2

Nadchodzi Samsung A41. Czy średnia półka na MediaTeku podbije kieszenie niczym poprzednik?

Pandemia spowodowana koronawirusem zmusza producentów sprzętu do przesuwania swoich premier. Podobnie jest w przypadku Samsunga A41, który, jeżeli wierzyć doniesieniom, zadebiutuje dopiero w czerwcu. Już teraz możemy jednak podejrzeć, co otrzymamy od Koreańczyków.

Samsung w swoich średnio- i niskopółkowych smartfonach stosuje starą jak świat zasadę, że nie ma potrzeby zmieniać czegoś, co działa. Dlatego też w kolejnej odsłonie telefonów z serii A nie mamy się raczej co spodziewać implementacji przełomowych funkcji, a raczej – stopniowego ulepszania poszczególnych komponentów urządzeń. Dokładnie taka sytuacja ma miejsce w przypadku modelu A40, którego używam już ponad pół roku i którego następca, model A41, został właśnie ogłoszony wraz z pełną specyfikacją

Samsung Galaxy A41 – specyfikacja techniczna

  • 6,1 calowy ekran Super AMOLED w rozdzielczości FullHD+ (20:9),
  • Processor MediaTek Helio P65, 2x Arm Cortex-A55, 6x Arm Cortex-A75, grafika Mali-G52 MC2,
  • 4 GB RAM,
  • 64 GB pamięci eMMC 5.1,
  • Aparaty z tyłu: 48 Mpix (f/2.0) + 8 Mpix(f/2.2) + 5 Mpix (f/2.4),
  • Aparat z przodu: 25 Mpix (f/2.2),
  • Czytnik linii papilarnych zatopiony w ekranie,
  • USB C, gniazdo 3.5mm,
  • Bateria 3,500 mAh z szybkim ładowaniem (15W),
  • Android 10,

Zmiany, zmiany, zmiany…

Tym co pierwsze rzuca się w oczy, jest odejście w serii A40 od procesorów Exynos na rzecz MediaTeka. Nowy model napędzany jest przez Helio P65, który znalazł się również w tańszym A31. Co ciekawe, według syntetycznych benchmarków moduł ten nie odstaje wydajnością od Exynosa 9611 wykorzystanego w modelu A51. Wychodzi więc, że konkurencja w średniej półce u Koreańczyków będzie w tym roku bardzo wyrównana. Patrząc na A41 nie można nie zauważyć, że przybył mu na pleckach jeden obiektyw. Nie jest powiedziane, do czego służą poszczególne aparaty, ale porównując je z tymi w A40 można śmiało założyć że 5 Mpix’elowa jednostka to ta sama, szerokokątna soczewka co w poprzedniku. Co z 8 Mpix aparatem? Tutaj nie mamy informacji, ale bardzo liczę, że służy do zdjęć makro, a nie jest teleobiektywem. Nie mamy też informacji o NFC, ale skoro ten moduł był obecny w poprzedniku, to nie sądzę, by Samsung miał plan się go pozbyć. Sprzęt wystartuje z Androidem 10. To dobrze, bo pomimo zapowiedzi Samsunga, najnowszy „robocik” jakoś nie jest w stanie doturlać się na jego poprzednika.  

…ale jednak po staremu.

Duża część elementów w A41 będzie jednak posiadaczom A40 znajoma. Mamy tu bowiem te same, plastikowe plecki, tak samo jak w poprzedniku 4GB RAM i 64GB miejsca na dane i ten sam super AMOLED’owy ekran. Nawet aparat z przodu pozostał ten sam. Samsung ponownie wykorzystał tu 25 Mpix matrycę znaną z A40. Ciekawostką jest to, że nie umieścił jej w „oczku” w ekranie jak w wielu tegorocznych modelach, a tak jak rok wcześniej – w notchu. Bateria dostała nieznacznie więcej pojemności (+ 400 mAh), jednak wciąż ładowana jest 15W ładowarką. Na szczęście nikt też w Samsungu nie wpadł na pomysł, by usunąć gniazdo mini-jack.

Jak pewnie się domyślacie – w powyższym porównaniu pominąłem kwestię przeniesienia czytnika linii papilarnych pod ekran. Głownie dlatego, że nie wiem, w z jakiego sposobu rozpoznawania będzie on korzystać. Z jednej strony czytnik w A40 oceniam jako bardzo przeciętny, z drugiej – Samsung nie uniknął problemów z technologią optycznego rozpoznawania linii papilarnych. Dlatego też finalny werdykt, czy faktycznie jest to ulepszenie w stosunku do poprzedniego modelu pozostawiam sobie na później.

Niewiadomą jest także cena samego urządzenia. Na tę przyjdzie nam pewnie poczekać w okolicę premiery telefonu w czerwcu tego roku. Patrząc po zastosowanych komponentach (szybszy procesor, więcej aparatów) może ona nieznacznie wzrosnąć w stosunku do poprzednika.

Galaxy A40 był od kwietnia do grudnia drugim najlepiej sprzedającym się smartfonem w Europie i wielu użytkowników chwaliło sobie ten telefon. Jak myślicie, czy A41 ma szanse powtórzyć ten sukces?

Źródł0: Gizchina