59

Samsung przenosi fabryki – Chiny nie są już tak atrakcyjne

Rola Chin w produkcji sprzętu elektronicznego jest dzisiaj olbrzymia i segment smartfonów nie stanowi tu wyjątku. W Państwie Środka swoje urządzenia składają nie tylko tamtejsze korporacje, czyli Huawei, ZTE czy Lenovo – robią to również Apple, Samsung i HTC (wiele osób stwierdzi pewnie, że to też chiński gracz). Czy tak będzie do końca świata i […]

Rola Chin w produkcji sprzętu elektronicznego jest dzisiaj olbrzymia i segment smartfonów nie stanowi tu wyjątku. W Państwie Środka swoje urządzenia składają nie tylko tamtejsze korporacje, czyli Huawei, ZTE czy Lenovo – robią to również Apple, Samsung i HTC (wiele osób stwierdzi pewnie, że to też chiński gracz). Czy tak będzie do końca świata i jeden dzień dłużej? Mało prawdopodobne, a dowód stanowi krok Samsunga, który zdecydował się na przeprowadzkę.

Niejednokrotnie uczestniczyłem w rozmowach dotyczących rynku mobilnego, które kończyły się stwierdzeniem w stylu: bez różnicy kto zaprojektował to urządzenie – i tak wykonają je małe chińskie rączki. Pomijając już wieloznaczność tej puenty, trudno się z nią nie zgodzić. Gdy prezydent Obama spytał kilka lat temu Steve’a Jobsa, co trzeba zrobić, by iPhone’y były produkowane w USA, to w odpowiedzi usłyszał, że te miejsca pracy nie wrócą już do Stanów Zjednoczonych. Dla wielu to „oczywista oczywistość” od dobrych kilku lat. Prawdopodobnie jednak błędne jest założenie, że owe miejsca pracy zostaną w Chinach.

Pamiętam, iż w ubiegłym roku sporo mówiło się o tym, że Nokia przenosi swoją produkcję z Europy do Azji. Nie padło jednak na Chiny, lecz na Wietnam. Decyzja fińskiej korporacji zapewne nie była pionierska, ale ważniejsze jest to, że w jej ślady idą kolejni gracze. Wśród nich znalazł się największy na świecie producent smartfonów, czyli Samsung. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to za parę lat fabryki w Wietnamie będą produkowały ponad 40 procent telefonów Samsunga. Ostatecznie może to być nawet 80 procent. Co skłoniło Koreańczyków do przeprowadzki?

Powód jest oczywisty: pieniądze. Po pierwsze, gigant zaoszczędzi na podatkach (przez kilka lat nie będzie ich płacił, potem będzie płacił połowę – w sumie może liczyć na kilkanaście lat oszczędności z tego tytułu). Po drugie, Samsung skorzysta na znacznie tańszej sile roboczej. Bloomberg podaje, iż w roku 2012 podstawowe miesięczne wynagrodzenie pracownika fabryki w Pekinie wynosiło 466 dolarów. W przypadku Hanoi było to 145 dolarów. Sprawa wydaje się zatem jasna.

samsungvietnamelectronics

Koreański gigant nie zamyka listy producentów, którzy przenoszą lub zamierzają przenieść produkcję z Chin do Wietnamu – władze tego ostatniego ponoć prężnie działają, by ściągnąć do siebie obcy kapitał i nieźle im to wychodzi. Nie stanie się oczywiście tak, że z Państwa Środka nagle „wyprowadzą się” wszystkie zagraniczne firmy (lokalne pewnie też by chciały, lecz mogą mieć z tym większy problem), ale proces będzie postępował – Wietnam chętnie przyjmie znaczną ich część, w regionie znajdzie się jeszcze kilka państw oferujących podobne warunki do wietnamskich, może nawet lepsze.

Nie chciałbym zostać źle zrozumiany, ale za jakiś czas pojęcie „małych chińskich rączek” chyba przestanie być aktualne – zajmą je „małe wietnamskie rączki”. Przyznam, że przykre jest to, iż poprawa warunków pracy oaz płac chińskich (lub jakichkolwiek innych) robotników ma właśnie takie konsekwencje. W poprzednich latach pojawiały się doniesienia dotyczące nieludzkich wręcz warunków pracy w molochach w Państwie Środka, teraz będziemy czytać podobne wiadomości, ale zmieni się „miejsce akcji”. Skoro jednak oczekujemy ciągle taniejącego sprzętu, to ktoś musi ponosić koszty tych obniżek. Nie łudźmy się, że poniosą je producenci…

Źródło informacji: bloomberg.com
Źródła grafik: teksyndicate.com, emergingfrontiers.com