zwyczajnie niepotrzebne. Z kolei większe, dziesięciocalowe konstrukcje trafiły jak kosa na kamień w urządzenia, które ostatecznie wygrały z nimi walkę o portfele klientów. Mowa tu o hybrydach pracujących pod kontrolą systemu Windows, takich jak słynny Asus T100. Choć ten niewielki komputer przypominał z wyglądu netbooka, w jednej chwili, za sprawą odłączanej klawiatury, zmieniał się w tablet. Skoro więc można było, za podobne pieniądze, kupić urządzenie oferujące system operacyjny dedykowany laptopom i komputerom stacjonarnym, wraz z potężną bazą oprogramowania, decyzje klientów nie mogły dziwić.

Tablety z Androidem, z biegiem czasu, okazały się być po prostu niepotrzebne. A skoro nikt za nimi nie tęsknił, ustąpiły miejsca innym produktom. Owszem, niektórzy producenci, tacy jak Samsung, Huawei czy Lenovo nadal mają je w ofercie, jednak ich wolumen sprzedaży daleki jest od tego sprzed kilku lat. Decydują się na nie niemal wyłącznie ci, którzy potrzebują typowego sprzętu do konsumpcji treści multimedialnych. Tablet z Androidem to wciąż świetne urządzenie zwłaszcza dla tych, którzy często podróżują. W czasach szerokiej popularności serwisów streamingowych, możliwość obejrzenia ulubionych filmów czy seriali na ekranie tabletu to spory atut.

Aplikacje? A komu to potrzebne?

Osobny wątek chciałbym poświęcić aplikacjom na tablety z Androidem, czyli czemuś, co również przyczyniło się do ograniczenia popularności tych urządzeń. O ile producenci aplikacji bardzo chętnie wydawali je na iPada, tak tablety z Androidem były traktowane po macoszemu. Często zdarzała się sytuacja, kiedy aplikacja dla Androida była zaledwie nieco przypudrowaną wersją dla smartfony, zrobioną po kosztach, byle tylko była. W przeciwieństwie do niej, na iPadzie ukazywała się elegancka, pełna wersja, pozwalająca na korzystanie z wszystkich możliwości sprzętu, jaki właśnie znajdował się w naszych dłoniach.

Mówiąc o aplikacjach warto wspomnieć chociażby o tym, jak wyglądają programy dla fotografów w wersji na iPada. Posiadacze tabletów od Apple mogą korzystać, między innymi, z bardzo dobrze przygotowanych wersji Adobe Photoshop i Affinity Photo. Ci, którzy wybrali tablety z Androidem, na taki luksus liczyć nie mogą.

Podsumowując, przyczyn błyskawicznego wzrostu popularności tabletów z Androidem było kilka. Ciekawość użytkowników, niskie ceny, promocyjne oferty u operatorów. To wszystko sprawiło, że tablet z Androidem trafił do rąk każdego, kto tego chciał. Wystarczyło jedynie kilkaset złotych. Przyczyn końca popularności również było więcej niż jedna. Wysycenie rynku, pojawienie się dużych smartfonów i urządzeń hybrydowych, a także problemy z optymalizacją aplikacji to tylko kilka z nich. Wszystko to sprawiło, że kiedy dziś spojrzymy w statystyki odwiedzin praktycznie każdego portalu internetowego, użytkownicy tabletów stanowią bardzo niewielkie, kilkuprocentowe grono. Dominacja smartfonów i komputerów osobistych jest na tyle wyraźna, że wprost wyjaśnia przyczynę tego, dlaczego tablety z Androidem równie szybko straciły popularność, co ją zyskały. Skoro każdy ma komputer i smartfon, czy potrzebuje trzeciego urządzenia, jakim  jest tablet? Steve Jobs twierdził, że tak. Rynek pokazał, że niekoniecznie.

A jakie są Wasze doświadczenia z używania tabletów z Androidem? Mieliście któryś z nich? Pamiętacie słynny tablet z Biedronki? Komentarze należą do Was.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu