Sprawdź jaki laptop Intel Evo jest najlepszy dla Ciebie Więcej
Moje przemyślenia

Sidecar – mobilna książeczka autostopowicza?

TC
Tomek Chojecki
13

Technologie internetowe i mobilne doceniamy min. za ich nieobliczalny potencjał -  nawet najbardziej „odjechane” idee, bywają początkiem przedefiniowania dotychczas funkcjonujących rozwiązań. Jednym ze startupów, mających ambicję zmiany swojej branży, jest Sidecar (http://side.cr). Sidecar to apl...

Technologie internetowe i mobilne doceniamy min. za ich nieobliczalny potencjał -  nawet najbardziej „odjechane” idee, bywają początkiem przedefiniowania dotychczas funkcjonujących rozwiązań. Jednym ze startupów, mających ambicję zmiany swojej branży, jest Sidecar (http://side.cr).

Sidecar to aplikacja na urządzenia mobilne, dostępna na platformy Android i iOS. Wyposażona w serwis geolokalizacyjny, zrzesza kierowców i pasażerów potrzebujących transportu, oraz wskazuje użytkownikom potencjalnych partnerów do podróży.

Kto jeździł kiedyś stopem ten wie, że w życiu hitchhike’ra zdarzają się sytuacje, w których taki system może być wybawieniem. Prezentowana idea aplikacji, jej przekaz i mechanizm działania, wydają się przenosić hitchhiking na nowy, wyższy wymiar. Jednak twórcy Sidecar mają chyba większe ambicje. Najważniejszym celem przedsięwzięcia jest zrewolucjonizowanie sposobu podróżowania, który ma stać się spontaniczny, tani, ekologiczny i umożliwiający zawieranie nowych znajomości. Ten ostatni argument jest mocno akcentowany przez twórców - „różnorodność to przyprawa życia”, przypominają na stronie. Choć wielu użytkowników wykorzysta możliwość jednorazowej przejażdżki, można sobie wyobrazić także tych, którzy dzięki aplikacji poszerzą krąg znajomych – jeśli kierowca X codziennie pokonuje tą samą trasę co pasażer Y, dzięki Sidecar mają szansę na zawarcie korzystnej i długofalowej komitywy.

Jak zostać pasażerem?

Aby zacząć używać Sidecar jako pasażer, należy ściągnąć aplikację na telefon z Google Play lub App Store, zarejestrować się i podać numer karty kredytowej. Korzystanie z aplikacji jest całkowicie darmowe. Jeśli pasażer potrzebuje transportu, wystarczy odpalić aplikację, określić preferowany czas podróży i miejsce w które chce się dotrzeć, a następnie czekać, aż jakiś kierowca przyjmie „zlecenie”.

Na wbudowanej mapie istnieje możliwość sprawdzenia, w jaki sposób rozlokowani są kierowcy, którzy aktywowali aplikację w naszej okolicy.  Po zakończeniu podróży można wystawić kierowcy ocenę i... zapłacić mu. Brzmi jak internetowe zamawianie taksówki? Niekoniecznie, ponieważ w Sidecar wynagrodzenie za transport jest nieobowiązkowe! Ponadto, ewentualnej opłaty nie przekazuje się bezpośrednio. Należy dokonać jej przez aplikację, która pokazuje także, jaką kwotą społeczność pasażerów „dotowała” danego kierowcę do tej pory.

Jak zostać kierowcą Sidecar?

Aby dołączyć do kierowców aplikacji, nie wystarczy rejestracja w bazie. Dane kierowcy są poddawane weryfikacji, w celu zapewnienia bezpieczeństwa pasażerom. W wymogach dla kierowcy znajduje się konieczność posiadania 4 drzwiowego auta, aktualnego prawa jazdy, ubezpieczenia oraz zaświadczenie o niekaralności. Sidecar weryfikuje dokumenty, a nawet... przeprowadza rozmowę rekrutacyjną. Jednak, w przeciwieństwie do taksówkarzy, kierowca Sidecar nie musi posiadać żadnych uprawnień do przewożenia osób – w końcu opłaty pasażerów są dobrowolne... Dobrowolne jest także zabieranie pasażerów, którym kierowca ma prawo wystawiać oceny.

Taxi na nowo?

Sidecar, prawdopodobnie zarabiający na prowizji od dotacji, wkłada klin w branżę transportu. Twórcy aplikacji zamierzają ominąć wszystkie regulacje i układy, wykorzystując do tego potencjał technologii i definiując na nowo model działania branży przewozu osób. Oczywiście, pomysł Sidecar, został oparty na wielu hipotezach – dopiero po zweryfikowaniu ich trafności, będzie można gratulować  pomysłodawcom sukcesu.

Wątpliwości można wyliczać: ilu kierowców zdecyduje się na wejście do aplikacji? Jak szybko będzie ich przybywać? Ilu będzie kierowców zawodowych, a ilu takich, którzy nie mają zezwoleń i licencji? Czy licencjonowanych taksówkarzy przekona argument , że zamiast czekać w kolejce na przydzielenie kursu, można podwieźć kogoś, kto być może zapłaci? Najważniejsze pytanie: jakie kwoty pasażerowie będą skłonni płacić za taką usługę? Czy dobrowolne dotacje pokryją przynajmniej koszty paliwa? Czy aktywnym kierowcom uda się zarobić? Dodatkową trudnością będą za pewne działania, podjęte przez konkurencję z branży. Usługa wystartowała w San Francisco, a więc w środowisku w którym posiadanie smartfonów jest powszechne. Jeśli nie uda się tam, najprawdopodobniej nie uda się nigdzie indziej. Ryzyko wydaje się na tyle duże, że trudno uwierzyć w powodzenie przedsięwzięcia. Mimo wszystko trzymam kciuki.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu