13

Supercyfrówka w kosmosie!

Najdokładniejsza, trójwymiarowa mapa około miliarda gwiazd naszej galaktyki. Nowy superprogram komputerowy? Bynajmniej. To misja bezzałogowej sondy Gaia, która dziś o godzinie 10.14 naszego czasu została z powodzeniem wystrzelona w przestrzeń kosmiczną. W programie udział biorą polscy naukowcy. Przyznać się – kto dziś oglądał ukradkiem w pracy start rakiety na żywo? Nie mogliście, przegapiliście? Proszę bardzo, […]

Najdokładniejsza, trójwymiarowa mapa około miliarda gwiazd naszej galaktyki. Nowy superprogram komputerowy? Bynajmniej. To misja bezzałogowej sondy Gaia, która dziś o godzinie 10.14 naszego czasu została z powodzeniem wystrzelona w przestrzeń kosmiczną. W programie udział biorą polscy naukowcy.

Przyznać się – kto dziś oglądał ukradkiem w pracy start rakiety na żywo? Nie mogliście, przegapiliście? Proszę bardzo, oto swieży, jeszcze ciepły film! Polecam nie tylko samą sekwencję startową, ale i scenę, gdy rakieta odrzuca wszystkie cztery dopalacze.

Gaia (Global Astrometric Interferometer for Astrophysics) wyniesiona została przez rakietę Sojuz, która wystartowała z Gujańskiego Centrum Kosmicznego (Centre Spatial Guyanais) położonego w pobliżu Kourou oczywiście w Gujanie Francuskiej.

Sojuz

Obserwatorium Gaia zrewolucjonizuje naszą wiedzę o najbliższym nam zakątku Wszechświata. Dzięki wielokrotnym obserwacjom około miliarda gwiazd astronomowie poznają historię naszej Galaktyki od czasów jej powstania, dowiedzą się więcej o rozmieszczeniu i ruchu świecącej i ciemnej materii, o tym kiedy i gdzie gwiazdy powstawały oraz jak zachodził obieg pierwiastków między kolejnymi pokoleniami gwiazd, wykryją potencjalnie zagrażające nam planetoidy i kilka tysięcy planet pozasłonecznych. Gaia nie tylko pozwoli astronomom stworzyć dokładną trójwymiarową mapę pozycji gwiazd w Drodze Mlecznej, ale obserwując je wielokrotnie, umożliwi również wyznaczenie ich ruchu w przestrzeni. (źródło)

W ciągu pięciu lat sonda zajrzy w głęboki kosmos około 70 razy, bardzo dokładnie rejestrując światło gwiazd.

Ważące ponad 2 tony obserwatorium Gaia, będzie prowadziło obserwacje z orbity okołosłonecznej, około 1,5 miliona kilometrów od Ziemi. Miejsce to to tzw. punkt Langrange’a (L2), w który położone obiekty są niemal równomiernie przyciągane przez Ziemię i Słońce. Wybrana dla obserwatorium trajektoria wokół punktu Langrange’a pozwoli na wykonywanie obserwacje bez zakłóceń termicznych od odległej Ziemi przy jednoczesnym dostępie do światła zbieranego przez mające 10,5 metra średnicy baterie słoneczne sondy. Dodatkowo rozległe baterie stanowić będą dodatkową ochronę przed światłem dla czułych instrumentów naukowych misji, schłodzonych do temperatury -110°C. (źródło)

Gaia wyposażona jest w nielichy aparat fotograficzny. Dokładnie rzecz biorąc, to aż 106 matryc światłoczułych dających w sumie rozdzielczość około miliarda pikseli (lub, jeśli wolicie, tysiąca megapikseli). To nie tylko największy światłoczuły sprzęt wyniesiony w kosmos – to także matryca, która przebija opisywanego przeze mnie w lipcu specjalistycznego aparatu Canona zamontowanego w teleskopie na Hawajach! A jeśli dodać do tego, że oko sondy nie będzie narażone na zniekształcenia atmosferyczne, spodziewać się możemy materiałów o niezrównanej wręcz jakości!

