30

Siedzę w pracy i oglądam jak złodzieje plądrują mi dom

Dziwne rzeczy można w Sieci obejrzeć – sprawę zdaje sobie z tego chyba każdy z Was. Ale ciągle przybywa odmian tej dziwności. Wczoraj oglądałem film z włamania do czyjegoś mieszkania. Umieszczony w serwisie YouTube, każdy może sobie zrobić kilkuminutowy seans. Właściciel mieszkania miał relację na żywo. Potrzebował do tego rozwiniętego i drogiego sprzętu? Nie, odpowiedni […]

Dziwne rzeczy można w Sieci obejrzeć – sprawę zdaje sobie z tego chyba każdy z Was. Ale ciągle przybywa odmian tej dziwności. Wczoraj oglądałem film z włamania do czyjegoś mieszkania. Umieszczony w serwisie YouTube, każdy może sobie zrobić kilkuminutowy seans. Właściciel mieszkania miał relację na żywo. Potrzebował do tego rozwiniętego i drogiego sprzętu? Nie, odpowiedni zestaw jest dzisiaj w zasięgu każdego z nas. A to oznacza, że podobnych nagrań będzie przybywać.

Siedzę w pracy i oglądam złodzieja w mieszkaniu

Pewnie widzieliście przynajmniej raz film z monitoringu miejskiego, na których widać, jak ktoś dokonuje przestępstwa: kradnie rower, wybija szybę, napada na kogoś. Takie rzeczy pojawiają się od dawna. Często słabej jakości, szczegóły raczej trudno wyłapać, jedynie w kinie i serialach telewizyjnych da się z tego nagle zrobić Full HD. Materiały nagrane w domach to jednak coś nowego. Zwłaszcza, gdy widać na nich sporo i można to odtwarzać w Sieci, kopiować, przesyłać sobie w ramach ciekawostki.

Rzecz dzieje się w Nowym Jorku. Właściciel mieszkania otrzymuje na smartfon powiadomienie z mieszkania, spogląda na ekran urządzenia i widzi mężczyznę chodzącego po jego domu. Chwilę później pojawia się drugi. Nie mija dużo czasu i obaj uciekają. Powód? Jak się później okazało wystraszył ich sąsiad. Ale gdyby nie jego obecność, mielibyśmy pewnie niezłe kino akcji: plądrowanie na całego (ponoć i tak zginęła biżuteria za kilkaset dolarów) przetrząsanie szuflad, wyrzucanie rzeczy z szaf, badanie każdego zakamarka.

Właściciel powiadomił policję, gdy zobaczył co się dzieje, sam też ruszył w kierunku domu. I cały czas mógł oglądać to, co obcy wyprawiają w jego domu. To musi być naprawdę dziwne uczucie.

Kamerka, aplikacja i gotowe

canary 4

Autorzy opisujący tę akcję wymieniają nazwę produktu, widać ją zresztą na filmie: Canary. To cały system zamknięty w jednym urządzeniu. Niepozornym urządzeniu – gdyby ktoś mnie spytał, co to jest, miałbym problem z udzieleniem poprawnej odpowiedzi. Trzeba za to zapłacić 250 dolarów – sama nie jest porażająca. Zwłaszcza, gdy ogląda się efekty. Podejrzewam, że w ostatnich kilkunastu godzinach zainteresowanie produktem wzrosło. Stąd w głowie pojawia się myśl, że oglądamy jakąś akcję promocyjną, kolejny viral. Pewnie jestem w błędzie, ale do tego prowadzą kolejne pranki i akcje marketingowe łamiące pewne granice – trudno dzisiaj uwierzyć, że coś jest prawdziwe.

Canary

Bez względu na to, czy włamanie było prawdziwe, czy też ustawione, ludzie zainteresują się tym rozwiązaniem i jemu podobnymi. Zacznie przybywać filmów prezentujących przestępstwa, czasem jak na dłoni widoczny będzie sprawca. Kino akcji XXI wieku, nie trzeba iść do multipleksu. Policja będzie miała ułatwione zadanie, złodzieje przez jakiś czas staną się łatwym celem do rozpoznania. Napisałem „przez jakiś czas”, bo nie wierzę, że z czasem nie zaczną reagować na obecność takich systemów. Po wejściu do domu natychmiast unieszkodliwią kamerę. Albo zrobią to nim znajdą się w mieszkaniu…

Łatwo być posądzonym o kradzież

Przy okazji tej informacji, przypomniały mi się zdjęcia, jakie coraz częściej trafiają do Sieci. Przestawiają one „życie złodzieja”. Komuś ginie telefon, ale po jakimś czasie okazuje się, że do jego chmury trafiają fotki robione tym sprzętem. Wniosek jest prosty: obserwuję złodzieja! Podzielę się ze światem swoim odkryciem. Zazwyczaj właściciele telefonu ma rację, faktycznie obserwuje złodzieja. Ale czy to pewniak? Przecież czasem jest to człowiek, który kupił kradziony sprzęt. Niektórzy dobrze wiedzą, jakie jest pochodzenie telefonu, lecz nie dotyczy to każdego. Jasne, taka oferta może być podejrzana, jednak łatwowiernych ludzi nie brakuje. Czy powinni za swoją łatwowierność płacić tak wysoką cenę? Przecież w Internecie będą już funkcjonować jako złodzieje. Mam z tym pewien problem.

Canary 3

Patrzę na to wszystko i czekam aż ktoś postanowi zrobić biznes ze wspomnianych zdjęć i filmów: serwis, w którym lądują przestępcy. Prawdziwi lub nie, z pewnością podejrzani. Niemożliwe? Obejrzyjcie jeszcze raz ten film, poszukajcie zdjęć, o których pisałem i jeszcze raz zadajcie sobie to pytanie…