8

Recenzja Space Sweepers na Netflix. Ogromny rozmach, świetne efekty, przeciętny film

W serwisie Netflix pojawiła się właśnie koreańska superprodukcja Space Sweepers. Duży rozmach i budżet oraz świetne efekty specjalne to jednak za mało by stworzyć pasjonujące kosmiczne widowisko. Czy warto je obejrzeć?

Ziemia zniszczona, pora uciekać

Wyobraźcie sobie świat, w którym ludzie nie przejmują się ochroną środowiska i wykorzystują zasoby swojej planety tak intensywnie, jak to tylko możliwe. Brzmi znajomo, prawda? Wystarczy przecież wyjrzeć przez okno by zrozumieć, że wizja przyszłości przedstawiona w filmie Space Sweepers nie jest wcale taka nieprawdopodobna. Koniec XXI wieku, zniszczona przez człowieka Ziemia umiera, a na kwaśnej glebie nie rosną już żadne rośliny. Szukająca lepszych warunków do życia ludzkość postanowiła uciec na orbitę, tworząc tam bardziej przyjazne środowisko z perspektywą przeprowadzki do Edenu, którym ma się stać zmodyfikowany Mars. Korporacja UTS znalazła sposób na zmianę pokrytej czerwonym pyłem planety w Ziemię z czasów swojej świetności, pełną zbiorników wodnych i bujnej roślinności.

Jak to jednak bywa w życiu, nowy świat nie jest dla wszystkich. Kiedy bogaci, niejako „wybrani” przez najbogatszego człowieka na świecie żyją na orbicie w dostatku czekając na przeprowadzkę na Marsa, biedota ciśnie się jak ryby w puszcze na zniszczonej Ziemi. Jedną z profesji są tytułowi kosmiczni śmieciarze, którzy ryzykując życie wyłapują wszelkiej maści żelastwo z przestrzeni kosmicznej. Nie jest to jednak najlepszy sposób na zarobek, bowiem pieniądze oferowane za nieorganiczne zbiory nijak się mają do wydatków ponoszonych na naprawdę i modyfikację sprzętu oraz całą masę bezsensownych opłat. W Space Sweepers przyjdzie nam poznać załogę jednego z takich statków, która zupełnie przypadkiem natrafia na uzbrojonego w bombę atomową robota zamkniętego w ciele małej dziewczynki. Czy aby jednak na pewno jest to śmiercionośna broń, która może zagrozić ludzkości?

Space Sweepers

Fabularnie twórcy starali się wyczerpująco przedstawić trzy główne postacie i motywację jaka stoi za ich decyzjami i działaniami, w każdym jednak przypadku wydawało mi się to jednak aż nadto naiwne i prostolinijne. Niestety podobnie prezentuje się większość twistów fabularnych, z których rozwikłaniem przed czasem powinny poradzić sobie nawet osoby oglądające Space Sweepers bez 100-procentowego skupienia. Nowy obraz Netfliksa najbardziej kuleje właśnie jako film. Nie tworzy mocnych bohaterów, z którymi mogłem się utożsamiać jako widz. Stara się pokazać emocje, ale ja nie mogłem ich wyłapać by wzruszyć się razem z postaciami i zrozumieć co kieruje ich decyzjami. Może to kwestia wplatanego co jakiś czas humoru, który niezbyt dobrze łączy się tragedią głównego bohatera i niepotrzebnie stara się rozładować napięcie. Jakby Space Sweepers balansowało między dramatem a komedią i nie wiedziało, w którą stronę chce ostatecznie pójść. Mnie akurat potrafiło to zmęczyć.

Space Sweepers

Efekty specjalne i estetyka na światowym poziomie

Jeszcze przed premierą chwalono koreańską produkcję za efekty specjalne i rozmach. Oczywiście trzeba się nastawić na nieco „orientalne” podejście do tematu, ale broni się ono w każdej minucie filmu. Space Sweepers robi wszystko po swojemu, sięga po stylistykę anime, co bardzo mocno widać na przykład w świetnie zrealizowanej scenie kosmicznej walki gdzie robot Blacha przeskakuje między pędzącymi statkami przyciągając je harpunem na żelaznej linie. Brzmi absurdalnie i tak samo wygląda, ale czułem jakbym oglądał wykręcą japońską animację. Pierwszy raz od dawna żałuję, że oglądałem netfliksowy film na telewizorze, a nie na dużej sali w kinie. Myślę, że w takich warunkach Space Sweepers robiłoby wizualnie jeszcze większe wrażenie.

Generalnie brak tu generycznych statków, gadżetów, broni i strojów. Wszystko jest odpowiednio zabrudzone, ale jednocześnie upiększone masą światełek, co daje bardzo ciekawe połączenie. Jest to jednak zupełnie inny kosmos niż ten pokazany w świetnym serialu The Expanse, ale w podobny sposób wciąga i urzeka. Jasne, technicznie widziałem lepsze efekty specjalne, ale wspomniana estetyka CGI, wyczucie i dynamika (na przykład pojawiające się w odpowiednich miejscach szybkie zbliżenia) prezentują się świetnie i nieco kojarzą ze wspomnianymi anime czy grami. Jest tu też kilka fajnych smaczków, jak choćby specyficzne systemy sterowania statkami kosmicznymi, które mimo swoich dziwnych i niezbyt „sportowych” kształtów potrafią robić cuda.

Czy warto obejrzeć Space Sweepers?

Nie czuję, że zmarnowałem dwie godziny przede wszystkim z jednego powodu – zobaczyłem jak wygląda kasowe koreańskie kino i estetyka kosmosu kiedy niezwiązanego z Hollywood producenta nie ogranicza budżet. Space Sweepers podoba mi się przede wszystkim wizualnie, głównie ze względu na efekty specjalne i ich dynamikę czerpiącą z kosmicznych anime. Ciekawie też prezentują się też elektronika i statki kosmiczne zaprojektowane przez Koreańczyków – i to w zasadzie tyle, wszystko inne jest przeciętne albo słabe. Może czegoś nie wiem i tak gra się w Korei, ale aktorzy nie pokazali nic ciekawego, a większość z nich wydawała mi się bardziej irytująca niż ciekawa. Film jest moim zdaniem za długi, w wielu momentach nudny i sztucznie przeciągany. Warto obejrzeć Space Sweepers dla efektów specjalnych i poznania kosmicznej estetyki Koreańczyków, w każdym innym aspekcie będziecie jednak rozczarowani.