Militaria

Kolejny „sukces” Putina. Amerykanie na poważnie biorą się za Arktykę

10

Przez ostatnie lata większość państw, z wyjątkiem Rosji, dość obojętnie traktowała Arktykę. Efektem narastającego od roku kryzysu ukraińskiego i schładzających się, nomen omen, kontaktów NATO - Rosja jest jednak przebudzenie się US Army w tym temacie. To kolejny „sukces” Putina.

Stany Zjednoczone w blokach

Już w zeszłym roku US Army ogłosiła, że zamierza poważnie wzmocnić swoją obecność na Alasce, a niedawno oficjalnie poinformowano, że stacjonujące tam wojska zostaną poważnie wzmocnione i rozwinięte w nową dywizję. 11. Dywizja Powietrznodesantowa będzie jednostką mocno nietypową i bardzo wyspecjalizowaną, co jest nieuniknione na tak nieprzyjaznym terenie operacyjnym.

To oznacza, że w najbliższym czasie będziemy świadkami uruchomienia bardzo wielu programów technicznych i sprzętowych, których zadaniem będzie opracowanie nowych lub dostosowanie już istniejących urządzeń, pojazdów, elementów infrastruktury do ciężkich warunków panujących na północy. Już pojawiają się zresztą pierwsze ciekawe rozwiązania modułów gąsienicowych dla zwiadowczych pojazdów ATV itp.

Amerykanie nie zamierzają jednak wyważać otwartych drzwi i jak otwarcie zadeklarowali, pełnymi garściami zamierzają czerpać z doświadczeń od lat działającej w Arktyce armii norweskiej. Jak poważnie się do tego tematu w Pentagonie podchodzi pokazuje fakt, że pierwsze duże ćwiczenia już zostały rozpoczęte.

Armia nie ukrywa, że pod względem organizacyjnym, będzie to bardzo trudna i droga budowa, ale jednostka, która powstanie ma być ważnym elementem  na nowej, pod względem geopolitycznego układu sił, mapie świata. Z mojej perspektywy? Sprzętowo na pewno jest na co czekać, podejrzewam, że pojawi się sporo ciekawych pojazdów i koncepcji przy formowaniu tych wojsk.

Rosja w defensywie

Z kolei Rosja i Putin mają powody do zmartwień, i to nie tylko z powodu wzmacniania się US Army i zacieśniania ich współpracy z Norwegią, ale osłabienia ich własnej pozycji. Bezsensowna i źle zaplanowana „operacja specjalna” na Ukrainie okazała się katastrofą także sprzętową. To wymusiło na rosyjskiej armii przed rozpoczęciem działań II fazy (aktualnej ofensywy w Donbasie) sięgnięcie do głębokich rezerw.

Problem w tym, że w strategicznych składach armijnych królowało złodziejstwo i bałagan. Część sprzętu okazała się istnieć tylko na papierze, duża część okazała się być zdekompletowana lub źle zakonserwowana. Musiano więc sięgnąć po każdy, jako tako działający sprzęt z jednostek liniowych. Już ponad miesiąc temu w transportach kolejowych można było zauważyć sporą ilość pojazdów w charakterystycznym biało szarym malowaniu, które zmierzały do zachodnich okręgów Rosji.

Można więc zaryzykować tezę, że ostatnie miesiące spowodowały, że budowane przez lata zdolności jednostek arktycznych Rosji zostały w jakimś stopniu naruszone. Dodajmy, że specyficzne warunki powodują, że sprzęt dostosowany do działania za kołem podbiegunowym nie mógł być standardowy i raczej nie będzie łatwy do odtworzenia. Jeśli dodamy do tego sankcje i ogólną rozsypkę rosyjskiego przemysłu militarnego, może się okazać, że w przewidywalnym horyzoncie czasowym Rosjanie nie zrobią tego w ogóle.

Jeśli te informacje się potwierdzą, może okazać się, że Rosja nie tylko przegrywa na Ukrainie, nie tylko popchnęła Finlandię i Szwecję w objęcia NATO, ale i bez jednego wystrzału zaprzepaściła przewagę w Arktyce. Operacja na Ukrainie to dla tego kraju nieustające pasmo geostrategicznych sukcesów, nie ma co... Cóż, pozostaje mi życzyć Rosji kolejnych sukcesów, byle w podobnym stylu.

Zdjęcia: US Army

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu