19

Samsung „prawie potwierdza” drugi smartfon z podwójnie zakrzywionym ekranem. Tym razem z serii… Note

Ledwo ochłonęliśmy po premierach Samsunga, a tu na horyzoncie już czai się kolejny flagowiec. Zapewne zastanawiacie się o co chodzi z „prawie potwierdza” – odnoszę się w tym wypadku do wypowiedzi Roh’a Tae-moon’a z Samsunga, który podczas jednego z wywiadów zdradził, że istnieje pewne prawdopodobieństwo, że Samsung wypuści na rynek kolejne zakrzywione urządzenie, jednak tym […]

Ledwo ochłonęliśmy po premierach Samsunga, a tu na horyzoncie już czai się kolejny flagowiec. Zapewne zastanawiacie się o co chodzi z „prawie potwierdza” – odnoszę się w tym wypadku do wypowiedzi Roh’a Tae-moon’a z Samsunga, który podczas jednego z wywiadów zdradził, że istnieje pewne prawdopodobieństwo, że Samsung wypuści na rynek kolejne zakrzywione urządzenie, jednak tym razem w ramach serii Note.

Mój stosunek do serii Note jest bardziej niż pozytywny. Miałem okazję bawić się dłużej tabletem z tej serii, telefonem i powiem szczerze, że gdyby nie cena nowych urządzeń Samsunga, zapewne bym sprawił sobie takie głównie do pracy. To właśnie Koreańczycy pokazali, co należy robić z dużymi ekranami, gdzie przestrzeń robocza aż wrzeszczy o to, by być wykorzystaną. Zamysł Samsunga, sięgnięcie po superfunkcjonalny rysik, liczne rozwiązania software’owe czynią z serii Note nie tylko świetne smartfony, urządzenia multimedialne, ale także typowe woły robocze. Potrafią dużo więcej, niż „zwykłe” smartfony i to Samsungowi należy oddać.

Producent zamierza dać się ponieść fali przychylnych opinii ekspertów i po udanej premierze dwóch „S-szóstek” zapozna nas z obustronnie zakrzywionym przedstawicielem serii Note. Było to o tyle prawdopodobne, że tym razem Edge przeniósł się chwilowo do głównej linii produktowej Samsunga – S6. Wcześniej pierwszy telefon z „naciągniętym” na jedną z ramek wyświetlaczem sygnowany był jako Note Edge – zastanawiano się, czy producent zarządził owe przenosiny „na stałe”.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mnie zakrzywione ekrany ani ziębią, ani grzeją. Są, bo są. Po prostu. Nie widzę dla nich żadnego praktycznego zastosowania, które mogłoby spowodować, że taki smartfon używa się lepiej lub gorzej. Po licznych rozmowach z innymi blogerami i obserwatorami nowych technologii uznałem, że producenci tworzą takie urządzenia, by… pokazać, że po prostu mogą. Liczy się także to, że takie smartfony przyciągają uwagę. Kładąc G Flexa, czy Edge’a na stoliku obok smartfonów znajomych nie sposób nie usłyszeć: „wow”, „co to?”, „dlaczego to jest krzywe?!”.

Jedno z pytań odnoszących się do akapitu wyżej zostaje otwarte – jak Samsung rozwiąże kwestię połączenia funkcjonalnego rysika z obustronnie zagiętym ekranem. Trudno mi jest sobie wyobrazić to, jak owa wariacja na temat konstrukcji smartfona miałaby pomóc serii Note – czy wszystko rozbije się ponownie o sam fakt „posiadania” takiego sprzętu w portfolio? Oby nie.

Grafika: 1, 2

Źródło: Phonearena