Internet

Starlink z limitem pobierania danych, ale za to o połowę taniej

KP
Kamil Pieczonka
3

Z dostępu do internetu przez sieć Starlink korzysta już wedle ostatnich informacji ponad pół miliona użytkowników na całym świecie. To już całkiem spora grupa, biorąc pod uwagę koszt dostępu do usługi. Okazuje się jednak, że cena może znacząco spaść, pierwsze testy tańszej usługi prowadzone są już we Francji, ale jest pewien haczyk.

Starlink za 50 euro miesięcznie

Według nieoficjalnych informacji, Starlink nie cieszy się we Francji dużą popularnością. Liczba abonentów szacowana jest na 4000, co na tle ponad 500 tys. użytkowników ogółem jest raczej słabym wynikiem. Być może dlatego SpaceX postanowiło zmienić warunki dla obecnych i nowych klientów swojej usługi w tym kraju. Od 3 sierpnia cena dostępu do sieci Starlink spada z 99 do 50 euro miesięcznie. Obniżka jest bardzo znacząca i powoli zbliża nas coraz bardziej do kosztów kablowego internetu o dużej przepustowości. Nie wiadomo czy firma na podobny ruch zdecyduje się również w innych krajach, ale wiemy już, że nie robi tego za darmo.

Wraz z obniżką abonamentu, pojawi się tzw. lejek, czyli limit danych, które można pobrać z pełną prędkością. Doskonale znamy takie rozwiązania z ofert operatorów komórkowych, którzy ograniczają ilość danych jakie możemy pobrać przez ich sieć. SpaceX ustaliło ten limit we Francji na całkiem sensowne 250 GB. Po przekroczeniu tego progu użytkownik nadal będzie miał dostęp do internetu ale o niższym priorytecie. Oznacza to, że gdy z danego węzła będzie korzystało więcej ludzi, to może to zaowocować mniejszymi prędkościami. Dobra wiadomość jest natomiast taka, że za 10 euro można wykupić dodatkowe 100 GB transferu z pełną prędkością. Pakiet można kupować wielokrotnie, więc dochodząc do opłaty na poziomie 100 euro zagwarantujemy sobie 750 GB transferu, co raczej już każdemu powinno wystarczyć.

Fot. SpaceX

SpaceX potrzebuje nowych klientów

SpaceX buduje swoją sieć satelitów komunikacyjnych od kilku lat i wysyła na orbitę tysiące urządzeń. Mamy sierpień, a Falcon 9 pobił już swój rekord rocznych startów i to głównie dzięki lotom z satelitami Starlink. To spora inwestycja, bo szacunkowo każdy taki start to przynajmniej kilkanaście milionów USD, nie licząc kosztów produkcji samych satelitów, podczas gdy przychody z abonamentu można szacować obecnie na około 50 mln USD miesięcznie (500 tys. użytkowników po 100 USD). Zwiększenie liczby klientów wydaje się zatem kluczowe dla rentowności tego projektu, ale nie można tego robić ponad miarę z obecną siecią, bo się zwyczajnie zapcha. Pierwsi posiadacze Starlinka już zaczynają zgłaszać takie problemy w miejscach, gdzie wiele osób korzysta z tego rozwiązania. Nie jest zatem wykluczone, że abonement z limitem danych po testach we Francji bedzie również zaimplementowany w innych krajach.

Rozwiązaniem bolączek SpaceX będzie rozbudowa sieci satelitów, pierwsze urządzenia Starlink oznaczone symbole v2 są już gotowe, ale na orbitę będzie mógł je tanio wynieść dopiero Starship. Problem w tym, że do tego jeszcze daleka droga. Elon Musk obiecywał pierwszy lot orbitalny jeszcze w czasie wakacji, ale obecnie wydaje się to mało prawdopodobne. Oczekuje się jednak, że już w trakcie pierwszego lotu odbędzie się próba umieszczenia na orbicie satelitów Starlink v2. Byłoby to nie lada wyczynem, ale do takich osiągnięć SpaceX nas już przyzwyczaiło. Pozostaje trzymać kciuki za powodzenie tego projektu.

źródło: Reddit

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu