Sprawdź jaki laptop Intel Evo jest najlepszy dla Ciebie Więcej
Recenzja

Czy pad do Xboksa może być jeszcze lepszy? SCUF Instinct PRO – recenzja

TP
Tomasz Popielarczyk
4

Kontrolery do Xboksa są, moim zdaniem, najwygodniejszymi i najbardziej ergonomicznymi tego typu urządzeniami na rynku. Microsoft pokazał, że da się je jeszcze ulepszyć, wypuszczając na rynek wersję Elite. Teraz dobrze znana wśród gamingowych profesjonalistów marka SCUF proponuje nam swoją interpretację elitarnego kontrolera do Xboksa. I muszę przyznać, że jest fantastyczna.

SCUF Gaming to amerykańska firma założona w 2011 roku i specjalizująca się w tworzeniu kontrolerów do konsoli i pecetów. Robi to jednak w wyjątkowy dla siebie sposób, bo każde urządzenie możemy dowolnie spersonalizować. Co więcej, każde jest też zauważalnie ulepszoną interacją swojego pierwowzoru. SCUF robi tu użytek ze swoich patentów (których łącznie zgłoszonych i zarejestrowanych mają ponad 160) oraz stawia na wysokiej jakości komponenty. Efekt – 80 proc. profesjonalnych graczy używających padów wybiera właśnie tę markę.

W 2019 SCUF został przejęty przez Corsair. Marka zachowała jednak swoją odrębność i dalej funkcjonuje w Atlancie w stanie Georgia.

W ofercie SCUF są już od pewnego czasu dostępne pady tworzone na wzór xboksowego – modele Prestige i (chyba wycofany ze sprzedaży) Elite. Jako ciekawostkę warto dodać, że oryginalny Xbox Elite Controller był tworzony z wykorzystaniem technologii SCUF własnie. Teraz dołączają do nich Instinct oraz Instinct Pro. Tego ostatniego miałem okazję sprawdzić osobiście w wyjątkowej, samodzielnie zaprojektowanej wersji.

Niczym pad do Xboksa, a jednak inny

To dość zaskakujące, ale pady SCUF do Xboksów (i PC rzecz jasna) mają kształt niemal identyczny jak oryginalne pady do Xboksów. Ba, nie tylko kształt, bo większość elementów jest tutaj prawie takich samych. Na pierwszy rzut oka te kontrolery się różnią detalami.

Ale z każdym kolejnym spojrzeniem tych detali przybywa. I nie mam tutaj na myśli jedynie fizycznego przycisku wyciszania mikrofonu z zieloną diodą na przodzie.

Jak już wspomniałem, pad na zdjęciach to spersonalizowana wersja. Panel wokół przycisków ma unikatowe tło. Co istotne, jest on przymocowany do reszty konstrukcji na magnesy, więc łatwo go zdjąć (i np. wymienić na inny wzór). Po zdjęciu panelu można też wymienić w prosty sposób gałki analogów. Ja do swojego modelu wybrałem jedną krótką wklęsłą i jedną wysoką wypukłą. Ku mojemu zaskoczeniu, w pudełku znalazłem też dwie zapasowe gałki (obie z wypukłymi końcówkami).

Tak naprawdę, spersonalizować możemy tutaj niemal wszystko – zmienić krzyżak na ten ze starszego Xboksa, zmienić kolor oblamówek wokół analogów (co ciekawe, wykonano je ze specjalnego samosmarującego tworzywa, które ma minimalizować tarcia trzonków gałek o przedni panel), dostosować barwę przycisków, a także górnego panelu. Takich możliwości nie daje Microsoft w oryginalnych padach.

SCUF Instinct Pro posiada z tyłu cztery specjalne łopatki, do których możemy przypisać dowolne przyciski (poza spustami i guzikiem share). Zostały one zaprojektowane przy tym zdecydowanie lepiej niż łopatki w oryginalnym kontrolerze Xbox Elite. Znajdują się bowiem bezpośrednio pod palcami i używanie ich nie wymaga żadnych akrobacji. Ma to oczywiście swoje konsekwencje – bardzo łatwo je wcisnąć przypadkowo.

Tuż nad łopatkami mamy przełączniki zmieniające tryb pracy triggerów. Domyślnie wiemy, jak one działają – jak gaz w samochodzie. W alternatywnym trybie natomiast… klikają. Zupełnie tak jak położone wyżej bumpery. To rewelacyjnie sprawdza się we wszelkiego rodzaju FPS-ach, gdzie reakcja musi być błyskawiczna i liczą się milisekundy. To i gumowane uchwyty są podstawową różnicą między wersją Instinct Pro, a zwykłą Instinct.

Nie sposób przeoczyć też dużego przycisku przełączania profilów. W sumie pad zapamiętuje trzy różne konfiguracje. Nieco powyżej widoczna jest natomiast klapka na baterie. I tu pojawia się lekkie rozczarowanie, bo czy nie lepiej byłoby zastosować wbudowany akumulator? Pewnie dla wielu osób będzie to profanacja. Ja już na stałe przerzuciłem się na akumulatorki wielokrotnego użytku i zawsze mam pod ręką zapasową parkę naładowanych paluszków. Prawdę mówiąc, nie przeszkadza mi to wcale.

Pad oczywiście łączy się z konsolą (i komputerem) bezprzewodowo. Cały proces wygląda identycznie jak w przypadku oryginalnego kontrolera. W zestawie otrzymujemy też oczywiście długi, 3-metrowy kabel USB-C w oplocie.

Co istotne, konsola rozpoznaje pada jako standardowy kontroler do Xboksa. Nie mamy tutaj żadnych specjalnych możliwości konfiguracyjnych – kropka w kropkę to, co widzimy przy każdym innym, podstawowym egzemplarzu. A szkoda, bo konfigurowanie tylnych łopatek byłoby prostsze z poziomu konsoli. A tak musimy wcisnąć odpowiednią kombinację przycisków, żeby dany guziczek został przypisany do konkretnej łopatki.

Brak jakiegokolwiek dedykowanego software’u to również brak możliwości kalibrowania czułości drążków, martwych punktów spustów itp. Nie ma zatem tutaj tego wszystkiego, co posiada Xbox Elite Controller. To również oznacza, że przycisk wyciszania mikrofonu działa tylko i wyłącznie z headsetami podłączonymi bezpośrednio do pada. Jeżeli posiadacie bezprzewodowe słuchawki, ten guziczek będzie bezużyteczny.

A jak się na tym gra?

Początkowo komfort i ergonomia nie odbiegają aż tak znacząco od tego, co oferują nam standardowe pady do Xboksa. Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. A co bardziej istotne – tego pada trzeba się po prostu trochę też nauczyć.

Najszybciej zauważymy to, korzystając z tylnych łopatek. Jeżeli podepniemy pod nie często używane guziczki, szybko da się zauważyć, że są one o wiele wygodniejsze od sięgania kciukiem do krzyżaka czy nawet przycisków ABXY. Przyznam szczerze, że nigdy tak szybko nie rzucałem jeszcze granatami…

Kolosalną różnicę robią też triggery. Przełączenie ich w tryb błyskawiczny sprawia, że w FPS-ach strzelamy… błyskawicznie. Już wcześniej uwielbiałem to rozwiązanie w microsoftowym padzie Elite (gdzie jednak mamy trzy poziomy, ale blokada jest fizyczna, więc w grach, które wymagały do strzelania wciśnięcia triggera do końca czasem nie dało się strzelać w ogóle przy krótkim skoku), ale tutaj wydaje mi się ono znacznie lepiej zrealizowane. Co prawda te suwaki do przełączania między standardowym a błyskawicznym trybem są dość toporne, ale chyba o to chodzi, żeby nie przeskakiwały przypadkiem.

Trzecim elementem, który sporo zmienia są gumowane uchwyty. Zastosowano tutaj powłokę o chropowatej strukturze. Dzięki niej kontroler bardzo stabilnie i dobrze leży w dłoni. Microsoft w najnowszej generacji swoich padów zastosował tutaj prążkowany plastik, który jest ok. Nijak się to jednak ma do walorów gumy. Choć podejrzewam, że próbę czasu lepiej zniesie jednak rozwiązanie MS.

Pod pozostałymi względami różnice są bardzo subtelne. Czuć, że SCUF Instinct Pro jest wykonany z droższych komponentów. Cała konstrukcja wydaje się też znacznie bardziej zbita i solidna w porównaniu ze standardowymi padami. Nie jest to jednak pad tak ciężki jak Xbox Elite, co pewnie wiele osób doceni (choć istnieje możliwość dociążenia go).

Podstawowe pytanie brzmi – ile?

Zastanówmy się – gamepad z opcją personalizacji, e-sportowy rodowód, wysokiej jakości komponenty… To nie może być tanie. I nie jest, bo za SCUF Instinct Pro zapłacimy 209,99 EUR. Przy czym jest to cena startowa za pad bez personalizacji. Jeżeli chcemy sobie wybrać kolorowy front, dostosować kolorki i analogi, cena wzrośnie… Wersja podstawowa Instinct (bez przełączania triggerów i gumowanych uchwytów) jest wyceniana na 179,99 EUR. I tutaj również za personalizację przyjdzie dopłacić.

Pad za tysiaka? Cóż, jest to kwota wyższa niż nawet w przypadku świetnego Elite Series 2, który obecnie na stronie Microsoftu jest wyceniany na 749 zł (w praktyce w sklepach trafia się nawet po 600 złotych). Ma przy tym wbudowany akumulator, regulowane spusty i łopatki z tyłu, a przy tym świetnie dogaduje się z konsolą i jej software’m. Mało tego, Elite to aż 4 alternatywne drążki i krzyżak w zestawie (wszystko mocowane na wygodne magnesy) zapakowane w świetny pokrowiec ze zintegrowaną ładowarką. Tego wszystkiego SCUF nam niestety nie daje (pokrowiec można osobno dokupić, jakby co). Wybór wydaje się dość prosty.

Na korzyść SCUF Instinct Pro przemawia na pewno to, że wiele elementów z pada Elite zrealizowano po prostu lepiej. Łopatki z tyłu są wygodniejsze i bardziej praktyczne. Błyskawiczne spusty też działają o niebo lepiej. Jest też przycisk Share, którego w Elite 2 nie znajdziemy, bo był projektowany pod poprzednią generację. Wierzę, że dla wielu graczy te różnice mogą być wystarczające, by dopłacić do modelu Instinct Pro – nawet mimo jego braków na tle głównego konkurenta.

 

Plusy:

+ Najwygodniejszy i najbardziej ergonomiczny pad w nowym wcieleniu
+ Wykonany z materiałów bardzo wysokiej jakości
+ Bardzo wygodne łopatki z tyłu
+ Dwa tryby działania spustów
+ Wymienne panele przednie (i gałki)
+ Zapasowe gałki i długi kabel w oplocie w zestawie
+ Ogrom możliwości personalizacji (choć za dopłatą)

Minusy:

- Cena to jakieś szaleństwo
- Brak opcji konfiguracji z poziomu konsoli
- Przycisk wyciszania mikrofonu nie współpracuje z bezprzewodowymi headsetami
- Zasilanie z baterii AA

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: