25

Jeśli w grę wchodzą reklamy, to jesteś produktem

Prawda okazuje się nader brutalna, a slogan widniejący na stronie głównej Facebooka jeszcze chyba nigdy wcześniej tak mnie nie irytował. “To jest i zawsze będzie darmowe”. Jednak cena, którą my, użytkownicy, płacimy każdego dnia korzystając z serwisu, jest znacznie większa od kilku dolców czy kilkunastu złotych, które przyszłoby nam zapłacić za dostęp do sieci społecznościowej każdego miesiąca. A cena ta stale rośnie.

Nie wiemy jeszcze kiedy dokładnie kolejna z platform Facebooka dołączy do grona sieci reklamowej (mówi się o 2. kwartale 2016), ale niemal każdy z produktów oferowanych przez ten serwis prędzej czy później znajduje swój model biznesowy. Stało się tak z Instagramem, taki los czeka też Messengera. Populacja użytkowników komunikatora Facebooka zbliża się do ogromnego wyniku – 1 miliarda ludzi.

Pomimo wielu wad, których nie omieszkam wypominać przy moich znajomych, Messenger staje się równie ważnym, jeśli nie ważniejszym spośród filarów Facebooka. Ale jego popularność nie napędza jedynie “życia” w sieci społecznościowej, ponieważ jak wiemy, od pewnego czasu z komunikatora skorzystać mogą również ci niezarejestrowani na Facebooku użytkownicy. Do zyskania jest sporo, bo w mgnieniu oka pojawia się szansa na uniwersalny sposób utrzymywania kontaktu z każdym, kto korzysta z Facebooka, ale nie tylko. Nie wiemy jak dużo osób skorzystało z takiej możliwości, ale można chyba śmiało podejrzewać, że takich użytkowników nie brakuje i ciągle ich przybywa.

Reklamy nie są jedynie zakłóceniem estetyki, obrazą Twojej inteligencji czy przerywnikiem w toku myślowym. W każdej firmie, która sprzedaje reklamy znacząca część zespołu inżynierów spędza dni na ulepszaniu sposobów wykopywania danych, pisaniu coraz to lepszych kodów, które zbiorą Twoje osobiste informacje, modernizacji serwerów, które przetrzymają te wszystkie dane oraz na dopilnowaniu, że dane te są posortowane, podzielone, zapakowane oraz przesłane dalej… A efekt końcowy to jedynie nieznacznie inny banner reklamowy w przeglądarce na ekranie Twojego telefonu. (Źródło)

Od zeszłorocznej konferencji f8 Messenger można śmiało określać mianem platformy. Liczba zintegrowanych z nim aplikacji stale rośnie i choć nie odnotowałem znacznego wzrostu zainteresowania nimi ze strony znajomych, to wciąż spodziewam się takiej chwili. Podobnie jak wyczekiwałem informacji, którą podzielił się z nami TechCrunch – na Messengerze pojawią się reklamy. Oczywiście nie w tak nachalnej formie jaką znamy z Facebooka, ale przypuszczam, że będzie to jedynie początek. Według doniesień TechCruncha materiały sponsorowane będą ukazywały się tylko w konwersacjach pomiędzy użytkownikami i biznesami. Spekulacje TechCruncha uważam za właściwe – Messenger przygotowywany jest do roli komunikatora kompletnego, podobnego do tego, którym było swego czasu GG w Polsce.

Pamiętacie GG?

Nasz rodzimy komunikator służył nie tylko do kontaktu ze znajomymi, ale za jego pośrednictwem uzyskiwaliśmy informacje od firm czy sklepów. Doskonale pamiętam sytuacje, w których poszukiwało się numeru GG na stronie aukcji na Allegro – w ten sposób najszybciej i najskuteczniej docierało się do sprzedawcy. Przycisk “porozmawiaj przez Messenger” oraz odpowiednie wtyczki na stronach internetowych mogą pojawić się szybciej niż sądzimy. Webowa wersja komunikatora jest już przecież dostępna, a jej pojawienie uznaliśmy jako gest w stronę użytkowników. Chyba odrobinę na wyrost.

W obecnych czasach firmy wiedzą dosłownie wszystko o Tobie, Twoich znajomych, zainteresowaniach i wykorzystują tę wiedzę do sprzedawania reklam. (…) Pamiętaj, jeśli w grę wchodzą reklamy, to Ty, użytkownik jesteś produktem.(Źródło)

Sponsorowane treści przewijające się pomiędzy multimediami publikowanymi przez osoby, które śledzę na Instagramie raczej nie przykuwają mojej uwagi, ale ich obecności nie da się nie zauważyć. W przypadku Messengera jedynie interakcja z konkretnym profilem spowoduje wyświetlenie takich materiałów – tak zapowiada się pierwszy, najważniejszy etap w procesie uczynienia Messengera bardziej dochodowym przedsięwzięciem. Trudno przewidzieć, na czym polegać będą kolejne etapy, ale jestem przekonany, że już teraz są one planowane. Sponsorowane posty w News Feedzie to jedno, a wysyłane bezpośrednio do użytkowników wiadomości to drugie. Powiadomienie mnie za pomocą Messengera na przykład o pojawieniu się produktu w ofercie sklepu uznałbym za dobry pomysł, lecz nie wierzę, że na takich komunikatach firmy będą chciały poprzestać. Facebook musi zachować ostrożność, by nie posunąć się o jeden krok za daleko.

Dla odmiany

Bardzo interesująco wyglądają w tych okolicznościach zapowiedzi WhatsAppa dotyczące pozostania komunikatora wolnego od reklam. Co więcej, coroczna, symboliczna opłata została kompletnie zniesiona. Są to działania całkowicie przeciwne do tego, co dzieje się z Messengerem, któremu coraz bliżej do stania się „usługą”, gdyż słowo “komunikator” przestaję w pełni pokrywać potencjał tego produktu.

Tytułowy cytat pochodzi z oświadczenia WhatsAppa z dnia 18. czerwca 2012 roku, 840 dni przed przejęciem przez Facebooka.

Źródła grafik: Facebook, Instagram.