31

Renesans Microsoftu to jedynie połowa planu Microsoftu, nadchodzi The Next Big Thing?

System Microsoftu jest najpopularniejszym systemem wykorzystywanym w komputerach PC. Posiada on wiele zalet oraz wad, a użytkownicy systemów z rodziny Linuksa czy OS X mogą czuć się w nim nieswojo. Jak to jednak było z poprzednikami „Ósemki” oraz co zwiastują przecieki? Początki mojego korzystania z komputerów PC sięgały czasów komputerów IBM w świetlicy szkolnej z […]

System Microsoftu jest najpopularniejszym systemem wykorzystywanym w komputerach PC. Posiada on wiele zalet oraz wad, a użytkownicy systemów z rodziny Linuksa czy OS X mogą czuć się w nim nieswojo. Jak to jednak było z poprzednikami „Ósemki” oraz co zwiastują przecieki?

Początki mojego korzystania z komputerów PC sięgały czasów komputerów IBM w świetlicy szkolnej z zainstalowanym na ich dyskach twardych systemem operacyjnym Windows 98 i 2000. Były to systemy, których interfejs był jak najbardziej intuicyjny i prosty – tak się nam jednak tylko wydawało. Prawda jest taka, że nie mieliśmy możliwości spróbowania niczego innego, dlatego też szybko nauczyliśmy się korzystać z systemu Microsoftu – potem było już z górki.

Kolejne aktualizacje w postaci pięknego Windowsa XP i jego następcy – Windows Longhorn pokazywały nam, że system Microsoftu prawdopodobnie nigdy się nie zmieni. Sposób korzystania z systemu był nam znany, a wygląd okienek, pasku Start oraz panelu sterowania przechodził niezmiennie z wersji na wersję, dlatego też nikt nie spodziewał się burzy, która dopiero miała nadejść.

HTC Shift działający pod kontrolą Windowsa Vista

HTC Shift działający pod kontrolą Windowsa Vista

Zadanie, które Microsoft powierzył Viście było z góry skazane na sukces, jednak droga do niego była bardzo bolesna. Krytyka, powroty na starszą wersję systemu oraz liczne rozglądanie się za konkurencyjnymi rozwiązaniami w postaci komputerów Apple czy systemów z rodziny Linuksa stało się normą w niektórych grupach zaawansowanych użytkowników PC. Wszystko spowodowane zostało znacznymi zmianami wyglądu systemu w postaci nowego interfejsu Aero, który pomimo podobieństw do swoich poprzedników oferował coś nowego – a to nie podobało się tym, którzy nie chcieli się uczyć Windowsa na nowo – do czasu. Windows Vista był dobrym produktem, który zyskiwał przy dłuższym poznaniu na mocniejszych maszynach. Microsoft popełnił wielki błąd ogłaszając, że Vista poradzi sobie z już nieco starymi komputerami działającymi pod kontrolą Windowsa XP. System ten wymagał co najmniej jednego gigabajta pamięci operacyjnej i procesora stworzonego w architekturze 64-bitowej do płynnej pracy w pełnym tego słowa znaczeniu, czego leciwe konstrukcje z początku drugiego tysiąclecia po prostu nie spełniały. Komputery i laptopy z Windowsem Vista lubiły długo „myśleć” oraz po prostu sypały znanymi nam z poprzednich wersji systemu niebieskimi ekranami śmierci – głównie z powodu braku aktualnych sterowników do obecnych w tamtych latach podzespołów komputerów oraz wielu urządzeń peryferyjnych. Gdy użytkownicy nie mogli odnaleźć sterowników do karty graficznej, pobierali starsze, uruchamiając je w trybie zgodności, co po jakimś czasie potrafiło się po prostu posypać.

Zadaniem Windowsa Vista było przebadanie rynku konsumenckiego i stworzenie ulepszonego produktu, który zachęci aktualnych klientów do zakupu nowszej wersji systemu, pomijając znienawidzoną przez szerokie kręgi Vistę.

