4

Sztuczne ramię sterowane myślą. Tak, z tego można być dumnym

Zapewne zetknęliście się kiedyś ze stwierdzeniem, że człowiek stworzył smartfon, dzięki któremu może robić naprawdę ciekawe, „duże” rzeczy, a ogląda na nim koty. Odnosi się to także do innych wynalazków ostatnich lat. Sporo w tym prawdy, sam często powtarzam tę myśl, gdy trafiam na krańce Internetu, ale jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że potrafimy […]

Zapewne zetknęliście się kiedyś ze stwierdzeniem, że człowiek stworzył smartfon, dzięki któremu może robić naprawdę ciekawe, „duże” rzeczy, a ogląda na nim koty. Odnosi się to także do innych wynalazków ostatnich lat. Sporo w tym prawdy, sam często powtarzam tę myśl, gdy trafiam na krańce Internetu, ale jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że potrafimy (jako gatunek) wykorzystać technologię do rzeczy wielkich.

Przykładów owych wielkich rzeczy moglibyśmy wymienić naprawdę sporo i to jest budujące. Człowiek wykorzystuje swój intelekt do kreowania rzeczywistości, która jeszcze kilka dekad temu funkcjonowała w wyobraźni niektórych futurologów. To było możliwe w filmach SF, ale nie w realnym życiu. Przykładem proteza ręki z Gwiezdnych Wojen – młody Skywalker traci kończynę, lecz szybko dostaje nową, mechaniczną, a jednocześnie równie sprawną. Trzydzieści temu była to wyłącznie fantazja, dzisiaj…

Dzisiaj nadal projekt nie został zrealizowany na masową skalę: ludzie nie mogą korzystać z takich protez. Obserwujemy jednak zmiany, zespoły badawcze opracowują rozwiązania przywodzące na myśl Gwiezdne Wojny. Polecam obejrzenie tego filmu:

Ręka-robot. Chwyta przedmioty i potrafi je przenosić. Niby nic nadzwyczajnego, taki sprzęt opracowano już jakiś czas temu. Najważniejsze w prezentowanym materiale jest jednak to, że ową ręką steruje kobieta sparaliżowana od szyi w dół. Robot nie naśladuje ruchu jej rąk – ramię porusza się za sprawą sygnałów przesyłanych przez mózg. Można napisać, w wielkim uproszczeniu, że to urządzenie sterowane za pomocą myśli.

Projekt jest realizowany przez naukowców z Uniwersytetu w Pittsburgu, pieniądze wykłada m.in. DARPA. Prace trwają już jakiś czas i na dobrą sprawę dobiegają końca. Przynajmniej w przypadku wspomnianej kobiety – przez dwa lata miała przytwierdzone do głowy elementy złożonej konstrukcji, dzięki którym komputer uczył się, jak przekształcać impulsy generowane przez mózg w komendy wydawane ramieniu. Jak wiać na filmach, ten proces udało się opanować w całkiem niezłym stopniu.

http://youtu.be/62fcCvK7F9g

Z pomocą mechanicznego ramienia kobieta mogła chwytać, podnosić, wskazywać, a nawet grać w papier nożyce kamień. Dla osoby sparaliżowanej musiało to być poważne przeżycie i nadzieja na poprawę swojego losu. W przyszłości pewnie tak się stanie. Nie ma jednak sensu zakładać, ze będzie to nieodległa przyszłość. Na razie problemem są koszty aparatury, jej rozmiar, zasilanie, dokładność. Wspomina się także, iż do urządzenia muszą być dodane sensory, które prześlą informację do mózgu. Dzięki temu człowiek poczuje, co i jak trzyma. Istotne nie tylko dlatego, ze podnosi komfort użytkowania ramienia – to także oswojenie właściciela z obcym elementem, który staje się częścią ciała.

Wizja, w której człowiek dostaje mechaniczne ramię naturalnych rozmiarów współpracujące bezprzewodowo z mózgiem nadal jest dość odległa. Kroki w tym kierunku zostały już jednak podjęte i to cieszy. Może za 10 lat zobaczymy efekty prac, które wbiją nas w fotele i stanie się jasne, że dokonano czegoś wielkiego, że człowiek nie poświęca swoich umiejętności i siły intelektu wyłącznie na oglądanie zdjęć kotów.