logo blackberry
23

BlackBerry kończy ze smartfonami – to już oficjalne. Ale nie ma nad czym ubolewać

BlackBerry, dawniej RIM, kończy z produkcją smartfonów. Nie napiszę, że jestem zaskoczony, bo to wisiało w powietrzu: jeśli nie od kilku lat, to z pewnością od kilku kwartałów. Sytuacja nie była dobra od dawna i trzeba to stwierdzić wprost - produkcja telefonów stała się dla kanadyjskiej korporacji kulą u nogi. I lepiej było odciąć kulę niż pozwolić, by zaprowadziła ona firmę na samo dno. Niektórzy stwierdzą, że szkoda, sam też to powiem. Ale nie ma nad czym płakać, Nokii podobna decyzja wyszła na dobre.

Smartfony BlackBerry nie będą już projektowane i produkowane przez firmę. O takim scenariuszu pisałem w czerwcu, nie brakowało wówczas głosów oburzenia Czytelników: bo to nadinterpretacja, bo informacja niepotwierdzona, bo jedynie gdybam, a w ogóle to powinienem się zająć czymś innym. Nie minęło wiele czasu i korporacja oficjalnie ogłasza to, co próbowała nam przekazać już od jakiegoś czasu – komórki należy pożegnać, ponieważ przynoszą straty.

Under this strategy, we are focusing on software development, including security and applications. The company plans to end all internal hardware development and will outsource that function to partners.[źródło]

Czy to może dziwić w chwili, gdy BB sprzedaje kwartalnie 400 tysięcy smartfonów, a Apple (które nie jest największym producentem) ponad 40 mln? Dane firm analitycznych jasno pokazują, że kanadyjski biznes na rynku urządzeń i platform mobilnych stał się planktonem. Naprawdę warto skupić się na oprogramowaniu, usługach, bezpieczeństwie, bo to może przynieść wymierne korzyści – Nokia po pozbyciu się oddziału komórkowego zaczęła zarabiać. Nie produkuje legendarnych komórek, ale pewnie niewiele osób za nimi tęskni – korzystają z innych produktów, zakładam, że są zadowoleni.

Firma BB zaliczyła właściwie podobną wpadkę do fińskiego kolosa, przespała zmiany, nie zauważyła, że na rynku dzieje się coś dużego. W Ameryce Steve Jobs zaprezentował iPhone’a, Google rozwinęło Androida, w Korei skrzydła rozwinął Samsung, a w Chinach jak grzyby po deszczu wyrosły firmy w branży mobilnej. Nastąpiła totalna przebudowa rynku. Szczęście w nieszczęściu miały firmy Motorola Mobility i Nokia, bo znalazły nabywców na swoje biznesy – Kanadyjczykom ta sztuka się nie udała. Jeśli szukali kupca na swój interes (a sporo się o tym mówiło), to reklamą takiej transakcji nie mogły być zakupy poczynione przez Microsoft i Lenovo – ta pierwsza korporacja już się przyznała do błędu, druga chyba chce przemilczeć inwestycję.

Kanadyjczycy nie mogli liczyć na kupca, coraz mniej realny wydawał się także scenariusz, w którym smartfony BlackBerry zaczną na siebie zarabiać. Trzeba mieć na uwadze, że ostatnia decyzja nie jest nagła – nie podjęto jej z dnia na dzień, bo obrażono się na rynek: firma walczyła, prezentowała nowe produkty, nowy system, romansowała z Androidem, szukała partnerów, lecz to nie wystarczyło. Efekt jest taki, że biznes, który kiedyś wyceniano na giełdzie na kilkadziesiąt miliardów dolarów, dzisiaj może się pochwalić kapitalizacją na poziomie zaledwie kilku mld dolarów. Piszę „zaledwie’, ponieważ za takie pieniądze przejmowane są dzisiaj firmy z krótszą i mniej chwalebną historią.

Niektórzy zadają sobie pewnie pytanie: jak to, nie kupię już komórki z jeżynowym logo? Ależ kupicie – jeśli nie starsze modele, to sprzęt, który stworzą partnerzy firmy. Zacznie się po prostu czas licencjonowania marki. I niekoniecznie musi się to kończyć na logo – firma będzie pakować do tych produktów np. swój OS, można się spodziewać niektórych rozwiązań. Chińczyk z BlackBerry jako… ojcem chrzestnym. Nie ma już jednak co liczyć na słuchawkę, którą zaprojektuje stary zespół, a potem dopilnuje, by produkcja przebiegała zgodnie z tym projektem.

Kurczy się grono producentów komórek (tych starych, rozpoznawalnych) którzy działają poza Azją, poza Chinami. Nad tym należy chyba bardziej ubolewać niż nad samą decyzją BlackBerry. Owa decyzja prawdopodobnie ratuje dawnego giganta przed totalnym upadkiem.