Militaria

Nowe „lornetki” US Marines kipią od elektroniki i wyglądają jak z filmu S-F

1

Lornetka zawsze była ważnym wyposażeniem żołnierza. Jednak dziś urządzenia trafiające do nowoczesnych armii to coś więcej niż tylko doskonała optyka. To optoelektroniczne węzły systemu pola walki, pozwalające zarówno na obserwację, jak i oznaczanie celów dla broni precyzyjnej.

US Marines i jej NGHTS

Klasyczne lornetki w ostatnich latach tracą na militarnym znaczeniu. Oczywiście w wojsku zawsze będą potrzebne, ale generalnie w nowoczesnych armiach za zapewnienie świadomości sytuacyjnej  odpowiadają już innego typu urządzenia, takie jak choćby kamery na dronach czy sensory satelitarne.

Sprzęt podobny do lornetek będzie dziś służyć bardziej do namierzanie celów i kierowania na nie precyzyjnych środków ogniowych, niż do zwykłego lustrowania terenu przed frontem. W bardzo ciekawego przedstawiciela tego nowego „gatunku” urządzeń wyposażani mają zostać US Marines, którzy za 252 mln dolarów zamówili NGHTS, zaprojektowany przez koncern Northrop Grumman.

Kilka urządzeń w jednym

Już sama nazwa producenta pozwala przypuszczać, że nie będzie to zwykłe urządzenie optyczne, ale coś znacznie bardziej zaawansowanego. Czym NGHTS jest, możemy dowiedzieć się z rozwinięcia tego skrótu, Next Generation Handheld Targeting System oznacza przenośny system celowania następnej generacji.

Urządzenie łączy w sobie cechy kilku dotychczas stosowanych i noszonych przez zwiadowców Marines sprzętów. Skrzyżowanie lornetki, dalmierza, laserowego wskaźnika celu oraz kamery termicznej, zamknięte w średniej wielkości obudowie i wyglądające jak z filmów S-F, ma znacznie ułatwić pracę żołnierzy namierzających przeciwnika, jak i serwisowanie samych urządzeń.

Zastąpienie kilku różnych urządzeń jednym stało się możliwe dzięki postępowi technicznemu, szczególnie miniaturyzacji. Według informacji, które trafiły do prasy, kluczową technologią jest w tym przypadku kompaktowy system chłodzenia komponentów lasera podczerwonego, opracowany dla Northropa przez firmę SemiConductor Devices.

Cały system oznaczania celu został tak skonstruowany, aby był w stanie działać i oznaczać pozycje przeciwnika nawet tam, gdzie nie ma sygnału GPS lub ten ostatni jest bardzo słaby. Jednocześnie testy wykazały, że w porównaniu do poprzednich zestawów, cały proces zostało znacznie skrócony i nie powinno zająć żołnierzowi więcej niż kilka minut. Według danych producenta, w świetle dziennym NGHTS będzie w stanie oznaczać cele znajdujące się 2,5 km od pozycji wyposażonego w niego Marines, w nocy ten dystans spadnie się do około 1 km.

Węzeł łączności

NGHTS jak przystało na urządzenie XXI w., jest pełnoprawnym elementem sieciowego pola walki, który jest w stanie przekazywać informacje do innych węzłów. W ten sposób można za jego pośrednictwem wyznaczać cele rakietom precyzyjnym wystrzeliwanym z wyrzutni lądowych i okrętowych, pociskom zrzucanym z samolotów oraz amunicji krążącej. Skorzystają z niego także obserwatorzy kierujący ogniem klasycznej artylerii.

W porównaniu do poprzednich rozwiązań, w NGHTS zoptymalizowano protokoły komunikacyjne, znacznie zmniejszając ilość przesyłanych danych. To przekłada się na energooszczędność urządzenia, a to z kolei jest kolejnym „klockiem”, który umożliwił jego zaprojektowanie w tak kompaktowej formie. Nowa „zabawka” Marines waży około 2,7 kg, a razem z bateriami jej waga nie przekroczy 4,5 kg. Urządzenia kupione w ramach kontraktu będą trafiać do jednostek w latach 2023 - 30.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu