102

Szybko, tanio, komfortowo? Nie, to już nie jest Polski Bus

Szybka, relatywnie niedroga i komfortowa komunikacja między miastami to dla mnie rzecz naprawdę bardzo ważna. Na co dzień mieszkam w Rzeszowie, po Polsce jeżdżę całkiem często – czy to w sprawach zawodowych, czy też prywatnych. Polski Bus był dla mnie niegdyś pewnym wzorem tego, jak mają takie usługi wyglądać. Obecnie nie jestem pewien tego, czy […]

Szybka, relatywnie niedroga i komfortowa komunikacja między miastami to dla mnie rzecz naprawdę bardzo ważna. Na co dzień mieszkam w Rzeszowie, po Polsce jeżdżę całkiem często – czy to w sprawach zawodowych, czy też prywatnych. Polski Bus był dla mnie niegdyś pewnym wzorem tego, jak mają takie usługi wyglądać. Obecnie nie jestem pewien tego, czy komukolwiek bym ten środek transportu szczerze polecił.

Było dobrze

Szybko, tanio, komfortowo. No, z tym ostatnim bywało różnie. Nieco wyżsi ode mnie zapewne narzekają na brak miejsca na nogi – to akurat jest prawda. Rozsiąść się z laptopem na kolanach, szczególnie, gdy obok siedzi ktoś jeszcze – mimo odchylonego do maksimum siedzenia jest bardzo trudno. Ale to można Polskiemu Busowi śmiało wybaczyć – od zapewniania wyższego poziomu komfortu jest Lux Express i Polski Bus Gold, gdzie już rzeczywiście miejsca jest o wiele więcej. Jednak Polski Bus od samego początku ustanawiał pewne standardy, które – jak miałem nadzieje zostaną utrzymane nawet po tym, jak do usług ludzie się zwyczajnie przyzwyczają. Chyba nieco się pomyliłem.

Przeważnie jeżdżę na trasie Warszawa < -> Rzeszów, tak się akurat dzisiaj składa, że jadę nowo otwartą linią Warszawa < -> Tarnobrzeg (ja wysiadam w Sandomierzu). I to był właściwie ostatni raz, kiedy próbuję nieco oszczędzić i wybrać Polskiego Busa. Owszem – zdarzają się sytuacje, w których będzie zależeć mi na czasie i niejako zmusi mnie to do wybrania akurat tego przewoźnika. Jednak – podkreślam, Polski Bus nie będzie dla mnie pierwszym wyborem.

5 listopada miałem „przyjemność” jechać autokarem Polskiego Busa z Rzeszowa do Warszawy (wyjazd o godz. 11). 10 minut po wyjeździe (jestem pewien, że żaden pasażer nie korzystał z toalety tuż po tym, jak opuściliśmy Rzeszów) udałem się tam, gdzie król piechotą chodzi. Warunki królewskie w toaletach Polskiego Busa nigdy nie panowały – rzecz jasna z przyczyn technicznych. Jednak wtedy już ktoś zdrowo przegiął. Papier toaletowy nie dość, że był mokry, to w dodatku żółty (nie, nie – w tym palców nie maczał producent), ubikacja, podłoga również były pokryte „czymś mokrym” – jak sądzę był to mocz. Do cholery, toalety po kursie nie posprzątać – już pomijając fakt, że ktoś, kto tak „skorzystał” z ubikacji w autokarze jest skończonym kretynem?

WP_20151109_08_47_15_Rich_LI

Co do ludzi w Polskim Busie, to akurat temat jak dosyć pokaźna rzeka. Są linie i godziny, na których obłożenie jest małe albo i nijakie. Są również takie, które przy wsiadają fundują człowiekowi szybki kurs przetrwania w dżungli. Ludzie przy malutkich drzwiach pchają się na siebie – byle szybciej, byle pierwszy, byle przy oknie i tak w kółko. Polski Bus i tak nie weźmie więcej osób, niż jest miejsc w autokarze – dlaczego nikt jeszcze nie wpadł na pomysł rezerwacji miejsca? Kolejka by się nieco uspokoiła, każdy wiedziałby gdzie ma siedzieć. A tak? Wolna amerykanka.

O ludziach jeszcze – niskie ceny przejazdów raz na jakiś czas przyciągną kogoś z kręgu elementu. W pełnym obłożeniu wręcz standardem w Polskim Busie jest usłyszenie co najmniej jednego „psssyk” – i nie chodzi mi tu wcale o colę, cokolwiek. Czasami ktoś drze się jak stare prześcieradło, klnie, rozmawia przez telefon nie bacząc na to, że jest późno i pasażer siedzący kilka miejsc dalej akurat sobie drzemie.

Kierowcy lepsi wcale nie są – nie oczekuję od nich uśmiechu od ucha do ucha, ale na Boga – oni reprezentują podobno poważną firmę, w której powinno im się nieźle pracować. Niech to jakoś okazują. Niech będą życzliwi. Czyżby im się znudziło, a może już zapomnieli o tym, co mówiło się na szkoleniach? Nie będę rozwlekał tematu właściwie braku już poczęstunków na trasie – dla mnie to bez różnicy. Ale to miłe, naprawdę. Od dawien dawna tego nie ma (albo mam pecha).

To głupie, Polski Busie – konkurencja drepcze Ci po piętach

lelead

Taka zabawna sytuacja – w Lux Expressie dwóch starszych nieco panów – kierowców w bardzo miły sposób zapowiedziało podróż, przy okazji sypiąc mniej lub śmiesznym żarcikiem. Generalnie sympatycznie – z głośników przed odjazdem słychać, że ten duet całkiem nieźle się bawi przy okazji wykonując swoją pracę. Można? Można. A przy okazji, w nieco wyższej cenie (ale bez przesady), Lux Expressem dojedzie się naprawdę komfortowo, gorące napoje do oporu – mnie jedynie martwi przystanek docelowy w Warszawie (Metro Marymont), no ale cóż. Nie jest tak tragicznie – jest przecież metro.

Dziwi mnie jednak postawa tego przewoźnika, gdy mamy do czynienia z coraz prężniejszą konkurencją. Obniżenie standardów w takim momencie nie jest niczym miłym i liczę na to, że Polski Bus na tym się przejedzie. Tak się po prostu nie robi. A teraz żegnam Was, kończę swoją podróż z opóźnieniem – nastała konieczność zmiany pojazdu, bo w Radomiu straciliśmy szybę.