Gry

Sega zaprojektowała nowy rodzaj automatu do gry - piaskownicę dla dzieci

JR
Jan Rybczyński
5

Każdy kto urodził się jeszcze w latach 80 ubiegłego wieku pamięta salony gier z automatami na monety. Wówczas takie miejsca były niemal magiczne. Wydawać by się mogło, że w dobie szybkich laptopów, komputerów, konsol i internetu, automaty do gier można już zobaczyć tylko w sezonie letnim, nad morzem...

Każdy kto urodził się jeszcze w latach 80 ubiegłego wieku pamięta salony gier z automatami na monety. Wówczas takie miejsca były niemal magiczne. Wydawać by się mogło, że w dobie szybkich laptopów, komputerów, konsol i internetu, automaty do gier można już zobaczyć tylko w sezonie letnim, nad morzem, a jedyne co do nich przyciąga to nostalgia. Tym czasem Sega zaprojektowała nowy automat do gier. Dla dzieci. Jest nim piaskownica. Może brzmi to w pierwszej chwili bez sensu, ale pomysł wygląda naprawdę interesująco, bowiem jest to piaskownica interaktywna.

Automat składa się z komory z piaskiem (a to niespodzianka), projektora oraz specjalnych czujników, które działają najprawdopodobniej na zasadzie podobnej do Kinecta. Czujniki potrafią precyzyjnie określić ukształtowanie terenu, czyli piasku w piaskownicy, a projektor rzuca na niego obraz. Jeśli osoba bawiąca się w piasku (nie będę pisał dziecko, to może być każdy z nas) usypie górę, projektor sprawi, że będzie wyglądała jakby porastała ją trawa. Jeśli będzie wyższa, jej czubek będzie skalisty. Najwyższe wzniesienia będzie pokrywał śnieg. To samo tyczy się dolin i rowów. Jeśli dołek ma odpowiednią głębokość, projektor wypełni go wodą.

To nie koniec. Baśniową krainę zamieszkuje również fauna. W rzekach i jeziorach mieszkają ryby, po zielonej trawie chodzą sobie robaki, czasem przelatują ptaki lub samoloty. Kluczowe jest również to, że wszystko dzieje się w czasie rzeczywistym. Teren zmienia wygląd w trakcie jego kształtowania, a żyjątka reagują na ręce, omijając je, czy dając się przegonić... lub rozgnieść. Wszystko przypomina trochę gry, w których gracz wciela się w boga tworzącego świat, takie jak Black & White czy From Dust, z tą różnicą, że zamiast trzymać w ręku myszkę lub pada, faktycznie bierzemy robotę, dosłownie, w swoje ręce.

Wygląda na to, że piasek w owym automacie nie jest do końca zwyczajny, jak w każdej piaskownicy. Nic dziwnego, suchy piasek nie daje dużych możliwości, a ciężko w automacie do gry utrzymać stałą wilgotność. Na moje oko Sega zastosowała coś, co na rynku istnieje pod nazwą piasku kinetycznego. To w dalszym ciągu w 98% zwykły piasek, jednak z dodatkiem specjalnego polimeru, który powoduje, że piasek lepi się tylko do siebie, a nie do innych rzeczy, nie wysycha i chociaż przesypuje się przez palce, to pozwala się znacznie łatwiej formować w różne kształty, co obrazuje film poniżej. Mówiąc inaczej, piasek kinetyczny spełnia założenia płynu nienewtonowskiego.

Pomysł wydaje się ciekawy, bo wciąż połączenie fizycznej interakcji z przedmiotami z rzeczywistością rozszerzoną jest rzadko wykorzystywany. Sam pomysł włożenia tego do automatu do gier jest, delikatnie mówiąc, nietuzinkowy. Chętnie zobaczyłbym taki automat w miejscach, gdzie najczęściej trzeba czekać na coś razem z dzieckiem. Mając propozycję tak fajnej, kreatywnej zabawy, bez większego sprzeciwu wrzuciłbym 2 czy 5 zł. Lepsze to, niż huśtający się w tą i z powrotem samochodzik. Problem polega na tym, że tego rodzaju automatów raczej szybko u nas nie zobaczymy, o ile w ogóle. Pozostaje kupić kinetyczny piasek i przy pomocy Kinecta zbudować coś na własną rękę.

Źródło: Engadget

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

rozrywkaSegaarcade