11

Smartfon, tablet czy netbook? Recenzja ASUS Padfone

Założę się, że każdy geek miał kiedyś dylemat, czy potłuc skarbonkę dla nowego smartfona czy może lepiej dozbierać jeszcze trochę i sprawić sobie tablet (a może w ogóle netbook byłby fajniejszy?). Producenci nas, a właściwie naszych portfeli, nie oszczędzają i wprowadzają na rynek kolejne, niesamowicie wyglądające oraz kuszące gadżety. Posiadanie ich wszystkich nie byłoby jednak […]

Założę się, że każdy geek miał kiedyś dylemat, czy potłuc skarbonkę dla nowego smartfona czy może lepiej dozbierać jeszcze trochę i sprawić sobie tablet (a może w ogóle netbook byłby fajniejszy?). Producenci nas, a właściwie naszych portfeli, nie oszczędzają i wprowadzają na rynek kolejne, niesamowicie wyglądające oraz kuszące gadżety. Posiadanie ich wszystkich nie byłoby jednak ani wygodne, ani tym bardziej ekonomiczne. Może zatem warto rozważyć zakup urządzenia takiego jak ASUS Padfone?

ASUS-a Padfone chyba nikomu przedstawiać specjalnie nie trzeba. Jest to gadżet łączący w sobie zalety smartfona oraz tabletu, a dzięki stacji dokującej (będącej swego rodzaju znakiem rozpoznawczym tej firmy) przekształcimy go w netbooka. Kilka dni temu na konferencji producent zaledwie po 6 miesiącach od premiery Padfone’a, zapowiedział jego następcę oznaczonego numerkiem 2. Jak znam życie w Polsce przyjdzie nam poczekać, zanim zobaczymy go na półkach sklepowych. A jeśli nawet to cena prawdopodobnie przyprawi nas o ból głowy. Czy zatem w tej perspektywie pierwszy Padfone może być kuszącą propozycją? Jak w ogóle w praktyce sprawdza się pomysł połączenia smartfona i tabletu w jednym urządzeniu? Postaram się odpowiedzieć na te pytania i przybliżyć Wam możliwości, funkcje oraz główne atuty ASUS-a Padfone.

Urządzenie przybyło do mnie w dwóch pudełkach. W jednym umieszczono smartfon wraz z akcesoriami (całkiem przyzwoicie grające słuchawki douszne oraz ładowarka z kablem USB) i standardowym zestawem książeczek (instrukcje, gwarancje etc.). Drugie zawierało natomiast tablet oraz stację dokującą (wraz z kablem do ładowania obu). Jak przystało na ASUS-a wszystko zapakowano solidnie, zaś umieszczone na opakowaniach grafiki wręcz zachęcają do wyjęcia z nich urządzenia. Tak też niezwłocznie postąpiłem.

 

Smartfon

Zacznijmy od smartfona. Jest on sercem całego zestawu, a więc bez niego nie uruchomimy tabletu, ani nie zrobimy użytku ze stacji dokującej. Tak naprawdę to tutaj zawarto całą moc Padfone’a. A jest nią dwurdzeniowy procesor Quallcomm Snapdragon S4 1,5 GHz oraz układ graficzny Adreno 225 i 1 GB RAM. Widać zatem, że demonem prędkości ten sprzęt nie jest, ale patrząc na to, jak długo trwało wprowadzanie Padfone’a na rynek, wcale mnie to nie dziwi. M.in. właśnie z tego powodu ASUS tak szybko zaserwował nam Padfone’a 2.

Wróćmy jednak do bohatera testu. Padfone prezentuje się bardzo estetycznie. Frontalną część naturalnie stanowi głównie wyświetlacz 4,3″. Nie uświadczymy tutaj żadnych dodatkowych przycisków – do pełnej obsługi posłużą te ekranowe, które oferuje Android 4.x. Pod ekranem znalazło się miejsce na logo producenta oraz niewielkie zgrubienie służące teoretycznie do chwytania urządzenia. W praktyce pełni ono jednak głównie rolę estetyczną. Nad wyświetlaczem standardowo ulokowano głośnik rozmów (wyróżniony cienkim, chromowanym paskiem), kamerę 0,3 Mpix oraz czujniki światła i zbliżeniowy.

Tylna klapka została wykonana z prążkowanego, szarego plastiku. Tutaj również obeszło się bez niespodzianek. W górnej części znajdziemy obiektyw aparatu z matrycą 8 Mpix i diodą doświetlającą LED, a także malutki, niezbyt mocny głośnik multimedialny. Na przeciwległej stronie znalazło się natomiast miejsce na stylową, połyskującą nazwę urządzenia.

Górną krawędź stanowi gniazdo słuchawkowe 3,5 mm minijack, oraz umieszczony tuż obok przycisk power. Na przeciwległej stronie umieszczono zaś jedynie mikrofon.

Prawą krawędź zagospodarowano dwoma przyciskami regulacji głośności. Lewa zaś zawiera porty micro USB, micro HDMI oraz styk modułu GSM, który służy do przesyłania sygnału z anteny po przekształceniu w tablet. Zostały one umieszczone bardzo blisko siebie, przez co początkowo miałem trudności ze znalezieniem właściwego podczas podłączania ładowarki czy peryferiów.

Ogólnie smartfon bardzo mi się spodobał. Jest stylowy, zgrabny, bardzo cienki (9,2 mm grubości, o 0,6 mm więcej niż SGS III), a także solidnie wykonany. Obudowa nie trzeszczy przy mocniejszym uścisku, a wszystkie elementy dopasowano idealnie. Jedyne zastrzeżenia można mieć do tylnej klapki, która okazała się bardzo cienka i giętka. Ale to raczej koszt, który ponosimy wraz z niewielką wagą oraz grubością gadżetu.

Zastosowanie w ASUS-ie Padfone 4,3-calowy wyświetlacz został wykonany w technologii Super AMOLED i obsługuje rozdzielczość qHD (960 x 540 px). W praktyce jednak, po odjęciu dolnej belki z przyciskami funkcyjnymi Androida rzeczywisty rozmiar osi y to 888 px. W porównaniu z high-endowymi smartfonami to mało. Ogólnie wyświetlacz oferuje dobre kąty widzenia, a także, jak przystało na tę technologię, ma rewelacyjną ostrość i odwzorowanie kolorów. Wadą jest tutaj zastosowany układ subpikseli Pen Tile, co momentami może negatywnie wpływać na wyrazistość obrazu. Nie jest to jednak szczególnie odczuwalne dla zwykłego użytkownika. Nie mogę też mieć jakichkolwiek zarzutów w stosunku do panelu dotykowego, który reagował na dotyk szybko i precyzyjnie. Dodatkowo wyświetlacz pokryto powłoką Gorilla Glass, która ma chronić go przed uszkodzeniami mechanicznymi.

 

Tablet, netbook

Po umieszczeniu smartfona w specjalnej stacji roboczej (Padfone Station), a konkretnie w specjalnej szufladce w tylnej części obudowy, możemy się cieszyć tabletem w pełnym tego słowa znaczeniu. Przyznam szczerze, że trochę obawiam się, po jakim czasie owa szufladka ulegnie zużyciu. ASUS podaje, że ma wytrzymać 5 tys. włożeń i wyjęć smartfona. Oby tak było w rzeczywistości.

Sam tablet wygląda dość masywnie, ale równie stylowo co smartfon. Nie trzeba chyba dodawać, że przez obecność tego ostatniego wewnątrz, waga stacji roboczej jest większa (ponad 720 g). Tablet ma wyświetlacz 10,1 cala. Niestety nie jest to już ten świetny Super AMOLED tylko zwykły LCD/TFT z podświetleniem LED (rozdzielczość 1280 x 800 px). W rezultacie doznania płynące z użytkowania również są gorsze, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że taki sam wyświetlacz zastosowanie w pierwszym tablecie z serii Eee Transformer. Przegrywa on tym samym w przedbiegach z Retiną czy wszelkimi technologiami IPS+ oraz IPS 2. Nie jest źle, ale za taką cenę oczekiwałbym raczej czegoś lepszego.

Sam tablet został wyposażony w dodatkową kamerę 1,3 Mpix z przodu oraz dwie dziurki, z tyłu, które pozwalają wykorzystywać 8-megapikselowy aparat smartfonu (o jego jakości później). Ponadto producent wyposażył go w dodatkową baterię o pojemności 6600 mAh. Razem z 1520 mAh smartfona daje to nam łącznie blisko 8 tys. mAh – nieźle, a jak się okazuje to nie wszystko, bo własną baterię ma też klawiatura. Jedynym gniazdem, jakie znajdziemy w tablecie jest słuchawkowe 3,5 mm minijack. Wbudowano w niego również głośnik wykorzystujący technologię SonicMaster. Na pewno gra on o niebo lepiej niż ten ze smartfona, ale nie powiem, żeby moc oraz czystość powaliły mnie na kolana.