Lata mijały, gigant z Redmond zaprezentował światu Windowsa 7 reklamowanego jako następca wersji XP, a użytkownicy systemów Microsoftu znaleźli sobie nowy stabilny system nie będący pechową Vistą

Można powiedzieć, że Vista stała się symbolem produktów Microsoftu, które pomimo statusu „Stabilne”  były produktami testowymi – sprzedawanymi za ceny podobne do ich poprzedników oraz następców. Nie można ukryć, że wersja systemu o nazwie kodowej „Vienna” stała się gigantycznym sukcesem firmy, a liczba sprzedanych kopii rosła tak, jakby Vista okazała się idealną reklamą i przymuszeniem do przejścia na nowszą 7’kę.  Wielu użytkowników Visty zapragnęło wreszcie uzyskać oprogramowanie, które pozwoli im spokojnie pracować i grać w najnowsze produkcje pokroju nadchodzącego wtedy Grand Theft Auto 4. Posiadacze nowych komputerów wybierający pomiędzy nowym Windowsem 7 i przestarzałym XP również nie stanęli przed ciężkim wyborem – jeżeli jesteś graczem i masz w komputerze zainstalowane przynajmniej 4 GB pamięci operacyjnej RAM przy wsparciu dwu i więcej-rdzeniowego procesora wykonanego w architekturze 64-bitowej, wybierz Windowsa 7 x64! – grze nie będzie końca.

Co prawda, Microsoft próbował ze wszystkich sił pozbyć się z rynku Windowsa XP, zastępując go bardzo udaną i nową „Siódemką”, jednak niewiele osób zapragnęło zakupić nowy system, gdy stary radził sobie jeszcze bardzo dobrze. Nawet teraz, gdy dni „staruszka” są policzone można zauważyć, że wiele osób nie boi się porzucenia przez Microsoft – zagnieździli się w „niebieskiej piękności” sprzed lat na dobre.

Tak jak w przypadku Visty, „Ósemka” stała się więc publiczną, komercyjną wersją próbną systemu, której odbiór zadecydować miał o dalszych losach Windowsa 8 oraz jego następcy – jak się okazuje, wydania 8.1. Przycisk start, paniczna próba przeniesienia dotykowego interfejsu na biurka zwykłych użytkowników oraz nasłuchiwanie racjonalnych propozycji ze strony społeczności – tak właśnie nazwać możemy pierwszą dużą aktualizację systemu Microsoftu, będącą czymś w stylu dawnych Service Packów. Pewne jest, że na tym nie koniec – gigant musi zarabiać, a nic nie przyciąga klienta bardziej od dobrze wspieranego i promowanego systemu z usługami będącymi standardem wśród konkurencji.

Windowsa 8.1 , jak i Windows Phone można kochać lub nienawidzić, jednak mimo wszystko powinno się je szanować

Stworzenie nowoczesnego systemu, który znajdzie swoje zastosowanie na telefonach, tabletach i komputerach to ciężkie zadanie. Próba połączenia i synchronizacji ich ze sobą bez potrzeby użycia kabla USB również zachwyca, jednak dlaczego Microsoft próbuje wcisnąć nas na siłę do społeczności osób pragnących kupić sobie monitor z ekranem dotykowym lub od razu tablet/laptop hybrydowy?

Prawdopodobnie Steven Ballmer przewidział to, że komputery za jakiś czas stracą swoją aktualną pozycję na rynku z powodu coraz prężniej rosnącej konkurencji w postaci różnego rodzaju urządzeń mobilnych, dlatego też postanowił zapewnić firmie przetrwanie w nadchodzących ciężkich czasach dla ich kluczowych produktów – systemu i pakietu Office. Promując jeden z niszowych typów konstrukcji komputerów przenośnych (hybryd), Microsoft zapewnił sobie niszę, którą od czasu prezentacji Windowsa 8 i 8.1 dynamicznie promuje, często idąc do sławy po trupach w postaci braków systemów konkurencji – po prostu się z niej wyśmiewając.

Taka forma promocji swojego systemu nie jest jednak bezpodstawna. Być może chodzi tu o krytykę skierowaną w stronę niedopracowanej wersji systemu sprzed lat? Poniżej zobaczyć możecie jedną ze standardowych reakcji na Vistę przed upublicznieniem pierwszej w miarę użytecznej wersji testowej Windowsa 7 wśród moich znajomych:

Mając już swoją niszę odbiorców, gigant z Redmond mógł spokojnie pracować nad rozwinięciem swoich usług w postaci smartfonów oraz aplikacji chmurowych, takich jak OneNote czy SkyDrive – dziś OneDrive.

Popularność „Ósemki” nie jest porównywalna z systemami z przeszłości, głównie dlatego, że posiadanie najnowszego systemu stało się rzeczą zepchniętą na margines. Niezależnie od rodzaju komputera i jego systemu operacyjnego, zaczęły pojawiać się często wybierane przez użytkowników usługi i aplikacje wielo-platformowe, które w sporym procencie możemy obsłużyć mając przy sobie smartfona czy jakikolwiek komputer z aktualną przeglądarką internetową. Prawdopodobnie z tego powodu Microsoft postanowił przenieść walkę z konkurencją na inny, jak dotąd nieosiągalny dla niego poziom – system, jak i ekosystem giganta musiał zrobić krok w stronę użytkownika tylko po to, aby użytkownik poszedł za ciosem robiąc to samo.

Czasy monopolu się skończyły, a rozprowadzanie swojego systemu za darmo dla klientów indywidualnych, dając im wraz z systemem wiązankę swoich usług i świadomość posiadania produktu „premium” za darmo może jedynie spowodować aprobatę z ich strony. W tej chwili spory procent użytkowników posiada nielegalną kopię systemu tylko dlatego, że nie mają za co nabyć legalnej wersji dość drogiego systemu, lub po prostu wydaje się im to bezsensowne. Jeżeli więc Microsoft da im możliwość skorzystania z systemu, usług powiązanych z kontem Live oraz z samego Windows Upgrade, może okazać się, że rynek komputerów przynajmniej na chwilę odżyje na korzyść giganta – zyski z reklam (i niestety naszych danych osobowych) mogą być skuteczną drogą do zarobku na tych, którzy nie chcieli, aby ktoś na nich zarobił – do tej pory piracąc software od Microsoftu, uzależniając się od niego. Na myśl przychodzą mi słowa Billa Gatesa o tym, że piraci aplikacji Microsoftu kiedyś zapłacą za ich system, jak nie po dobroci to ze zwykłego uzależnienia.

Co będzie dalej?

Tego nikt nie wie. Jedni mówią, że Windows 9 jest w drodze. Ja myślę, że kolejne wydanie systemu Microsoftu to kolejny „Service Pack” w postaci Windowsa 8.2, ale jedno jest pewne – to będzie coś dużego. Lista zmian i nowości w Windows i Windows Phone przeciekających do sieci jest coraz więcej, a ich wspólną wypadkową jest wpleciona między nie wiadomość od Microsoftu – „W 2012 roku dogoniliśmy konkurencję, teraz czas ją przegonić”. Kolejne wydanie będzie „pełnym i stabilnym” wydaniem Windowsa, które porównać mogę z Ubuntowym wydaniem LTS, będącym systemem z długotrwałym wsparciem i dopracowanym po ostatni guzik (chociaż z teorii).

Nowego Windowsa jak i rozwoju usług giganta z Redmond nie należy się bać, ponieważ prawdopodobnie będzie to zespół, który zrobi kolejny krok w stronę użytkownika – pytanie brzmi, czy ktokolwiek wierzy jeszcze w idee spektakularnego powrotu Microsoftu i Nokii na języki? Czy będziecie znów w stanie (mowa tu naturalnie do użytkowników komputerów z dłuższym stażem) znów wypatrywać nowości i luk w nowym systemie Microsoftu tak, jak robiliście to za czasów XP?

HT_microsoft_surface_nt_131031_16x9_992

Piszę ten wpis jako osoba kochająca Ubuntu oraz wolne oprogramowanie. Nie wiem dlaczego ufam Microsoftowi bardziej niż Google, jednak wiem, że ich system nie potrafi mnie ugościć na dłużej – może to i dobrze. Pozwala mi to spojrzeć zarówno na Windowsa jak i na Ubuntu z bardziej obiektywnej strony, patrząc na nie jako zaawansowany użytkownik, jak i zwykły Kowalski czy Nowak. Co powiecie o Windowsie, wyczekujecie zmian systemu na lepsze?

Grafika: [1] [2] [3]