1

Samsung Galaxy S10 nigdy nie powstanie? Zmiana nazewnictwa już wkrótce

Seria Samsung Galaxy S jest bezapelacyjnie najbardziej kultową w ekosystemie Google i można śmiało stwierdzić, że to właśnie ona obok iPhone’a pozostaje tą, którą zna prawie każdy człowiek. Jednak wszystko ma swój koniec. W tym przypadku chodzi o nadchodzącą zmianę nazewnictwa na prostą, tylko czy taka zmiana ma w ogóle sens?

Przełomowy moment

Samsung Galaxy S zadebiutował w 2010 roku, dając początek linii genialnych flagowców, które udowodniły, że sprzęt z Androidem wcale nie jest gorszy od tego z iOS. Od tamtej pory, regularnie co rok, poznajemy kolejną generację, chociaż w międzyczasie pojawiały się kolejne ich warianty z dopiskami Plus, Advance, Edge, Edge+. Jednak źródło z samej Korei Południowej informuje, że wkrótce to się zakończy.

Każdy z nas spodziewał się, że następca jeszcze niezaprezentowanego S9 będzie nazywał się S10. Teoretycznie słuszna droga dedukcji – niewiele firm decyduje się na zmianę nazewnictwa, kiedy święci triumfy. Tymczasem mówi się, że zostanie ochrzczony jako Samsung Galaxy X. Dobra, trudno odrzucić tu skojarzenia z iPhone’m X, ale myślę, że akurat tym razem nikt nie zainspirował się rywalem z Cupertino.

Nie sposób zapomnieć o tym, że ta zmiana wymusi kolejne modernizacje w gamie. W końcu z serią S nierozerwalnie złączana jest Note – nawet w 2016 roku zsynchronizowano ich numerki przy nazwach. Mimo wszystko tu może zostać wszystko po staremu. Bardziej ciekawy jestem losu Galaxy A, które teraz połączono z Galaxy S8, więc jak będą nazywać się, kiedy zadebiutuje Galaxy X? Dobre pytanie.

Mądre argumenty

Koreańczycy chcą zrobić taki, dosyć zaskakujący, krok, ponieważ planują uniknąć bałaganu w swojej ofercie oraz dziwnych nazw. Dwucyfrowe numery w nazwie nie wydają się być tu szczególnie pożądane. Tutaj jednak pojawia się jeszcze inny problem, mianowicie przywiązani ludzi do konkretnej serii produktów. Producent będzie musiał naprawdę sporo wydać na wypromowanie flagowca ‘Samsung Galaxy X’, podczas gdy w świadomości wielu klientów wciąż żywy będzie Galaxy S. Na ich korzyść działa jednak sama moc słowa Galaxy.

Mam nadzieję, że za rok oprócz samej zmiany nazwy, doczekamy się naprawdę gruntowych modernizacji i w końcu będziemy mogli powiedzieć, że Samsung przygotował znowu rewolucyjnego high-enda. Ich produkty są naprawdę dopracowane, tylko patrząc na różnice między kolejnymi generacjami, nie dostrzeżemy wielkiej różnicy. Z jednej strony problem rynku, wpadającego w stagnację, z drugiej wysokiej jakości telefonów, w których trudno zmieniać niektóre elementy.

Niecodzienna decyzja

Dotychczas sytuacji, w których firma decydowała się na zmianę nazewnictwa, kiedy dana seria święciła triumfy, nie znajdziemy zbyt wiele. Najbardziej wyraziste znajdziemy w motoryzacji. W latach 90. Ford zastąpił Focusem Escorta, a Opel Astrą Kadetta – wśród telefonów takie zmiany nie są częste. Co ciekawsze, podobno LG rozważa podobny zabieg, jednak w ich przypadku chodzi o coś innego niż Samsungowi. Mianowicie chcą rozpocząć od zera ze swoim flagowcem. Seria G składa się z bardziej i tych mniej udanych modeli, ale w ogólnym rozrachunku trudno ją zaliczyć do cieszących się dużym zaufaniem.

Czy Twoim zdaniem koniec Galaxy S wpłynie negatywnie na sprzedaż Samsunga?

źródło: Gizchina