Wspomniana klawiatura, którą znajdziemy w zestawie, to ten sam model, z którym miał do czynienia Jan, recenzując Transformera Infinity TF700. Wzięto ją żywce z netbooków Eee PC, a więc oferuje wysoki, jak na dodatek do tabletu, komfort użytkowania. Wygodnie się na niej pisało oraz wykonywało większość poleceń. Klawisze mają niski skok i zostały rozmieszczone w sposób bardzo intuicyjny. Najwyższy rząd to przyciski funkcyjne, za pomocą których możemy regulować m.in. jasność, głośność i aktywować poszczególne moduły łączności. Przyznam szczerze, że czułem dziwny dyskomfort, obsługując Androida touchpadem, ale na dłuższą metę ma to swoje zalety i uroki.

Klawiatura została wyposażona w dwa porty USB zabezpieczone magnetycznymi zaślepkami, czytnik kart pamięci MicroSD. Jak już wspomniałem wbudowano tutaj też dodatkową baterię. Ma ona, podobnie jak tablet 6600 mAh pojemności, co łącznie daje nam blisko 15 000 mAh godzin. Powinno to w zupełności wystarczyć na długie, wielogodzinne sesje z urządzeniem. Warto tutaj przy okazji zaznaczyć, że wszystkie te podzespoły tak zarządzają energią, by najdłużej przy życiu pozostawić smartfona. Jest to bardzo logiczne i praktyczne rozwiązanie – smartfon w całym tym zestawie jest najpotrzebniejszy i nawet, jeśli rozładujemy tablet oraz klawiaturę, to nadal będziemy mogli przez pewien okres czasu z niego korzystać.

Niestety nie ma róży bez kolców. Padfone z podłączoną klawiaturą nie jest szczególnie stabilny (i bynajmniej nie mówię tutaj o systemie). Otóż, trzymając urządzenie na kolanach, górna część często przeważała dolną przy zbyt mocnym odchyleniu ekranu. To niestety konsekwencja połączenia dwóch urządzeń w jedno.

 

Aparat

Zdjęcia wykonane Padfonem prezentują się bardzo dobrze. Ich maksymalna rozdzielczość to 3264 x 1836 pikseli. Zauważyłem, że Padfone nie boi się nawet ciemnych pomieszczeń, z którymi dobrze sobie daje radę dioda doświetlająca. W rezultacie fotografie prezentują się ładnie, są pozbawione szumów i mają dobrze odwzorowane kolory oraz ostrość.

Równie dobrze spisuje się kamera wideo, która nagrywa filmy w rozdzielczości 1080 p. Przy kiepskim oświetleniu można czasem zaobserwować drobne spadki liczby klatek na sekundę, ale nie zdarza się to notorycznie. Ogólnie, jeśli dużo fotografujemy i nagrywamy smartfonem, to myślę, że Padfone w zupełności zaspokoi nasze potrzeby.

 

System operacyjny

Na pokładzie Padfone’a znajdziemy system operacyjny Android Ice Cream Sandwich 4.0.3 z autorską nakładką graficzną Waveshare UI. Działa on bardzo szybko i płynnie. Naprawdę trudno mi było zmusić Padfone’a to „czkawki”, a jeśli już to mi się udało, smartfon dochodził do siebie zadziwiająco szybko i w dalszym ciągu oferował bardzo płynne działanie.

Nakładka producenta nie wnosi zbyt wielu zmian i ogranicza się właściwie do kilku nowych pozycji na liście ustawień, zmianie wyglądu przycisków i szeregu dodatkowych aplikacji. Tych ostatnich jest całkiem dużo. Jednym z największych atutów jest usługa ASUS WebSotrage, w ramach której dostajemy na 3 lata aż 32 GB przestrzeni w chmurze, gdzie możemy przechowywać pliki. Prócz tego ASUS zaserwował nam m.in. pakiet biurowy Polaris Office, Menedżer plików, notatnik SuperNote oraz dyktafon.

Dołączone aplikacje działają w porządku, choć nie ukrywam, że przynajmniej połowy z nich bym się pozbył już na samym wstępie. Z pewnością znajdą się jednak ich zwolennicy, którzy z przyjemnością zanurzą się w internetowe usługi ASUS-a (jak opisywany WebStorage chociażby). Najbardziej przypadł mi do gustu SuperNote, który działa w sposób niemalże identyczny jak w Samsungu galaxy Note. W rezultacie robienie notatek (czy to ręcznie, czy za pomocą klawiatury) przebiega bardzo sprawnie i szybko.

Ogólne doznania płynące z obsługi systemu nie odbiegają znacząco od tych, które miałem w przypadku kontaktu z każdym innym Anddroidem ICS osadzonym w high-endowym sprzęcie. Dużą zaletą jest na pewno fakt, że w dowolnym momencie (np. po znalezieniu interesującego artykułu w sieci) możemy przełączyć się na większy ekran, umieszczając po prostu smartfona w stacji roboczej. Zmiana „trybu” pracy trwa dosłownie chwilę i nie wpływa negatywnie na komfort użytkowania.

