9

Spraw, by nowy Google App Launcher zawierał tylko to, co potrzebne

W końcu pożegnaliśmy się z towarzyszącą nam w usługach Google’a od wielu lat charakterystyczną belką przy górnej krawędzi ekranu. Jej miejsce zajął Google App Launcher, czyli rozwiązanie czerpiące pełnymi garściami z Chrome OS czy nawet Androida. I tu pojawia się problem, bo nowe rozwiązanie z personalizacją ma tyle wspólnego co Twitter z zarabianiem. Na szczęście […]

W końcu pożegnaliśmy się z towarzyszącą nam w usługach Google’a od wielu lat charakterystyczną belką przy górnej krawędzi ekranu. Jej miejsce zajął Google App Launcher, czyli rozwiązanie czerpiące pełnymi garściami z Chrome OS czy nawet Androida. I tu pojawia się problem, bo nowe rozwiązanie z personalizacją ma tyle wspólnego co Twitter z zarabianiem.

Na szczęście po raz kolejny możemy uciec się do rozwiązań nieoficjalnych. W tym przypadku mam na myśli ciekawe rozszerzenie dla przeglądarki Chrome, które pozwoli nam okiełznać nowy launcher i sprawić, aby zawierał tylko te usługi, z których rzeczywiście korzystamy, ale nie tylko…

Dodatek nosi dość wymowną nazwę App Launcher Customizer for Google i jest bardzo prosty w obsłudze. Po zainstalowaniu otrzymujemy dostęp do panelu konfiguracji, w którym możemy przebierać między różnymi usługami Google’a i za pomocą mechanizmu drag&drop układać sobie swój własny launcher. Możliwości jest tutaj bardzo dużo. Możemy sięgnąć m.in. po Narzędzia Webmastera, wybraną kategorię ze sklepu Google Play, podstronę z Google+ (np. społeczności albo strony), a nawet wybrany dział z Chrome Web Store. Roi się tutaj od różnego rodzaju ikonek (łącznie jest ich ponad 170) i zapewniam, że na pewno nie zabraknie Wam niczego.

2013-10-14_115435

Jeżeli jednak jakimś cudem tak by się stało, autor udostępnił ciekawy mechanizm do dodawania własnych skrótów. Jedyne co nam będzie potrzebne to link do jakiejś w miarę kwadratowej ikonki, którą dodamy do launchera. Ja przykładowo w taki sposób umieściłem tutaj… Antyweba. Jak nietrudno się domyślić, możliwości są praktycznie nieograniczone. Zapewne wielu z Was ucieszy możliwość umieszczenia tutaj Dropboksa, Twittera lub (o, zgrozo!) SkyDrive’a czy Outlooka.

Ktoś zapyta – na co komu aż taki poziom personalizacji w stosunku do funkcji, która jest tylko widoczna w usługach Google. Abstrahuję tutaj od tego, że część z nas spędza w serwisach kalifornijskiej firmy blisko połowę swojego czasu w sieci. Znacznie większy odsetek korzysta bowiem z przeglądarki Chrome, a tam od niedawna nowa karta zawiera m.in. launcher z aplikacjami. W takiej sytuacji bezpośredni dostęp do ulubionych stron wydaje się o wiele bardziej usprawiedliwiony, czyż nie?

Na sam koniec wspomnę o jeszcze jednej fantastycznej funkcji opisywanego rozszerzenia – nasze ustawienia są tutaj synchronizowane, a więc po zainstalowaniu go na nowym komputerze możemy cieszyć się identycznie wyglądającym launcherem. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że Google nie będzie utrudniać życia developerowi i nie zablokuje tego przyjemnego udogodnienia.