Oprócz celów naukowych sensu stricto Gaia ma pełnić funkcję… prewencyjną! Obserwować ma bowiem NEO. Oczywiście nie tego fruwającego dziwaka z trylogii Matrix, lecz tzw. Near-Earth Objects, czyli bliskie Ziemi obiekty takie jak asteroidy i komety, które są dla nas potencjalnie niebezpieczne, co – w przypadku realnego zagrożenia – da Bruce’owi Willisowi więcej czasu na reakcję.

Żarty żartami, ale sami przekonać się możecie, że ryzyko zderzenia istnieje. Na szczęście w tym przypadku dokładnie obliczenia z zeszłego miesiąca pozwoliły na stwierdzenie, iż ten akurat obiekt nam nie zagrozi.

Nasi tu byli!

A dokładnie, nasi tu są! Kilkukrotnie pisałem już o niemałym polskim wkładzie w program badan kosmicznych. I tym razem rodzimi naukowcy zamoczyli więcej niż palec w projekcie, co po raz kolejny potwierdza, że mamy naprawdę znakomitych fachowców!

W pracach zespołu naukowego misji Gaia bierze udział m.in. dr hab. Łukasz Wyrzykowski z Obserwatorium Astronomicznego UW, który jest zaangażowany w projekt już od 2008 roku, a jego zadaniem jest opracowanie systemu wykrywania i wczesnego ostrzegania o zjawiskach krótkotrwałych, nagle pojawiających się w polu widzenia obu teleskopów na pokładzie satelity Gaia, np. wybuchy supernowych. Dr hab. Łukasz Wyrzykowski jest również odpowiedzialny za organizację sieci naziemnych teleskopów, które będą dokładnie obserwować i badać zjawiska wykryte przez satelitę Gaia. Prace te prowadzone są w ramach czteroletniego europejskiego programu OPTICON, wspierającego rozwój europejskiej astronomii w ramach wielomilionowego grantu realizowanego w 7. Programie Ramowym UE. Dr hab. Ł. Wyrzykowski prowadzi również badania, które pozwolą wykorzystać dane z misji w ramach grantu finansowanego przez Narodowe Centrum Nauki. Dane astrometryczne z Gaia, połączone z obserwacjami naziemnymi wykonywanymi przez polski projekt OGLE, pozwolą na wykrycie samotnych czarnych dziur – wyjaśnia dr hab. Ł. Wyrzykowski. Takie obserwacje nie są możliwe żadną inną metodą – podkreśla prof. Andrzej Udalski, kierownik projektu OGLE i dyrektor Obserwatorium Astronomicznego UW. (źródło)

Chcecie zobaczyć sondę? A proszę bardzo!

Po rozłożeniu paneli słonecznych sonda będzie mierzyć nieco ponad 10 metrów średnicy. To wielkość wystarczająca, by móc dostrzec obiekt na niebie – pod warunkiem oczywiście, że będzie oświetlony przez Słońce, a w miejscu obserwacji będzie panowała noc. Takie warunki będą chociażby… dziś! Tego wieczora sonda przelatywać będzie nad naszymi głowami na tle konstelacji Oriona, doskonale widocznej w Polsce o tej porze roku. Oto mapka ze strony Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego przygotowana przez Janusza Wilanda (www.astrojawil.pl), która pokazuje dokładną trasę dzisiejszego przelotu:

gaia

Niestety, w momencie pisania niniejszego tekstu najnowszej sondy nie ma jeszcze w bazie danych opisywanego przeze mnie niedawno programu Stellarium. Aplikacja pomoże jednak przynajmniej osobom, które nie znają się na gwiazdozbiorach, odnaleźć konstelację Oriona. Zachęcam wszystkich do obserwacji, bo nad głowami przeleci nam dziś porządny kawałek europejskiej nauki!

Zdjęcia: www.esa.int