23

Stowarzyszenie blogerów i vlogerów

Budzi emocje, a przecież ledwo zdążyli się spotkać aby ustalić statut i wybrać zarząd. Co jest takiego kontrowersyjnego w kolejnym stowarzyszeniu jakie powstaje w Polsce? Odpowiem wam, słowo bloger w nazwie. Niektórym to wystarczy aby rozpocząć drobne szydery, złośliwości, snuć paranoiczne scenariusze. I to wszystko bez zajrzenia do statutu i bez wiedzy o pierwszej oficjalnej […]

Budzi emocje, a przecież ledwo zdążyli się spotkać aby ustalić statut i wybrać zarząd.

Co jest takiego kontrowersyjnego w kolejnym stowarzyszeniu jakie powstaje w Polsce? Odpowiem wam, słowo bloger w nazwie. Niektórym to wystarczy aby rozpocząć drobne szydery, złośliwości, snuć paranoiczne scenariusze. I to wszystko bez zajrzenia do statutu i bez wiedzy o pierwszej oficjalnej sprawie jaką się stowarzyszenie zajmie.

Można?

Można, a u nas nawet wręcz trzeba – poklask będzie przecież wśród znajomych jak się ktoś znowu złośliwie o blogerach wypowie. Co ciekawe większość z krytykujących o blogerach większego pojęcia nie ma, a całą swoją wiedzę czerpią pewnie z kilku sensacyjnych artykułów jakie w mediach się pojawiły.

Oczywiście nikt prawa do krytyki odbierać nie może, niech krytyka się leje drzwiami i oknami. Tylko mądra być musi, bo dzięki argumentom można coś poprawić. Krytyka bez argumentów jest dla mnie hejtem i niczym więcej. Dobrych krytyk czy wątpliwości pojawiło się kilka, ja też swoje dołożę.

Nie wylewajmy jednak dziecka z kąpielą, stowarzyszenie nie zagraża ogólnemu dobru narodowemu, niezależności czy też wolności wypowiedzi. Nie po to powstają NGOsy. A jeśli część blogerów czuje potrzebę uczestniczenia w stowarzyszeniu to osobiście nie widzę w tym nic złego i zagrażającego komukolwiek.

Moje wątpliwości

Nie jestem specjalnym miłośnikiem stowarzyszeń, nie dlatego że nie doceniam pracy jaką one wykonują NGO, ale bardziej z moich własnych niechęci do różnego rodzaju struktur, regulaminów, statutów itp. Po prostu to nie moja bajka.

Czytając o stowarzyszeniu mnie również naszło kilka wątpliwości:

  • Dlaczego teraz? Czy mamy jakiś palący problem wymagający stanowiska czy też reakcji bardziej formalnego ciała jakim jest stowarzyszenie? Pewnie o tym dowiem się za chwilę, ale jestem ciekawy
  • Dlaczego na boga znowu ktoś próbuje definiować bloga? (ponoć niestety ten temat został tylko przeniesiony, a nie porzucony)
  • Co to znaczy, że „musimy zmienić, jak wygląda bloger czy vloger w Polsce”? Takie stwierdzenia prowokują.
  • Generalnie największa wątpliwość to czy starczy zapału. Teraz kiedy o wszystkim związanym ze stowarzyszeniem jest głośno i emocjonująco pewnie problemu nie będzie. Pytanie czy kiedy emocje opadną i nie będzie palących głośnych problemów nadal będą wszyscy ochotnicy tak ciężko pracować i sumiennie się spotykać.

Nad czym trzeba się pochylić

Gdyby tak zastanowić się chwilę widziałbym kilka tematów, które stowarzyszenie mogłoby przytulić na początku. Oczywiście trzeba brać pod uwagę, że stowarzyszenie może mieć wpływ na stowarzyszone blogi (Jaki? To już temat na inną dyskusję). Natomiast pozostaje 99% tych, którzy w stowarzyszeniu nie są – dlatego każde zadanie będzie bardzo trudne, bo efekty będą na początku mało widoczne.

Przechodząc jednak do sedna, jest kilka sprawa, które niepokoi jeśli chodzi o blogosferę.  Mam tutaj na myśli trochę wizerunek i trochę praktyki i prawo.  Konkretnie:

  • Pokazanie dobrych zasad współpracy przy akcjach reklamowych.  Jak czasem słyszę co niektórzy blogerzy (przeważnie ci co mają bloga tydzień) piszą do firm, to aż bym przez kolano przełożył.
  • Pokazanie również złych przykładów, bo to bardziej otwiera oczy
  • Praktyki i regulacje związane z regulaminami, konkursami, GIODO (kiedy trzeba itp)
  • Prawa jakie ma bloger mylone często z prawami jakie mają zarejestrowane dzienniki
  • Granice wolności słowa z punktu widzenia obecnych regulacji
  • Obowiązki blogera w stosunku do komentujących i czytających

Tego typu zagadnień jest naprawdę bardzo dużo – jeśli ktoś w uporządkowany sposób przekaże uporządkowaną wiedzę dotyczącą tych zagadnienie to będzie to bardzo dobra robota

Nie jestem ani za ani przeciw – niech się dzieje

Jak więc widzicie nie jest to tak, że bronię stowarzyszenia dlatego bo jestem przekonany i nie mam wątpliwości. Bronię po prostu pomysłu na zrobienie czegoś czego jeszcze nie było. Może się udać, może być porażką. Zobaczmy, ok?

Póki co popatrzcie przychylniej na to co powstaje. Blogerzy nadają koloru tej często bardzo szarej internetowej rzeczywistości. Mają pasję, siłę i chęci. I póki chcą robić coś dobrego i ciekawego to niech walczą.