Co ciekawe, w trybie tabletu mamy również dostęp do funkcji telefonu (dzięki opisanemu wcześnie stykowi anteny). Jak je wykorzystać w praktyce? Możemy użyć trybu głośnomówiącego oraz wbudowanego w stację roboczą mikrofonu lub dodatkowego rysika – PadFone Stylus Headset, który jest jednocześnie bezprzewodową słuchawką Bluetooth. Niestety nie jest on dołączany do zestawu. Nie obejdzie się zatem bez dodatkowego wydatku – rysik kosztuje 460 zł.

W grach Padfone spisuje się bardzo dobrze. Na próbę odpaliłem kilka produkcji 3D (Max Payne, GTA III, FIFA 12) i  z żadną nie miałem najmniejszych problemów. Animacje działały płynnie, a rozgrywka przebiegała komfortowo. Mimo, że nie mamy do czynienia z najmocniejszym urządzeniem na rynku, to oferowana wydajność powinna w zupełności zaspokoić potrzeby większości użytkowników. Nie spodziewajmy się jednak cudów. Niech potwierdzeniem tej tezy będą poniższe wyniki benchmarków AnTuTu i Quadrant.

Podsumowanie

ASUS Padfone to bardzo interesujące, oryginalne i praktyczne urządzenie. Za kwotę nieco ponad 2 tys. zł (za Ceneo, stan w dniu publikacji recenzji) otrzymujemy nie jeden, lecz trzy gadżety jednocześnie. W rezultacie możemy nie tylko cieszyć się z eleganckiego i dobrze wykonanego smartfona, ale też 10,1-calowego tabletu czy prostego netbooka. Rozwiązanie te jakkolwiek kuszące, nie jest pozbawione wad.

Przede wszystkim podstawowym problemem jest to, że Padfone dość późno trafił do naszego kraju (ale też w ogóle do sprzedaży na świecie). W rezultacie już teraz jest to urządzenie co najwyżej ze średniej półki. Z tego też powodu wielkimi krokami zbliża się ASUS Padfone 2, który ma nadrobić braki starszego brata i oferować typowo high-endowe parametry. Jednocześnie można to też potraktować jako zaletę, bo pierwszy Padfone, za którego w momencie premiery musielibyśmy zapłacić ponad 3 tys. zł, kosztuje obecnie średnio 2,2 tys. zł.

Jeżeli zdecydujemy się na urządzenie typu Padfone, musimy się liczyć z tym, że ma ono kilka punktów newralgicznych. Moim zdaniem największym jest szufladka na smartfona w tablecie. Teoretycznie ma ona wystarczyć nam na długo. W praktyce wystarczy jeden nieuważny, silniejszy ruch, żebyśmy pozbawili się gniazda ładowania w smartfonie (micro USB). Pominę już fakt, że samo zamknięcie łatwo wyłamać z zawiasów, a wówczas wiąże się to z uszkodzeniem całej tylnej obudowy stacji roboczej. Nie jest to zatem ewidentnie sprzęt dla osób, które oczekują od urządzeń przede wszystkim wytrzymałości.

Pewne zastrzeżenia można też mieć do wyświetlaczy. Ten w smartfonie spisuje się bardzo dobrze, ale niska rozdzielczość i subpiksele w układzie Pen Tile psują dobry efekt. Ekran tabletu to natomiast technologia mocno przestarzała i odstająca od dzisiejszych standardów.

Niemniej, mimo tych wad, osobiście chciałbym mieć taki gadżet jak Padfone. Nie tylko ze względu na prostą i bezproblemową synchronizację danych (jeśli tak to można nazwać) między tabletem a smartfonem. Urządzenie to jest swoistym kamieniem milowym, jeśli chodzi o niebanalne rozwiązania w segmencie gadżetów mobilnych. Premiera następcy natomiast dowodzi, że nie należy traktować go jedynie jako ciekawostki, ale jako sensowną i praktyczną alternatywę dla rozwiązań bardziej konwencjonalnych.
 
Partner sekcji mobilnej:


Alternatywna zawartość w przypadku braku flash-a

Patronem sekcji Mobile jest Sony Mobile, producent Xperia™ T – smartfona sprawdzonego przez Jamesa Bonda. Xperia T wyposażona została w najlepszy ekran HD o przekątnej 4,6 cala z technologią Mobile BRAVIA® Engine oraz doskonały aparat fotograficzny o rozdzielczości 13 MP z funkcją fast capture.

Smartfon napędza dwurdzeniowy procesor najnowszej generacji o taktowaniu 1,5 GHz, zapewniający dłuższe życie baterii, szybkie działanie i ultra-ostrą grafikę.