4

Samsung uderzy Apple po kieszeni, bo może

Między Samsungiem i Apple trwa zażarta wojna, na wszelkich możliwych płaszczyznach i niemal wszystkich kontynentach. Trudno się dziwić, Samsung w kilka lat wyrósł na najgroźniejszego rywala Apple, więc firma stara zwalczać konkurenta w każdy możliwy sposób, przede wszystkim na gruncie pozwów o patenty. Sytuacja jest o tyle kuriozalna, że to właśnie Samsung dostarcza procesory do […]

Między Samsungiem i Apple trwa zażarta wojna, na wszelkich możliwych płaszczyznach i niemal wszystkich kontynentach. Trudno się dziwić, Samsung w kilka lat wyrósł na najgroźniejszego rywala Apple, więc firma stara zwalczać konkurenta w każdy możliwy sposób, przede wszystkim na gruncie pozwów o patenty. Sytuacja jest o tyle kuriozalna, że to właśnie Samsung dostarcza procesory do iUrządzeń. Dlatego Apple szuka możliwości uniezależnienia się od koreańskiej firmy, co będzie Samsunga drogo kosztować. W Korei zdają sobie z tego sprawę, i jak wczoraj pisał Konrad, Samsung prawdopodobnie wstrzymał nawet budowę nowej fabryki, co tylko może świadczyć o tym, że nie mają tam złudzeń co do przyszłości obecnej współpracy. Co nie znaczy, że nie mogą kąsać swojego rywala, wciąż dzierżąc w ręku asa.

Małżeństwo między Samsungiem i Apple scementowane jest „intercyzą” i jeszcze będzie trwać do 2014 roku. Nie znaczy to, że Apple nie szuka okazji do „skoku w bok”, rozglądając się za nowym dostawcą i robi to na oczach samego Samsunga. Z tym jednak nie jest łatwo, bo Apple de facto w tym momencie jest uzależnione od firmy, z którą prowadzi tak ciężkie boje. Tylko w 2011 roku Samsung dostarczył firmie z Cupertino 130 milionów procesorów, a liczba ta w tym roku może sięgnąć 200 milionów. Małżeństwo więc trwa i raczej nie zakończy się przed czasem, a skoro tak, to czemu by nieco nie zamieszać?

Samsung zdaje sobie sprawę, że koniec współpracy z Apple to nie kwestia „może”, ale „kiedy”, więc przed rozstaniem postanowił nieco podgrzać atmosferę. Według MarketWatch Koreańczycy zdecydowali się podnieść cenę swoich procesorów o 20%. Na początku Apple odmówiło zgody na tę podwyżkę, ale nie mając alternatywy, ostatecznie się zgodziło. Skoro nie patentami, to ceną, czemu nie?

Oczywiście w grę mogły wchodzić czysto ekonomiczne czynniki: szalejący kryzys, rosnące ceny, zły humor Oh-Hyun Kwona. Niemniej jednak trudno uciec od przeświadczenia, że w tej podwyżce chodziło o coś więcej, niż tylko ekonomia.

Zadziwiające jest, do czego doprowadziły te nieustanne wojny na patenty. Apple i Samsung współpracowały przez lata i dobrze im to szło. Teraz zaś toczą nieustanne spory o patenty, które raz wygrywa Apple, raz Samsung, a końca ich nie widać. Bez wątpienia zaczęło to również rzutować na relacji tych obu firm w innych obszarach, jak chociażby kwestia dostarczania podzespołów. Ciekawe, jak będzie wyglądać rywalizacja tych gigantów, gdy już ostatecznie rozejdą się ich drogi?

Fota: iJailbreak