0

Koncern motoryzacyjny zamieni samochody w salony rozrywki. To może się Wam spodobać

Nie dziwią już doniesienia dotyczące koncernów motoryzacyjnych kupujących udziały w firmach tech, wszelkiego typu startupach, które mają pomóc rozwijać jazdę autonomiczną, elektryfikację pojazdów, geolokalizację czy zapewniać dostęp do Internetu. Intrygować może natomiast informacja, iż Renault nabył 40% grupy medialnej Challenges Group, która we Francji odgrywa poważną rolę na rynku prasy. Firma motoryzacyjna i gazety? To się nie trzyma kupy. Ale za kilka lat sytuacja powinna się zmienić i okaże się wówczas, że ta inwestycja była strzałem w dziesiątkę.

Renault mógł zaskoczyć niektórych komentatorów swoją decyzją, ale im bardziej zagłębią się oni w ten temat, tym bardziej słuszny, a przynajmniej ciekawy, wyda się ów ruch. Korporacja nie ukrywa, że nabycie udziałów w grupie medialnej to działanie z myślą o przyszłości, lecz nie tej najbliższej. Chodzi o jazdę autonomiczną i zmiany, jakie może ona przynieść chociażby w zakresie zajęcia czymś kierowcy. Chociaż w przypadku aut samojezdnych nie będziemy już raczej mówić o kierowcach – ci staną się po prostu pasażerami. A pasażer ma to do siebie, że nie musi uważać na drogę, inne pojazdy, zwierzęta itd. Może się zająć… No właśnie: te zajęcia chce mu teraz zorganizować francuski koncern.

Przywołane Challenges Group wydaje na francuskim rynku pięć tytułów, skupiają się one na biznesie, nauce i historii. Raczej prasa wyższych lotów, dobra jakość. I za jakiś czas to ona może być elementem przyciągającym pasażerów i klientów. Bo należy na to spojrzeć na dwa sposoby: jedna grupa ludzi kupi autonomiczne samochody, druga będzie jedynie korzystać z samojezdnych taksówek. Nadal sporo je różni, ale obu będzie można zaproponować podobne usługi. Wybierz taksówkę korporacji X, bo znajdziesz tam najlepszą prasę. Postaw na firmę Y, ponieważ ma najbogatszą bazę filmów, zdecyduj się na Z, gdyż to tam za darmo pograsz w najświeższe tytuły. Co Wam to przypomina?

W jakimś stopniu można to pewnie porównywać do obecnych działań telekomów. One nie przyciągają już tylko smartfonami i taryfami – coraz większą rolę odgrywają bonusy: rok serwisu streamingowego za darmo, pół roku dostępu do audiobooków, usługi A, B i C w pakiecie. Właśnie tak mogą działać za jakiś cza samochody. I chociaż nie brakuje opinii, że Renault podejmuje spore ryzyko, bo nie wiadomo, jak się sprawy potoczą, czy za kilka lat na ulice faktycznie będą trafiać pojazdy autonomiczne, to należy się spodziewać, że konkurencja podejmie podobne kroki. Jedni będą kupować udziały w grupach medialnych, drudzy w producentach gier, jeszcze inni zawiążą partnerstwa z firmami Spotify, Netflix, Showmax czy Tidal. O ile ten ostatni przetrwa.

Samochód ma się stać kioskiem, salonem rozrywki, sklepem z przeróżnymi dobrami – nie tylko książkami, płytami czy gazetami. To oznacza zmiany na polu reklamy i dystrybucji. Mnóstwo podmiotów może walczyć o ręce i oczy milionów kierowców, którzy mogą już poświęcić czas na inne czynności. W tym kontekście nie dziwią doniesienia, że Apple może pracować nad swoim autem. Przy czym samochód nie będzie tu celem samym w sobie – to tylko sposób na sprzedaż treści i usług. Klient stwierdzi, że najbardziej lubi jeździć maszynami firmy z Cupertino, ale nie dlatego, że są szybkie, wygodne czy bezpieczne, bo to mogą oferować też inne firmy: postawi na nie, ponieważ zapewniają najlepszą rozrywkę. Oczywiście w miejsce Apple można tu wstawić wiele innych korporacji, zarówno z rynku motoryzacyjnego, jak i technologicznego lub rozrywkowego. Dlaczego rosnący w siłę Disney nie miałby zainteresować się tym kierunkiem rozwoju? Za jakiś czas koncerny motoryzacyjne mogą walczyć o to, by podpisać umowę z imperium Myszki Miki, bo to będzie najlepszy sposób na zdobycie klientów.

Decyzja Renault nie jest dziwna. To dopiero początek.