20

Galaxy S5 zalega w magazynach. W Samsungu szykują się zmiany na szczycie

Niepokojące informacje docierają z obozu Samsunga. Sprzedaż flagowca, modelu Galaxy S5 nie dość, że okazała się niższa od oczekiwań, to jeszcze nie pobiła wyniku poprzednika. Tym samym zaczyna się mówić o zmianach kadrowych na samym szczycie. Czy wyjdą one koreańskiej firmie na dobre? Czego trzeba, aby odwrócić ten niekorzystny trend? Nie ulega wątpliwości, że Samsung […]

Niepokojące informacje docierają z obozu Samsunga. Sprzedaż flagowca, modelu Galaxy S5 nie dość, że okazała się niższa od oczekiwań, to jeszcze nie pobiła wyniku poprzednika. Tym samym zaczyna się mówić o zmianach kadrowych na samym szczycie. Czy wyjdą one koreańskiej firmie na dobre? Czego trzeba, aby odwrócić ten niekorzystny trend?

Nie ulega wątpliwości, że Samsung to ciągle gigant rynku mobilnego i dwa lub trzy słabsze kwartały nie są jeszcze w stanie o niczym zaważyć. Gorzej, gdy za nimi przyjdą czwarty, piąty, szósty… Dlatego potrzebne są zmiany. Zresztą widać to doskonale po liczbach, o których pisze Wall Street Journal. Galaxy S5, a więc obecny flagowiec koreańskiej firmy nie sprzedaje się tak, jak tego oczekiwano. Wyniki z trzech pierwszych miesięcy od uruchomienia dystrybucji są gorsze od przewidywań o aż 40 proc. i wynoszą 12 mln sprzedanych egzemplarzy. To jednocześnie o 4 mln mniej niż w przypadku Galaxy S4. Ten trend się utrzymuje do teraz – wystarczy spojrzeć na wyniki za Q3 2015.

Samsung traci na największych rynkach – szczególnie jest to widoczne w Chinach, gdzie słupki poleciały w dół o 50 proc. Co ciekawe, efekty zaczyna przynosić chyba reklama porównawcza wymierzona w Apple, bo w USA Koreańczykom urosło. Zresztą firma stawia teraz bardzo mocno na marketing z prostego powodu – w wyniku rozbieżności między oczekiwaniami a rzeczywistością w magazynach zalegają duże ilości smartfonów, które trzeba sprzedać. Okres świąteczny jest ku temu niepowtarzalną okazją – początek przyszłego roku prawdopodobnie przyniesie kolejnego flagowca.

Lee Kun-hee

A skoro o przyszłym roku mowa, zobaczymy wtedy prawdopodobnie zupełnie nową twarz Samsunga. Już zapowiedziano znaczące zmiany w ofercie. Przede wszystkim zmniejszona zostanie liczba modeli wprowadzanych na rynek. Tych każdego roku jest kilkadziesiąt. Teraz ma być o 25-30 proc. mniej. Być może wprowadzi to tutaj pewien ład, o których dotąd było bardzo trudno.

Nieoficjalnie mówi się również o zmianach personalnych. Kierujący mobilną dywizją J.K. Shin miałby zostać zastąpiony przez B.K. Yoona, który obecnie odpowiada za dział telewizyjny w firmie. Jest to o tyle zaskakujące, gdyż dotąd to właśnie te osoby stały na czele całego koncernu (co wynika z dość nietypowej struktury zakładającej istnienie trzech co-CEO). Niepewna jest też przyszłość prezesa. Spekuluje się, że Lee Kun-hee (na zdjęciu powyżej) po majowym zawale serca miałby powierzyć swoje stanowisko komuś innemu. Niemal pewnym kandydatem jest tutaj jego syn, Jay Y. Lee. Warto dodać, że Samsung znajduje się w rękach rodziny Lee już od dwóch pokoleń, a Lee Kun-hee jest uważany z ojca sukcesu odpowiedzialnego za wspaniały rozkwit firmy w latach ’90.

Samsung ma ciągle ogromny potencjał, wspaniałe portfolio produktów i rewelacyjne pomysły, a więc daleki jestem od kreowania czarnych scenariuszy. Jak na tak wielką firmę, zmiany są wprowadzane niezwykle dynamicznie. Duże nadzieje budzi też Galaxy S6, który pojawił się już w pierwszych przeciekach jako kompletnie nowe urządzenie. I dlatego spodziewam się, że rok 2015 będzie tak długo oczekiwanym powiewem świeżości na rynku mobilnym. A przynajmniej bardzo chciałbym, aby tak się stało.