Felietony

Cały czas brakuje mi tego w smartfonach. Tylko Apple teraz o to dba

AL
Albert Lewandowski
60

Apple może nie lubić, ale trzeba przyznać, że Amerykanie starają się tworzyć dopracowane urządzenia. Szczególnie widać to w obszarze nagrywania filmów, w którym konkurencja jest daleko z tyłu.

Fotografie to nie wszystko

Firmy aktualnie bardzo poważnie podchodzą do jakości wykonywanych zdjęć. W sumie we wszystkich materiałach promocyjnych ujrzymy ogromny nacisk położony właśnie na to nacisk, a w trakcie samych prezentacji telefonów sporo czasu poświęca się na opis zastosowanych matryc, technologii oraz sztuczek w oprogramowaniu czy trybów dodatkowych. Mimo wszystko cały czas widać, że producenci nieszczególnie przejmują się tym, jak wyglądają filmy z ich urządzeń.

Na pewno będzie się to zmieniać w perspektywie najbliższych kilku lat. Prawdziwym motorem napędowym tego będzie dalsza popularyzacja krótkich form wideo, na podobnej zasadzie jak wyglądało to z Instagramem. Klienci w końcu zaczną zwracać uwagę na ten element. Moim zdaniem bardzo dobrze widać luźne podejście producentów do tematu wideo po Google i ich Pixelu 4.

Google Pixel 4 i 4 XL zostały wyposażone, jako pierwsze modele w swojej serii, w podwójne aparaty. Główny sensor ma 12,2 Mpix z f/1.7, optyczną stabilizację obrazu, natomiast uzupełniać go będzie matryca 16 Mpix z teleobiektywem. Wcześniej dowiedzieliśmy się o nowej funkcji o nazwie Podwójna ekspozycja, co pozwoli na wykonywanie znakomitych i efektownych zdjęć. Google zadbało również o dodanie zarówno optycznego jak i cyfrowego zooma, poprawione działanie trybu nocnego, a Live HDR+ wydaje się podnosić poprzeczkę wszystkim rywalom. Oczywiście firma pochwaliła się też implementacją algorytmów uczenia maszynowego, które mają zapewniać jeszcze wyższą jak ość zdjęć i pozwolić na, m.in. robienie zdjęć gwiazdom na nocnym niebie. Okazuje się jednak, że możemy nagrywać nim wideo o rozdzielczości Full HD przy 60 klatkach na sekundę lub 4K przy 30 klatkach na sekundę. Szczególnie ten drugi parametr budzi sporo emocji, a właściwie brak wsparcia dla 4K przy 60 klatkach.

Google słusznie zauważyło, że finalnie użytkownicy korzystają głównie z nagrywania filmów w Full HD. Jest to o tyle ważne, że najczęściej wtedy telefon wspiera HDR czy skutecznie działającą optyczną stabilizację obrazu. W ten sposób na ekranie smartfona otrzymujemy znacznie lepiej prezentujące się wideo, aczkolwiek opcja nagrywania w 4K przy 60 klatkach na sekundę zdecydowanie może się przydać, szczególnie w połączeniu ze statywem. Wątpię jednak, aby takie sztuczne bariery zaszkodziły opinii użytkowników na temat Pixela.

Pojedynek na wideo

Portal Android Pit podjął się testu jakości nagrywanych filmów. W walce wzięły udział cztery smartfony:

Pierwsze miejsce zajął iPhone z wynikiem 16 punktów, druga lokata trafiła do Huawei P30 Pro (13 punktów), trzecia do Galaxy Note 10+ (11 punktów), z kolei tuż za podium wylądował Pixel (10 punktów). Pojedynek opierał się na ślepym teście, w którym czytelnicy Android Pit mieli oglądnąć cztery kolejne filmy nagrane różnymi smartfonami w pięciu różnych warunkach oświetleniowych i wybrać najlepszy sprzęt.

Apple wie, jak zaoferować świetne multimedia

Trzeba uczciwie przyznać, że Apple naprawdę przykłada się do jakości nagrywanego wideo. Szczególnie dobrze to widać, kiedy zerkniemy na listę filmów, które zostały nakręcone z wykorzystaniem smartfonów. Wśród nich jednak dominuje iPhone.

Jestem ciekaw, kiedy konkurencja zacznie zwracać uwagę na możliwości wideo. Mimo że nie jestem fanem ekosystemu Apple, to muszę uczciwie przyznać, że w temacie wideo iPhone 11 naprawdę potrafi wygrać z Galaxy Note 10+. Co zabawniejsze, jest jeszcze od niego tańszy, co w przypadku modeli z Cupertino jest dosyć zabawne.

źródło: Android Pit

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu