Militaria

Tym robotem rzucasz jak granatem. Ale jego bronią jest informacja

2

SIGYN Mk1 Recon System to kolejna ciekawa koncepcja robotów-dronów dla sił policyjnych, zbrojnych i oddziałów specjalnych. Pomysłowym, niewielkim wszędołazem możesz rzucać, a dzięki jego wytrzymałej konstrukcji przeciwnik będzie miał spore problemy, żeby go zniszczyć.

Już dziś widać, że w najbliższych latach roboty w armii przejmą wiele zadań w rozpoznaniu i logistyce. Oczywiście będą też dalej wdrażane platformy bojowe i to one zapewne zbiorą PR-ową śmietankę (vide Bayraktar TB2), ale to właśnie w tych dwu mniej spektakularnych dziedzinach ich rola może być większa. Informacja na wojnie, podobnie jak i w biznesie, jest często ważniejsza od ilości posiadanych luf.

Na poziomie drużyny czy plutonu pierwsze takie roboty, czy też bardziej drony już się od jakiegoś czasu pojawiają. Warto tu wspomnieć choćby produkowanego przez firmę Teledyne FLIR PD-100 Black Hornet, którego na uzbrojenie swoich oddziałów specjalnych przyjęła polska armia. Malutkie urządzenie dostarcza operatorowi obraz tradycyjny oraz termowizyjny na odległość ok. 2 km. Było też kilka konstrukcji lądowych, choć te najczęściej były już konstrukcjami sporo większymi.

Robotem zamiast granatem

Sprzęt wojskowy rzadko kiedy może być dobry do wszystkiego. Niewielkie drony latające znacznie gorzej będą sobie radzić w warunkach miejskich i tu właśnie pojawia się „przestrzeń” dla bohatera tego artykułu. SIGYN, stworzony przez firmę Sky-Hero, to niewielki pojazd który wygląda jak zabawka dla malutkich dzieci, którego cztery koła o średnicy ~7 cm, przyczepione do niewielkiej platformy.

Dzięki nim pojazd jest nie tylko bardzo „dzielny” terenowo, ale potrafi też wiele przetrwać. Żołnierz może go wrzucić do budynku, podobnie jak robi to dziś z granatem. Producent gwarantuje przeżycie upadku z 6 metrów. SIGYN pokona też nawet duże schody, po prostu z nich spadając. Na filmie przekazanym przez producenta widać też, że robot potrafi też przeżyć rozjechanie przez samochód osobowy.

Spostrzegawczy wszędołaz

Sam robocik ma zaledwie 18 cm szerokości i 20 długości. Jego wymiary pozwalają mu przejeżdżać przez niewielkie szczeliny, co jest cenną cechą dla rekonesansu w budunkach. SIGYN jest symetrycznie zaprojektowany, po jego obu stronach zamontowano zestawy kamer, oświetlenia LED oraz mikrofonów, które przekazują obraz na konsolkę operatora. Na „górze” platformy robota zostało też umieszczone specjalne miejsce/port przeznaczony do integracji z robotem innych czujników.

SIGYN jest w stanie poruszać się ze średnią prędkością ~6 km/h, a jego baterie o pojemności 6000 mAh wystarczają na 2 h jazdy (oczywiście warunki terenowe mogą ten czas drastycznie skrócić). Zasięg to około 150 m, robot ma używać własnego, szyfrowanego sygnału i jest całkowicie niezależny od dostępności sygnałów GPS, sieci komórkowej etc. Waga przygotowanego do pracy robota to około 2 kg.

Taktyczny ekosystem

Co jeszcze ciekawsze, robot ma być częścią ekosystemu zwiadowczego, w ramach którego operator może kontrolować cztery pojazdy tego typu lub np. zespoły składające się z dronów lądowych oraz latających typu Loki mk II. Żołnierze drużyny mogą zostać wyposażeni w specjalne niewielkie ekrany, na których sami będą w stanie przełączać obraz pomiędzy użytymi w akcji urządzeniami i ich kamerami.

Ta ostatnia funkcja cecha daje naprawdę duże możliwości taktyczne dla tak wyposażonego oddziału. Operator systemu może podzielić urządzenia i przydzielić je poszczególnym sekcjom. Ich żołnierze mogą nadzorować „swojego” drona, a jednocześnie posiłkować się obrazami np. z powieszonego wyżej drona Loki, aby mieć też świadomość ogólnej sytuacji.

Urządzenia tego typu to coraz bardziej teraźniejszość niż przyszłość. Nie są jeszcze doskonałe, wciąż borykają się z problemem baterii ograniczających czas ich działania, ale na poziomie taktycznym są w stanie odgrywać ważną rolę. Ich obecność ułatwia realizację celów, jak i pozwala lepiej chronić członków własnego zespołu.

Zdjęcia: Sky-Hero, Aardvark Tactical

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu