29

Renault w końcu zrobiło na mnie wrażenie – Trezor wygląda po prostu świetnie

Chyba zacznę pisać listy do świętego Mikołaja. Plus do Gwiazdora i Dzieciątka, by zwiększyć swoje szanse na dostanie prezentu. Wszystko za sprawą Francuzów, którzy pozytywnie mnie zaskoczyli podczas targów Paris Motor Show. Do tej pory nie przepadałem za wyglądem aut marki Renault, ale w końcu firma zaprezentowała coś, co mogę podsumować słowem "wow" i kiwaniem głową. Co prawda samochód nie trafi do mojego garażu (jeśli już się go dorobię) i nie chodzi jedynie o kwestie finansowe, ale na grafiki warto popatrzeć - uruchamiają wyobraźnię.

Renault Trezor to koncept. A z konceptami jest tak, że od taśmy produkcyjnej sporo je dzieli. Podobnie jest w tym przypadku, maszyna raczej nie będzie wyjeżdżać z fabryk. A jeśli już do tego dojdzie, to załapią się na nią nieliczni – patrzymy na supersamochód, który kosztowałby fortunę. Nie byłoby mnie na to stać nawet gdybym dał się skusić i kliknął w jakąś reklamę internetową, by dowiedzieć się, jak bezrobotny student zarobił sto tysięcy złotych w tydzień…. Dlatego liczę na trio z pierwszego akapitu.

Francuzi nie będą produkować tego auta, ale pokazują na jego przykładzie, jak zamierza się rozwijać ich marka, czego można się po nich spodziewać. Najważniejsze informacje są takie, że koncern nie zamierza przeciwstawiać się zmianom: Renault Trezor to samochód elektryczny wyposażony w tryb jazdy autonomicznej. W tym samym kierunku zamierzają podążać m.in. Niemcy, którzy w Paryżu pochwalili się konceptem Volkswagen I.D. Ten ostatni ma jednak trafić na ulice i stać się popularnym modelem dla mas, trudno porównywać go z Trezorem. Podejrzewam przy tym, że za jakiś czas usłyszymy tez o superprojekcie autonomicznego elektryka od VW – wszak korporacja zamierza głęboko wejść w ten segment.

Renault Trezor zostałby wyposazony w dwa akumulatory ulokowane z tyłu i z przodu, silnik o mocy 350 KM pozwalałby rozpędzać się do setki w czasie poniżej czterech sekund (Tesla już dzisiaj osiąga lepsze wyniki). Pojazd zostałby wykonany z lekkich materiałów, doczekałby się ekranu OLED, innowacyjnego systemu chłodzenia czy niezbyt praktycznego, ale robiącego wrażenie systemu unoszenia dachu wraz z maską – warto zauważyć, że projekt nie przewiduje drzwi. Rozwiązanie raczej uciążliwe, lecz to efekt zabawy projektantów. Zresztą, do tego auta pewnie i tak kierowca nie pchałby się w grubym zimowym płaszczu albo w spódnicy utrudniającej ruchy…

Projekt znacznie ciekawszy niż zaprezentowany niedawno Rolls-Royce przyszłości, jednocześnie przywodzi na myśl wizję firmy Faraday Future, która mówi o interaktywnym, spersonalizowanym aucie – w koncepcie Renault Trezor kierowca dokuje w odpowiednim miejscu swój smartfon, by samochód wiedział, z kim ma do czynienia i dostosował się do aktualnego użytkownika. Jestem w stanie uwierzyć, że np. to rozwiązanie będzie szerzej stosowane, także w tańszych samochodach przyszłości. Firma Volvo już pracuje nad opcją zastąpienia kluczyków smartfonem, można zakładać, że na tym polu firmy pójdą znacznie dalej.

Paryskie targi to kolejny dowód, iż motoryzacja zaczyna się przeobrażać. Nie mówimy tu już wyłącznie o wizjach „szalonego Muska” i mokrych snach ekologów (zdaniem niektórych, pseudoekologów). Maszyny typu Renault Trezor nadal są poza naszym zasięgiem, ale za pięć czy dziesięć lat powinny wyjeżdżać z fabryk. Mam nadzieję, że gdy już do tego dojdzie, projektanci nie będą się cofać i uzyskają możliwie największe wsparcie inżynierów. Oby Renault poszło za ciosem i zaskoczyło mnie także prawdziwym samochodem…