41

Wystartował portal Kamila Durczoka. Dla kogo i o czym jest Silesion?

Jakiś czas temu pisałem, że Kamil Durczok wraca do telewizji - niebawem powinniśmy go zobaczyć w Polsat News. Możliwe, że wkrótce powrót z "banicji" stanie się pełniejszy, popularny dziennikarz znów będzie się pojawiał w wielu miejscach. Pewne jest to, że znajdziemy go na portalu Silesion.pl, nowym projekcie, który ma być poświęcony - na co wskazuje nazwa - Śląskowi. Portal skierowany do Ślązaków, ale też do ludzi spoza regionu, którzy chcieliby się czegoś dowiedzieć o tym miejscu.

Silesion.pl przyciąga moją uwagę: nie tylko dlatego, że twarzą i szefem jest znana postać, że powstaje nowy portal, który ma stawiać na nowoczesne rozwiązania – sprawa mnie intryguje, ponieważ obecnie mieszkam na Śląsku i przyglądam się rzeczom, które dzieją się w regionie. A coś takiego trudno przeoczyć albo zignorować. Czym ma być ów serwis? Kamil Durczok tak o nim pisze:

Półtora roku temu wróciłem do domu. I choć zdawało mi się, że przecież nigdy stąd nie wyjeżdżałem, bo każdy weekend spędzałem w heimacie, to jednak dopiero wtedy zobaczyłem jak inny, nowy i nowoczesny, jest Śląsk. Wtedy też odżył pomysł, który od kilku lat chodził mi po głowie. Pomysł na nowe medium. Takie, które obrazem, dźwiękiem i tekstem, będzie szczerze – czasem do bólu – opisywać ten świat wokół nas. Takie medium mogło powstać tylko w internecie – i nie tylko dlatego, że wszyscy skończymy w sieci. Także dlatego, że internet to przestrzeń wolności. A wolność dla nas, Ślązaków, ma szczególny wymiar.[źródło]

Podczas inauguracji projektu pojawiło się nazwisko Dariusza Kmiecika, dziennikarza TVNu, który tragicznie zmarł w roku 2014 – ponoć miało to być wspólne dzieło obu panów. Kmiecika jednak zabrakło, Durczok musiał się zmagać z aferą, która pozbawiła go pracy w dużej stacji, ale projekt nie trafił do szuflady na stałe.

Siedziba redakcji mieści się w byłej fabryce porcelany w Katowicach. Miejsce bardzo śląskie, a do tego fascynujące architektonicznie – odwiedzałem je dwukrotnie (nim ulokował się tam Silesion) i przyznam, że zazdroszczę. Tak o siedzibie pisze Durczok:

To tu, w jej murach, jest zapisany kod genetyczny Ślązaków: ich pracowitość, solidność, oddanie. Dziś w murach tej fabryki tworzy się inny kod. Cyfrowym, zerojedynkowym kodem pisze się tutaj nowy rozdział historii Śląska. I tym kodem – wielkimi literami, z wielkim entuzjazmem i wiarą, że to jest to – tym kodem piszemy nazwę, która od dziś ma być pierwszym skojarzeniem dla wszystkich, którzy chcą wiedzieć co się dzieje: SILESION.PL. WIĘCEJ NIŻ PORTAL!

Portal będzie się skupiał na Katowicach, Śląsku, ale też na Zagłębiu, pewnie nie zabraknie materiałów z innych, zwłaszcza południowych, regionów Polski. Spodziewam się również treści o tematyce ogólnopolskiej – postać Durczoka powinna być gwarantem np. rozmów z politykami z Warszawy, nie tylko na temat Śląska.

Za treści odpowiadać ma redakcja licząca ponoć 20 osób, istotne jest to, że stawia się na format wideo. Przy czym ma to być nowoczesne wideo – nie zabraknie materiałów z dronów (pisałem już, że ten sprzęt zamierza wykorzystywać katowicka policja), pojawi się wideo panoramiczne. Tematyka? Jak to na portalu: bardzo zróżnicowana. Widzimy kategorie zdrowie, turystyka, lifestyle, kultura, sport. Jest biznes, są newsy. Ślązak ma tam wejść, by znaleźć treści podobne do tych w Wirtualnej Polsce, Onecie czy Interii, ale też, by dowiedzieć się, gdzie jest korek, co warto zwiedzić w okolicy, która restauracja ma ciekawe menu i kto przyjeżdża z koncertem. Ma sens?

Zadaję sobie to pytanie od wczoraj. Odbiorców (potencjalnych) jest naprawdę dużo – region zamieszkuje kilka milionów ludzi, spora część z nich może być zainteresowana lokalnymi mediami. Niewiele jest przy tym miejsc w Polsce, gdzie ludność tak mocno identyfikuje się z ziemią, mówi o swojej autonomii, podkreśla czynniki kulturowe i historyczne wyróżniające je na tle pozostałych części kraju. Jeżeli Silesion rzeczywiście stanie się portalem o Śląsku (i sąsiednich regionach) dla Ślązaków, to może liczyć na sporą grupę Czytelników. Jeżeli uda mu się jednocześnie trafić do ludzi żyjących w innych miejscach i zainteresować ich tą tematyką, będzie jeszcze lepiej.

To będzie ciekawy eksperyment, przekonamy się, czy można budować „lokalne internety” na dużą skalę, czy nazwisko szefa wystarczy na dobry początek. Na przykładzie NaTemat dowiedzieliśmy się już, że można stworzyć coś z niczego. Stałoby się jednak źle, naprawdę źle, gdyby Silesion okazał się portalem podobnym do serwisu Tomasza Lisa. Serwisu, z którego ewakuował się niedawno jego naczelny. Liczę na coś więcej, mam nadzieję, że niebawem będę mógł pochwalić nowe medium. A póki co nie pozostaje nic innego, jak śledzić serwis…