31

Strony WWW jakie znamy powoli odchodzą

Jedne technologie przychodzą i odchodzą, a inne powoli ewoluują. Strony WWW zaliczają się raczej do tej drugiej grupy. Przez lata poza wyglądem niewiele się zmieniało. Potem przyszło RWD, a teraz czas na PWA. Technologia, która realnie zmieni sposób w jaki korzystamy z wielu znanych nam usług.

Zabawne jak ciekawe i użyteczne rzeczy w świecie IT okazują się małymi ewolucjami znanych już konceptów, a nie rewolucyjnymi rozwiązaniami. Oczywiście te drugie są istotne, często to one popychają nas w nowych kierunkach, wystarczy spojrzeć na pierwsze komputery osobiste czy pierwszego iPhone’a. Tego typu wynalazki dosłownie zmieniają bieg historii. Jednak dużo bliżej nam do tych małych, nie tak „hałaśliwych” i wystrzałowych zmian, poprawek, usprawnień bo to z nimi mamy do czynienia na co dzień. Jedną z takich ewolucji są dla mnie aplikacje PWA, które po cichu, na paluszkach wkroczyły w moje życie.

Czym jest PWA?

Progressive Wep App (PWA) to nic innego jak aplikacja internetowa, która dostarcza wrażenie korzystania z normalnej, standardowej, natywnej aplikacji. Ogromną siłą tej technologii jest jej uniwersalność ponieważ działa ona zasadniczo na każdej popularnej platformie. Co ciekawe, pomimo tego, że to aplikacja webowa to działa również w trybie offline, oczywiście na tyle na ile brak dostępu do zdalnych zasobów jej na to pozwala.

Co więcej jej tzw. look&feel jest identyczny z tym co znamy z przeglądarki, dlatego jeśli przywykliśmy do konkretnego działania czy interfejsu to rozpoczęcie korzystania z aplikacji PWA będzie dla nas dziecinnie proste. Ich instalacja jest uproszczona do granic możliwości, nie jest potrzebna żadna specjalistyczna wiedza. Wystarczy wejść na stronę, która jest dostosowana do standardu PWA, 2-3 kliknięcia i aplikacja jest zainstalowana na naszym komputerze.

O co tyle szumu?

Co zabawne do napisania tego tekstu natchnął mnie news na temat dostosowania Google Chat do formatu PWA. Nowy/stary komunikator można teraz wygodnie „zainstalować” jak każy inny program na naszym komputerze. Jednak okazało się, że za rogiem czeka na mnie coś fajniejszego. Okazuje się, że Google idzie na całość, tak w propagowaniu jak i implementowaniu nowych możliwości związanych z PWA. Wychodzi na to, że w Google Chrome zostanie zaimplementowana specjalna flaga, która pozwoli na uruchamianie tych aplikacji wraz z uruchomieniem komputera. Niby pierdoła, niby nic, a jednak tak wiele.

Zdjęcie: Fredy Jacob

Zdjęcie: Fredy Jacob

Myślę, że każdy z nas ma zestaw programów, które niemal zawsze odpala tuż po starcie. Dzięki temu całość robi się wygodniejsza i przyjemniejsza. To właśnie o tych małych zmianach, tej spokojnej ewolucji mówiłem. Rewolucją było wprowadzenie PWA i to zostało już zrobione. Teraz czas na przemyślany rozwój.

Ja osobiście coraz rzadziej korzystam z webowych wersji aplikacji. Slack, Messenger, Google Messages, Trello, moje codzienne narzędzia to teraz aplikacje zainstalowane bezpośrednio na moim komputerze. Mam je zarówno na sprzęcie z okienkami jak i jabłuszkiem. Wszędzie działa tak samo, równie płynnie i wygodnie, odpalam kiedy potrzebuję to co potrzebuję. To zabawne jak świat IT przez lata odchodził od tzw. grubych klientów (aplikacje instalowane na komputerze) w stronę cienkich klientów (aplikacje internetowe), a teraz zatacza koło i przenosi wersje webowe na desktop.

PWA się sprawdza

Po przeczytaniu newsa o nowej funkcji Google Chrome zacząłem się zastanawiać nad dwoma rzeczami. Po pierwsze, czy to samo będzie w Microsoft Edge? :) Mam nadzieję, bo od Chrome trzymam się z daleka więc trzymam kciuki za to, że zostanie to zaimplementowane we wszystkich przeglądarkach opartych o ich silnik.

Druga rzecz to przemyślałem porządki, które robiłem ostatnio na komputerze. Wszystkie dodatkowe aplikacje do usług o których wspomniałem jak i inne jak np. Feedly usunąłem. Żadna z apek natywnych na Windowsa czy MacOS nie działa równie dobrze co wersja webowa tych usług. Co więcej, z reguły są one rozwijane wolniej niż ta dostępna przez przeglądarkę. A PWA? PWA jest zawsze aktualne. Czego chcieć więcej?