Felietony

MP3 z Internetu to nie wszystko. Czasami streaming więcej odbiera niż daje

KK
Konrad Kozłowski

Pozytywnie zakręcony gadżeciarz, maniak seriali ro...

22

Lubicie streamować muzykę? Ja też, bo to najwygodniejszy sposób na słuchanie ulubionych kawałków i odkrywanie nowości, ale wcale nie najlepsza metoda na obcowanie z muzyką i artystami. Internet nam ich przybliżył, ale jednocześnie zwiększył pewien dystans.

Rzadko zdarza się, bym tak mocno angażował się w odkrycie nowo odkrytego artysty. Jeden utwór sprawił, że z dnia na dzień stałem się jego fanem, błyskawicznie przystąpiłem do przesłuchiwania dyskografii, czytania wywiadów i poszukiwania informacji na jego temat. W tych okolicznościach Internet sprawił, że wszystkie treści były dosłownie na wyciągnięcie ręki i wyszukiwarka zwraca tak wiele wyników, że nadal mam pewne zaległości. W teorii wszystko, czego potrzebowałem, jest dla mnie dostępne - każdy album, każdy singiel, każdy teledysk, każdy wywiad, każdy inny materiał, którym podzielił się wykonawca lub fani.

Tyle platform i tyle miejsc na odkrywanie muzyki oraz poznawanie artystów

Sprzyjającymi okolicznościami było też to, że nową muzykę poznałem zaledwie kilkanaście dni przed ukazaniem się nowego albumu. Odliczanie sprawiało, że z jeszcze większą chęcią poznawałem wcześniejsze dokonania i niecierpliwie czekałem na te najnowsze. Wtedy też przejrzałem na oczy i zauważyłem, że obecność online, aktywność w mediach społecznościowych i rozwijanie profili w różnych miejscach w Internecie ma najwyższy priorytet dla wielu artystów, bo to właśnie dzięki takim działaniom mogą zapewnić sobie rozgłos. Wychodzą naprzeciw słuchaczom i potencjalnym fanom, starają się docierać do nich w miejscach, gdzie czekają na nich całe tłumy osób. Niezależnie od tego, czy używamy Spotify, Apple Music czy Tidala, albo czy przewijamy w poszukiwaniu emocji Instagrama, TikToka czy Twittera. I niby jesteśmy z nimi blisko, ale dystans jest na tyle duży, że pozostajemy niemal anonimowi i jakby niedostępni, bo niemożliwe jest zbudowanie jakiejkolwiek relacji, gdy jesteśmy kroplą w morzu (przypadkowych) odbiorców.

MP3 to nie wszystko

Przypomniało mi to o moim zachowaniu jeszcze 10 czy 15 lat temu, gdy buszowałem po forach internetowych poszukując MP3 mniej znanych wykonawców. Wśród autorów postów i tematów byli ci, którzy tę muzykę tworzyli. I choć w Sieci byliśmy wtedy jeszcze bardziej anonimowi niż dziś, bo mało kto podpisywał się własnym nazwiskiem i dodawał prawdziwe zdjęcie jako avatar, to nawiązanie kontaktu czy wymiana wiadomości wydawała się bardziej realna. Co więcej, ze względu na ograniczone możliwości Sieci i brak tak otwartych oraz powszechnych metod dystrybucji muzyki, częściej myślano o czymś, co może dotrzeć do fanów i przełożyć się na większe zaangażowanie. Zdarzało się, że kupowałem lub otrzymywałem od wykonawców ich albumy, które były niemożliwe do zdobycia w postaci fizycznej w sklepach, bo mimo wszystko je przygotowywano.

Był to ważny element promocji swoich nagrań, a dziś - mając do dyspozycji nie tylko sklepy online z wysyłką zagranicę, ale nawet platformy o zasięgu globalnym jak Amazon, gdzie artyści nie muszą w ogóle przejmować się logistyką i rozliczaniem zamówień - trudno liczyć na wydanie albumu w takiej formie, bo to nie przełoży się na wzrost zainteresowania. Proces ten wręcz odwrócono i zdaniem niektórych postawiono na głowie - dopiero, gdy artysta zdobywa uznanie i popularność, zaczyna wydawać aktualne i/lub poprzednie płyty w fizycznej formie.

Klik i wrzucone. Klik i odsłuchane

Zdaję sobie sprawę, że nośniki fizyczne mają najlepszy okres dawno za sobą i nawet renesans winyli nie sprawi, że kompakty czy czarne krążki będą tak istotne dla branży, ale uciekając z całą aktywnością do Sieci i opierając działania na oczywistych platformach wykonawcy tracą, w mojej ocenie, szansę na faktyczne nawiązanie relacji z fanami. Streaming oferuje artystom i słuchaczom naprawdę wiele, ale powoduje też rozleniwienie jednej i drugiej grupy, bo mniej istotne stają się często spotkania, koncerty, okładki i dodatki, a także zaangażowanie w odkrywanie i tworzenie muzyki, gdy wrzucenie nowego singla to kwestia kilku kliknięć, podobnie jak jego odtworzenie.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu