Felietony

Robot rozpoznający ludzkie emocje i zamiary jest przerażający. To dzieje się już dziś

JS
Jakub Szczęsny
6

Połączenie robotyki oraz sztucznej inteligencji prędzej czy później doprowadzi do tego, że będziemy obcować z maszynami zdolnymi do wykrywania naszych emocji. Są one bardzo istotne z punktu widzenia komunikacji: dla nas jest to podstawowa forma przekazywania danych niewerbalnych. Maszyny muszą się do tego dostosować: już za chwilę przecież będą dzielić z nami wspólne przestrzenie.

Przestrzeń w pracy to nic innego jak pole do popisu dla takich osób jak Rodney Brooks. Ten na kanwie swoich wcześniejszych doświadczeń w robotyce stworzył Robust AI, której flagowym produktem jest jak na razie Carter: maszyna, która porzuca humanoidalny, przyjazny dla oka design robota, na rzecz bardziej praktycznego i odpowiadającego potrzebom fabryk wyglądu: maszyna składa się ze zmotoryzowanej podstawy, peryskopu zamontowanego z kilkoma kamerami oraz wyświetlacza dotykowego zamocowanego nad kierownicą. Kamery stale skanują w 360 stopniach często ruchliwe i chaotyczne środowisko magazynu, pozwalając Carterowi na natychmiastową identyfikację pobliskich pracowników i tego, co robią.

Robot ma jednak być na tyle "domyślny", że dostrzeże w porę co chce zrobić pracownik. Jeżeli tylko ten wykaże chęć podniesienia kilku pudeł, które są ciężkie - Carter zbliży się do pracownika i zaoferuje swoją pomoc. To niezwykle istotne: Carter będzie w stanie na podstawie wzorców ocenić, co i kiedy chce zrobić konkretny pracownik - wszystko po to, aby w porę zareagować i zainicjować interakcję. Ponadto, gdy pracownik sam oceni, że będzie potrzebować pomocy w konkretnej czynności - możliwe jest przełączenie Cartera w tryb manualny. Prosty interfejs bazujący na zasadzie "point and command" pozwala na szybkie wprowadzenie operacji koniecznych do wykonania przez takiego robota. Mało tego, jest w stanie podążać za konkretnym pracownikiem, rozpoznawać osoby z podziałem na ich funkcje oraz pamiętać jakie towary powinny znajdować się na danych półkach. Mózgiem Cartera jest Grace, która stanowi "mózg" robota. A w zasadzie jest jego bazowym oprogramowaniem.

Nie zastępować ludzi, a im pomagać

Carter nie jest bezpośrednio robotem: jego twórca nazywa go "cobotem" ze względu na pierwotne przeznaczenie. Chodzi tutaj o to, że taka maszyna ma współpracować z ludźmi: nie ich zastępować, a oferować im pomoc. By to działo się efektywniej, Carter musi być zdolny do odczytywania intencji oraz emocji osób zatrudnionych w fabryce. Ma być nawet na tyle wyrafinowany, że będzie w stanie ocenić która osoba jest najbardziej sfrustrowana i to właśnie do niej zwrócić się z ofertą pomocy. Carter dzięki temu nabiera zupełnie nowych, wcześniej słabo eksploatowanych cech, na rynku robotów. Wyobraźcie sobie: Wasza praca Wam dzisiaj nie idzie, nagle podchodzi do Was robot i oferuje Wam pomoc. Niesamowite, prawda?

Ja też uważam, że jest to jak najbardziej niesamowite. Maszyny są w stanie rozpoznawać w nas konkretne emocje i przyporządkowywać do tego akcje, które są dla nich adekwatną odpowiedzią. Jest to naprawdę ciekawe, co może dziać się już w niedalekiej przyszłości. Jak widać, to co uznawaliśmy dotychczas za pieśń przyszłości... dzieje się już dzisiaj.

Ale tak daleko rozwinięta sztuczna inteligencja już teraz jest czymś, co rozpala wyobraźnię sceptyków. Mówi się wiele o tym, że maszyny uczące się naszych emocji mogą być zbyt przerażające dla wielu osób. Po prostu, będzie istnieć grupa pracowników, która nie będzie chciała pracować wespół z takimi maszynami. Jednak nie uciekniemy od tego - postęp oznacza zmianę pewnych paradygmatów i to dokonuje się już teraz. Maszyny są w stanie doskonale przewidywać nawet to, gdzie może zostać popełnione przestępstwo i takie systemy pomagają już teraz służbom porządkowym.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu