100

Sapkowski już nie tylko dyskredytuje gry o Wiedźminie, teraz zaczął obrażać graczy

„Znam parę osób, które w tę grę grało, ale niewiele takich osób znam, bo obracam się raczej wśród ludzi inteligentnych”. To o nas, o graczach.

O popularności Andrzeja Sapkowskiego trudno polemizować. Autor przygód Geralta był w naszym kraju znany zanim jeszcze pojawiły się pierwsze projekty gry o Wiedźminie i zanim produkcje CD Projekt odniosły światowy sukces. Powiecie, że przedkładam gry nad książki, ale to właśnie gry polskiego studia pokazały Wiedźmina światu i choć jeden z tomów był już wcześniej przetłumaczony na język angielski, szczerze wątpię, by większa grupa osób poza granicami naszego kraju miała jakiekolwiek pojęcie o tym pięknym, bogatym świecie. I o książkach, bo to właśnie po premierze gier zaczęto tłumaczyć kolejne części sagi i po premierze gier „Wiedźmin” trafił na listę bestsellerów New York Timesa.

Andrzej Sapkowski nie pierwszy raz wypowiedział się negatywnie o grach z uniwersum Wiedźmina i chyba każdy stracił już nadzieje na to, że taki stan rzeczy kiedykolwiek się zmieni. „Ignorancja i brak klasy” – tak niestety mówi się o popularnym autorze i nawet jeśli nie mieliście nigdy okazji go poznać, wszelkie doniesienia zdają się to potwierdzać.

Nie inaczej będzie po nagłośnionej przez Andriana Chmielarza rozmowie z tegorocznego Polconu, na którym jeden z fanów zadał Sapkowskiemu pytanie o pierwszą, niewydaną grę o Wiedźminie, której maczał palce właśnie Chmielarz, jeszcze za czasów studia Metropolis. Sapkowski przedstawił sprawę tak, że od Adriana gry nie otrzymał, podobnie jak pieniędzy – ba, nie usłyszał nawet „pocałuj mnie w dupę”. Sapkowski najwyraźniej nie wiedział nic o losach gry, sprawę finansową wyjaśnił natomiast Chmielarz na swoim profilu na FB, polecam lekturę.

O ile jednak kwestie rozliczeń między Metropolis, a pisarzem nie wydają się specjalnie ekscytujące, o tyle cytat z początku tego wpisu jest dość jednoznaczny. Powtórzę:

Znam parę osób, które w tę grę grało, ale niewiele takich osób znam, bo obracam się raczej wśród ludzi inteligentnych.

Doskonale rozumiem, że można graczy nie lubić, traktować ich jako gorszą grupę społeczną, powielać stereotypy – niekoniecznie jednak na miejscu jest wypowiadanie takich słów publicznie. Tym bardziej, że to właśnie gry o Wiedźminie pokazały tych bohaterów i uniwersum ludziom na całym świecie i nawet jeśli Sapkowski żyje w przekonaniu, że nie miały one wpływu na popularność jego dzieł, to naprawdę przydałby się ktoś, kto zdjąłby mu z nosa te różowe okulary. W czasach szybkich treści z YouTube, coraz gorszych statystykach czytelnictwa w Polsce, obrażanie własnych fanów (bo tak można powiedzieć o graczach, którzy właśnie ze względu na grę zainteresowali się książkami) jest bardzo słabe. I tak, panie Andrzeju, czerpie pan finansowe korzyści z popularności, którą posiadają gry CD Projekt RED. Może najwyższy czas to zrozumieć?

Jak trafnie zauważył Adrian Chmielarz, warto oddzielać dzieło od autora. Wam też to polecam, szczególnie w sytuacjach, gdy ów autor całkowicie traci kontakt z rzeczywistością. Bo chyba o takim przypadku można w odniesieniu do Sapkowskiego mówić.

grafika: 1 (Wikipedia -Andrzej Sapkowski at Book World Fair in Prague, Czech Republic, Andrzej Sapkowski – Book World Fair 2010 Prague.jpg, CC BY-SA 3.0)

źródło: 1, 2