10

Robiąc selfie mamy opcję powiększana oczu, odchudzania twarzy… kiedy przyjdzie czas na powiększanie piersi i bicepsów?

Chociaż śmiejemy się z nieudolnych „fotoszopek”, które zakrzywiają czasoprzestrzeń wokół bicepsów i biustów, to zdaje się, że producenci telefonów zwietrzyli nowy trend. Już nie trzeba instalować skomplikowanego oprogramowania i poświęcać czasu na kursy – wystarczy parę kliknięć, a nasza fotka będzie odpowiednio „ulepszona” i może zmierzać na serwisy społecznościowe. Dziś przypada mój ostatni dzień testowania […]

Chociaż śmiejemy się z nieudolnych „fotoszopek”, które zakrzywiają czasoprzestrzeń wokół bicepsów i biustów, to zdaje się, że producenci telefonów zwietrzyli nowy trend. Już nie trzeba instalować skomplikowanego oprogramowania i poświęcać czasu na kursy – wystarczy parę kliknięć, a nasza fotka będzie odpowiednio „ulepszona” i może zmierzać na serwisy społecznościowe.

Dziś przypada mój ostatni dzień testowania nowego HTC One (recenzja jutro). Już dzisiaj mogę zdradzić, że wśród wielu zalet tego telefonu można wymienić świetny aparat znajdujący się na froncie urządzenia, służący do wideorozmów (rzadziej) i robienia selfie (częściej). Po złapaniu paru ujęć moją uwagę przyciągnęła opcja… retuszu zdjęć.

Po zrobieniu fotki możemy za pomocą paru kliknięć m.in. odchudzić swoją twarz, powiększyć oczy i usunąć niedoskonałości cery, poprzez lekkie rozmazanie koloru. Po chwili wyglądałem zupełnie jak nie ja, nie mówiąc o tym, że po przesunięciu suwaków za daleko, zaczynałem wyglądać jak obcy.

Dla mnie to ciekawostka, może dlatego, że selfie wrzucam raczej rzadko (nie żebym miał coś przeciwko), aczkolwiek zastanawia mnie – ile osób będzie faktycznie z tego korzystać. Nie używając tych opcji do przesady, można całkiem nieźle poprawić swój wygląd i to w paru ruchach. Czym to się różni od powiększania sobie biustu albo bicepsów w przysłowiowym Photoshopie? O ile jeszcze jestem w stanie zrozumieć stosowanie filtrów, oszukiwanie perspektywą i tak dalej, to jednak daleko idąca edycja wydaje mi się przesadą.

Próżniactwu też trzeba powiedzieć stop, bo w przeciwnym wypadku może się okazać, że przestaniemy się poznawać na ulicy. Od powiększania oczu i odchudzania twarzy już tylko krok od cyfrowego pompowania biustów i robienia „rzeźby”. A wizja w której każda kobieta wzbudza tylko westchnienie politowania i tęsknotę za odpowiednio jej poprawioną wersją trochę mnie przeraża.