samsung
15

Samsung pożegna się z wcięciami i dziurami w ekranach? Oby, ile można czekać

Dzięki przeciekowi wiemy, że koreański producent pracuje nad ukryciem kamery do selfie pod ekranem. Czy zobaczymy ją już w kolejnym flagowcu?

Być może pamiętacie, że jakiś czas temu wspominałem, że wiele z pomysłów na design smartfonu to ślepe uliczki. Jak się okazuje, tak popularne dziś wycięcia na kamery w ekranie odejdą do projektowego odpowiednika schowka na szczotki szybciej, niż się tego spodziewałem. Przynajmniej w telefonach, które produkuje Samsung. Czym je zastąpi? Jak sugerują przecieki, firma już w kolejnych modelach swoich flagowców może pokusić się, o umieszczenie modułu kamery (podobnie jak czytnika linii papilarnych) pod ekranem.

Samsung Galaxy S21 (S30?) bez wycięcia na przednią kamerę

Źródłem informacji jest przeciek, upubliczniony na znanym twitterowym profilu Ice Universe. Twórcy konta sugerują, że w kolejnym modelu Samsung planuje użyć właśnie kamery znajdującej się pod taflą wyświetlacza. Co ciekawe, we wpisie wspominają oni o Samsungu S21, a nie – S30. Nie jestem przekonany, że jest to wynik błędu. Jak dla mnie opcje są dwie. Albo oznacza to, że Samsung znów zmienia sposób nazewnictwa swoich modeli (ujednolicając ją z linią A, gdzie następcą A40 jest A41) albo mamy tu też informacje o zupełnie nowym produkcie. Patrząc na obecne zamiłowania Samsunga do eksperymentowania i pokrętnego nazewnictwa (czemu Galaxy Flip ma literkę Z?), nie zdziwiłbym się, gdyby obok Galaxy SX0 powstała osobna linia Galaxy SX1, służąca wcześniejszym adaptacjom nowych konceptów technologicznych.

Prace nad kamerami pod ekranem już trwają

Sama idea umieszczenia sensora kamery pod wyświetlaczem nie jest nowa. Jeżeli chodzi o koncepcje teoretyczne, to są one tak stare jak same smartfony. Jednak dopiero niedawno producenci opracowali technologię, pozwalającą na akceptowalne działanie takiego modułu. Samsung nie jest pierwszą firmą, która zamierza wprowadzić rozwiązanie z kamerą pod ekranem na rynek. Póki co, bliżej tego jest Oppo, które już w zeszłym roku pokazało działające urządzenie. Jego największą wadą był jednak fakt, że pomimo iż aparat faktycznie został schowany pod wyświetlaczem, to miejsce jego ukrycia wciąż było widoczne (zaburzenia obrazu w miejscu ukrycia kamery). Ponadto jakość selfie zdecydowanie obiegała od tego, do czego przyzwyczaiło nas Oppo.  Powstaje więc pytanie, czy koreański producent rozwiązał problemy trapiące konkurencje i jest gotowy zaprezentować światu pełnoprawny smartfon.

samsung

Czy tak może wyglądać kolejny Samsung? O tym przekonamy się już niedługo.

Źródło: Phonearena