2

Project Ara nie odszedł w zapomnienie. Temat wraca w nieoczekiwanej formie

Urządzenie mobilne o modułowej formie? Kiedy pojawiały się pierwsze doniesienia o takim rozwiązaniu prosto od Google, społeczność geeków piała z zachwytu. Możliwości sprzętu dostosowane do użytkownika, bezproblemowy upgrade, czy nawet dostosowanie naszego sprzętu do aktualnego scenariusza wykorzystania to zalety przemawiające za Project Ara. Rok temu Google pokazał prototyp, który wywołał sporo zamieszania. Teraz w Sieci pojawia się... tablet będący ucieleśnieniem modułowej idei giganta.

Dobrze przeczytaliście, chodzi właśnie o tablet. Urządzenie to znalazło się w bazie GFXBench – mamy do czynienia z 13,8 – calowym ekranem Full HD. Za wydajność w podstawowej wersji odpowiada Snapdragon 810 i tu mamy do czynienia z malutką kontrowersją. Powszechnie wiadomo, że ten model układu Qualcomma może równie dobrze robić za przenośną farelkę i z tego powodu odpuściło go sobie kilku producentów sprzętu. Nie ma jednak tutaj o co kruszyć kopii – to prawdopodobnie tylko prototyp i równie dobrze ten procesor nie musi znaleźć się w urządzeniu przeznaczonym na rynek konsumenckim. Dodatkowo, sprzęt wyposażono w pamięć RAM o pojemności 3 GB oraz Androida Marshmallow. W kwestii Project Ara mimo wszystko trzeba będzie poczekać do maja aż do konferencji I/O, gdzie – jeżeli Google rzeczywiście podchodzi do tematu poważnie, powinny zostać zaprezentowane kolejne tego typu urządzenia.

project ara, google, project ara tablet

Project Ara nie dla wszystkich

Trudno mi wyobrazić sobie, by Project Ara osiągnął niebywały sukces na rynku. W większości konsumenci niekoniecznie lubią bawić się w grzebanie w elektronice – powszechne jest podejście: „wyciągam z pudełka, ma działać”. I w sumie ja do elektroniki użytkowej podchodzę podobnie. Niezbyt lubię grzebać w podzespołach i cenię sobie urządzenia, które nie wymagają ode mnie zbyt wiele zaangażowania. Project Ara nie wymaga co prawda chorobliwego wyszukiwania podzespołów i ich częstej wymiany, ale po co kupować modułowy smartfon, skoro nie korzysta się z przyrodzonej mu dogodności? Lepiej kupić gotowy sprzęt bez możliwości wymiany podzespołów. To akurat proste.

Stąd też według mnie, o ile Project Ara w ogóle zostanie wypuszczony na rynek konsumencki, zostanie ciekawostką głównie dla entuzjastów, którzy lubią bawić się elektroniką. Spotkałem się jednak z głosami, które bardzo, bardzo ciepło podchodzą do tego pomysłu Google. Spójrzmy na rynek smartfonów – nierzadko pod względem specyfikacji technicznej urządzenia mobilne są mocno przesadzone. Ci, którzy są niezadowoleni z obecnego trendu na rynku urządzeń mobilnych będą mogli tak dostosować swój sprzęt, by zaspokoić swoje potrzeby i przy okazji „nie przesadzić”.

project ara

Spore wątpliwości wzbudza jednak kilka kwestii technicznych. O kompatybilność podzespołów przygotowanych dla Project Ara nie trzeba się martwić, zapewne te, które będą obsługiwane przez tego typu sprzętu będą dobrze współgrać „z bazą” (jeśli nie, będziemy mieć do czynienia z poważnym problemem – tutaj wyzwanie dla Google). Wprowadzenie standardu złącz dla podzespołów już na etapie produkcji danego układu zapewne wywinduje ceny i może okazać się, że Project Ara będzie całkiem drogą „zabawką”. Wysoka cena, przeznaczenie głównie dla entuzjastów mogą spowodować, że chociażby w konfrontacji z Nexusami, Project Ara wielkiego sukcesu na rynku nie osiągnie.

Mimo wszystko, Project Ara wzbudza emocje. Jeżeli tylko Google dobrze przygotuje się do wdrożenia tego rozwiązania, zyska wsparcie czołowych producentów podzespołów i przy okazji udowodni, że takie rozwiązanie może działać… być może wyznaczy kierunek rozwoju dla innych producentów. Być może właśnie tak będzie wyglądać przyszłość technologii mobilnych. Martwi mnie jednak cena, która na początku będzie z pewnością wysoka.

Grafika: 1