3

„Latynoska miazga”, czyli jak powstał nowy serial twórców „Domu z papieru”

Już 19 marca debiutuje serial "Sky Rojo", za który odpowiedzialni są Alex Pina i Esther Martínez Lobato. Miałem okazję porozmawiać z nimi przed premierą i wypytać o najnowszą produkcję, ale nie tylko.

Kulisy powstania Sky Rojo

Wybaczcie, że nie mówię po hiszpańsku, ale najwyraźniej oglądam zbyt mało seriali w tym języku, za waszą sprawą to się jednak zmienia. Chciałbym zacząć od pytania o kulisy powstania “Sky Rojo” – historii, którą pragniecie opowiedzieć całemu światu.

Alex Pina: Na to składa się kilka rzeczy. Przede wszystkim chcieliśmy zamknąć akcję w 25 minutach i nakręcić dynamiczny dramat. By to osiągnąć wybraliśmy kontrowersyjny, acz wrażliwy i delikatny temat. Chcieliśmy tym razem pracować inaczej, gdyż zazwyczaj o handlu ludźmi czy prostytucji opowiada się w dokumentach w odniesieniu do rzeczywistości, którą zna społeczeństwo, ale pomyśleliśmy, że spróbujemy przedstawić historię tych trzech kobiet dużej liczbie widzów korzystając z serialu pełnego akcji i czarnego humoru. By widzowie czerpali frajdę z seansu, uciekli od powagi, ale uznali opowieść za emocjonalną. Użyliśmy dramatu jako konia trojańskiego, by poruszyć serca widowni i zaoferować im rozrywkę w tym samym czasie. Żeby pomyśleli o czymś, co dzieje się w Hiszpanii, ale nie tylko w Hiszpanii, bo także innych krajach na całym świecie i to zaraz obok nas. Nie chcieliśmy się spieszyć, by opowiedzieć tę historię, dlatego uznaliśmy, że połączymy różne gatunki, by eksplorować ten nietypowy temat.

Czy to dzieje się w świecie Domu z papieru?

To już Wasz trzeci serial dla Netfliksa, po Domu z papieru oraz White Lines i za każdym razem staracie się rozszerzyć gatunki, po których się poruszacie. Dlatego muszę zapytać o to, co może powstać, jako następne i czy kiedykolwiek braliście pod uwagę utworzenie czegoś na wzór uniwersum dla swoich produkcji?

Esther Martínez Lobato: Myślę, że każdy z naszych seriali to odrębne uniwersum, niezależnie od tego, o czym opowiada. Za każdym razem, gdy tworzymy nowy serial, zawsze staramy się, by to miało jak najwięcej sensu. W przypadku “Sky Rojo” punktem wyjścia jest krótka komedia, ale korzystamy z wielu różnych gatunków. Przy następnym postaramy się uciec od tego, co zrobiliśmy do tej pory i przygotujemy coś kompletnie innego, od właśnie przygotowanego serialu. 

Nawet nie zauważyliście, że Netflix w Polsce zmienił ofertę

Skąd ta moda na małą liczbę krótkich odcinków?

Tak jak powiedzieliście, każdy odcinek trwa mniej niż 30 minut i w dodatku nie ma tak wielu odcinków. To staje się coraz popularniejsze, a pamiętam czasy, gdy serial miał po 5, 6 czy 8 sezonów, każdy liczył po 25 odcinków trwał około 40 minut. Co takiego dzieje się, z Waszego punktu widzenia, ze światem seriali?

Alex Pina: Sądzę, że seriale są dziś jak literatura i pochłaniamy je tam, gdzie wcześniej czytaliśmy np. w poczekalni u lekarza czy w metrze. Dzisiaj możemy oglądać w ruchu, dlatego widz musi mieć możliwość obejrzeć serial w ten sposób, a nie tak jak kiedyś. Dlatego twórcy, tacy jak my, przygotowując seriale muszą przyjąć te nowe metody. Co jest interesujące z naszej perspektywy przy tym serialu, to praca z 25-minutowym formatem, gdyż możliwe jest wygenerowanie większej ilości emocji, więcej ujęć i połączyć ze sobą różne gatunki, jak akcja, dramat i komedia, a to ma wszystko wiele wspólnego z tym, jak się teraz ogląda. Musimy pisać seriale tak, jak są oglądane. 

Jak dużo w Sky Rojo wymysły?

A gdy pracowaliście nad tą historią, jak wiele informacji musieliście zgromadzić? Jak wiele prawdziwych wydarzeń jest w serialu? A może cała ta opowieść to efekt fantazji i wyobraźni?

Esther Martínez Lobato: Szczerze mówiąc, nie jestem najlepsza z matematyki, więc nie jestem w stanie podać dokładnej proporcji. Fikcja rozpoczyna się w momencie, gdy chcesz zrobić serial i postanawiasz nakręcić go o prostytucji we wspaniałym klubie. Dodatkowo ma on zawierać elementy akcji i ma dotrzeć do mnóstwaludzi. Tu właśnie zaczyna się fikcja, nie? Potem nadchodzi zderzenie z rzeczywistością, kiedy zaczynasz drążyć, rozmawiać z ofiarami handlu ludźmi, stręczycielami, zagłębiasz się w tym świecie. Okazuje się, że ten świat jest trudny, że nawet gdy zawrzesz jego odrobinę w każdym z odcinków, to zapełnia całą przestrzeń. Zaczynasz się bać, zapada mrok nad całym tym brokatem, klubem pełnymneonów, do tego dochodzą wątki akcji. Nie jesteśmy w stanie dać chwili wytchnienia na śmiech, cynizm czy dwuznaczności, mimo że mamy to w zwyczaju. Myślę, że w tym przypadku świadomość tego, o czym opowiadamy jest wszechobecna. Połączenie z fikcją, która umożliwia przetrawienie tego wszystkiego, wiązała się zeskomplikowaną pracą, a przede wszystkim zrozumieniem tematu. Nie mogliśmy przesadzić z fantazją, ponieważ nie przedstawilibyśmy prawdy. Bardzo baliśmy się banalizowaniatematu, który w rzeczywistości dotyczy porywania ludzi oraz o którym tak ciężko jest opowiedzieć ze względu na to, jak funkcjonuje świat, jak ofiary się wstydzą oraz ponieważ to wszystko przykryte jest płaszczykiem wspólnego milczenia. Martwiliśmy się, że otrzemy się o nieszczerość. Z tego powodu cały proces przypominał grę w Tetrisa.

Te 3 filmy mogą zdefiniować Netfliksa na lata. Najbardziej wyczekiwane produkcje