Moje przemyślenia

Skandal z Evanem Spiegelem w roli głównej

Filip Żyro
15

Żyjemy w takich czasach, w których bycie dupkiem, czasem pomaga w odniesieniu sukcesu zawodowego. Oczywiście nie jest to reguła, ale życie często potwierdza tę tezę. Jednak są pewne granice, o których z pewnością nie słyszał Evan Spiegel, jedna z najbardziej charakterystycznych postaci świata techno...

Żyjemy w takich czasach, w których bycie dupkiem, czasem pomaga w odniesieniu sukcesu zawodowego. Oczywiście nie jest to reguła, ale życie często potwierdza tę tezę. Jednak są pewne granice, o których z pewnością nie słyszał Evan Spiegel, jedna z najbardziej charakterystycznych postaci świata technologicznego.

Evan Spiegel to właściciel Snapchata, który znany jest ze swoich ekscentryczny, żeby nie powiedzieć grubiańskich, zachowań. Nie przebiera w słownictwie, potrafi bez mrugnięcia okiem odrzucić 3 miliardową ofertę Marka Zuckerberga, łatwo wpada w irytację. Są jednak pewne granice złego zachowania, które nie powinny zostać przekroczone, tym bardziej gdy jesteśmy właścicielami spółki wycenianej na miliardy dolarów.

Musicie przyznać, że pomysł aplikacji, która usuwa zdjęcia lub konwersacje jest ideą dość osobliwą. Bez wątpienia na taki pomysł mógł wpaść ktoś, kogo w przeszłości niewyparzony język mógł wpędzić w kłopoty. Bardzo możliwe, że w Evan Spiegel kiedyś już znalazł się w sytuacji, w której takie narzędzie jak Snapchat bardzo by mu się przydało. Jeżeli jednak wcześniej mu się to nie przytrafiło, to teraz na pewno bardzo żałuje, że Snapchata nie wymyślił jeszcze w czasach studiów, kiedy to wysłał e-maile, o których jest tak głośno. Mowa o korespondencji, która pochodzi z czasów jego studiów na Uniwersytecie Standford, gdy przynależał do jednego ze studenckich bractw. To co można w nich wyczytać przeznaczone jest tylko dla osób o mocnych nerwach. Maile opisują branie narkotyków, upijanie się do nieprzytomności i picie poniżej dozwolonego wieku. Jednak takie rzeczy mogą zdarzyć się każdemu, błędy młodości można powiedzieć. Jednak tym co uderza najbardziej to przedmiotowe traktowanie kobiet, które trudno w jakikolwiek logiczny sposób wytłumaczyć. Wyraża się o nich w najgorszych słowach. Kwintesencją jego zachowania jest historia, w której opowiada jak obsikał (przez przypadek?) jedną ze swoich koleżanek, po czym robi sobie z tego żarty. Tak, właśnie czytacie o właścicielu spółki technologicznej wycenianej na miliardy dolarów, który dla młodszego pokolenia może być wzorem do naśladowania.

Żeby nie było wątpliwości Evan Spiegel już tłumaczy się ze swoich niestosowanych e-mail, co nie pozostawia złudzeń, że są one autentyczne. Wygląda na to, że Snapchata może czekać mały kryzys wizerunkowy, bowiem nawet jak na Evan'a Spiegel'a to chyba za wiele. Pod tym linkiem znajdziecie maile wysyłane przez CEO Sanpachata. Życzę miłej lektury, pod warunkiem, że przebrniecie przez wiadomości pisane łamaną slangową angielszczyzną. Czytacie na własną odpowiedzialność.

Ciekawy jestem w jaki sposób Spiegel zamierza wyjść z całego zamieszania. Co więcej zastanawia mnie, czy korespondencja wyciągnięta z przeszłości, zaszkodzi jego spółce. To co dla starszego pokolenia może wydawać się bulwersujące, być może dla użytkowników Snapchata nie mieć żadnego znaczenia. Nie wyobrażam sobie, aby w geście protestu nagle zaprzestali używania jego aplikacji. Warto również w tym kontekście przypomnieć historię CEO Mozilli Brendana Eicha, który z racji niefortunnych wypowiedzi na temat związków homoseksualnych musiał ustąpić ze stanowiska. Czy tym razem różne lobby na rzecz poszanowania drugiego człowieka okażą się równie konsekwentne? Czas pokaże.

Grafika: [1]

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Snapchat