Felietony

"Płacenie twarzą" - czyli nowe wrogiem dobrego. Ja tego nie kupuję

Jakub Szczęsny
8

Uśmiechnij się, żeby zapłacić - tak Mastercard sobie wymyślił to, w jaki sposób mają funkcjonować nowe płatności. Wszystko to ma skrócić kolejki i uprzyjemnić proces płatności - tak, jakby to nie było już do tej pory znacząco "uprzyjemnione". Co więcej, niektórzy próbują reklamować to jaki system, k...

Uśmiechnij się, żeby zapłacić - tak Mastercard sobie wymyślił to, w jaki sposób mają funkcjonować nowe płatności. Wszystko to ma skrócić kolejki i uprzyjemnić proces płatności - tak, jakby to nie było już do tej pory znacząco "uprzyjemnione". Co więcej, niektórzy próbują reklamować to jaki system, który podniesie "higienę płatności". Czekajcie, to płatności kartą nie są wystarczająco higieniczne? Teraz przejdziemy do skanów biometrycznych twarzy przekazywanych firmie płatniczej?

Mastercard sam nie opracowuje tego rozwiązania - współpracuje pod tym kątem z takimi markami / produktami jak Payface, NEC, Fujitsu, Aurus, PopID i PayByFace, które działają w obszarze płatności za pomocą skanu twarzy: czy to za pomocą urządzeń, czy też systemów informatycznych. Klienci, którzy chcą korzystać ze "smile to pay", muszą zainstalować odpowiednią aplikację, wykonać zdjęcie swojej twarzy oraz podać dane, które zostaną powiązane z biometryką (czyli wskazać na kompatybilną kartę). Skanery przy kasach mają porównywać informacje do tych zgromadzonych na serwerze - jeżeli po uśmiechnięciu się, tuż po tym gdy zostaniemy o to poproszeni przez automatyczną kasę / kasjera wszystko będzie w porządku: voila! Kasa popłynęła z konta. Prosto i przyjemnie?

Ale już teraz jest prosto i przyjemnie. Nikt nie całuje przecież skanerów NFC dla kart, żeby zapłacić. Gotówki jeszcze wyeliminować się nie da (i oby nie dało się jeszcze przez długi czas - mimo, że jestem fanem płatności kartą). Skan biometryki realizowany przez urządzenie - hosta usługi płatniczej (wtedy, kiedy płacisz telefonem) wystarczy, już na tym etapie już jest przyjemnie. Przekazywanie danych kolejnej firmie dla niektórych osób może nie być komfortowe. Może być też ryzykowne. Informacje biometryczne znajdują się bowiem na obcych serwerach, a nie na urządzeniu.

Nie wierzę też w to, że nowy system płatności ma pomagać bezpośrednio w utrzymaniu wysokiej higieny zakupów. To naciągana teoria - nie powinno być to mniej ryzykowne od płatności zwyczajną kartą, a kto będzie chciał zapłacić gotówką... ten i tak zapłaci gotówką. Pieniądze są brudne, choćby były nawet najlepiej prane (nie polegam tego robić i dosłownie i w przenośni). Poza tym - nie wiem jak Wy, ale ja sądzę że mimo tragedii jaką była pandemia: powinniśmy kiedyś wrócić do czasów, kiedy pewne rzeczy są normą. Nie trzeba wyważać otwartych drzwi, technologia Mastercard nie rozwiązuje jakiegoś szalenie istotnego problemu. Właściwie... nie rozwiązuje jakiegokolwiek.

W Polsce nie zwracamy na to uwagi. Ale...

W Polsce ogromna większość obywateli jest rasy kaukaskiej, o małym zróżnicowaniu etnicznym. Algorytmy rozwiązujące twarz są budowane w oparciu o dane wejściowe pochodzące od większości i ups... my do niej należymy. Ale co jednak w sytuacji, kiedy masz bliznę na twarzy? Co w sytuacji, kiedy masz ciemniejszą skórę? Masz problem, bo okazuje się że algorytm ma większe szanse na błąd. Jak wynika z danych z National Institute of Standards and Technology (USA), najlepsze wykręcają wynik na poziomie 0,08% błędów. Mastercard oczywiście nie chwali się, jak jest w jego przypadku. Może być tak, że w przypadkach niestandardowych będzie mylić się nadspodziewanie często: tym częściej, im bardziej jesteśmy "nietypowi" dla danych wsadowych. System, który ma zmniejszyć kolejki do kas może spowodować, że staniesz w gigantycznej kolejce spowodowanej przez kogoś, kto chce "zapłacić twarzą", ale mu to nie wychodzi.

Może moja perspektywa jest nieprawidłowa dla zupełnie wszystkich z uwagi na to, że przecież doskonale widziałem postęp w zakresie płatności i przeżyłem od czasów gotówkowych aż po przyjemnie bezgotówkowe. Uwielbiam te drugie. Może za bardzo się martwię, bo mimo upodobań do technologii - staram się im nie wierzyć bezrefleksyjnie i próbuję szukać dziury w całym. Ale to chyba dobra cecha, prawda? Hurraoptymizm mógłby się skończyć źle.

W przypadku "smile to pay" Mastercard mam wątpliwości. O ile płatności bezgotówkowe NFC rozwiązywały jakiś problem, choćby on wynikał tylko z tego, że trzeba było wpisywać kod PIN po użyciu metody stykowej - to opisywana nowinka... właśnie próbuje wyważyć otwarte drzwi. Najpewniej po to, żeby na tym zarobić kupę pieniędzy. To nic złego, ale wolałbym gdybyśmy płacili za coś realnego. Nie tylko za ideę, wizję marketingowców.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu