21

Nie wiem czy widziałem gorszą reklamę smartfona

Jaka powinna być idealna reklama smartfona? Ładna, z fajną opowieścią, pokazaniem najbardziej kluczowych funkcji. Wciągająca, intrygująca. Takich jest jak na lekarstwo i na pewno nie zmieni tego sieciowy zwiastun nowego Piksela. Jest fatalny.

15 października Google pokaże na swojej imprezie nowe smartfony – Pixel 4 i Pixel 4 XL. W związku z tym firma wypuściła do sieci nowe wideo promocyjne nowych smartfonów, a w zasadzie generalnie marki Pixel. Dobrze, że chociaż urządzenia są fajne, zdecydowanie lepsze od tego materiału.

Doskonale rozumiem żarcik z podpisem – „prawdziwa osoba, opłacona by wyrazić swoją opinię„, ale też do mnie nie trafia. Hej, przecież w praktycznie każdej reklamówce występuje aktor, któremu ktoś zapłacił za pojawienie się przed kamerą. I pewnie w dodatku nigdy nie widział telefonu na oczy. Nie rozumiem jednak co w zasadzie ma zrobić ten film – #switchtoPixel (przełącz się na Piksela) rób zdjęcia jak profesjonalista – mocne hasło, które mam nadzieję (a pewnie tak będzie) przełoży się na faktyczne możliwości aparatów smartfona i jego ulepszonego trybu nocnego. W klipie nie ma jednak ani telefonu, ani zdjęcia, ani nawet jakiejkolwiek informacji jak działają i co potrafią nowości. Jest za to uśmiechnięta, ładna dziewczyna, która siedzi przed kamerą i mówi o tym, że przeniosła się na Piksela, zrobiła ładne nocne i zdjęcie i wrzuciła je na Instagram. Brawo, cieszę się razem z nią.

Czy kolorowe, świetnie zmontowane klipy promujące nowe iPhony 11 są lepsze? Oczywiście. Sztuczność bije z każdej sekundy, ale świetnie się je ogląda. Klip Piksela ogląda się po prostu źle.

Zobacz też: Wszystko o smartfonach Google Pixel 4 i Google Pixel 4 XL

A skoro o smartfona z rodziny Pixel mowa, to natrafiłem w sieci na bardzo ciekawą informację. Otóż w USA Piksele otrzymają fajną funkcję związaną z bezpieczeństwem za kółkiem. Specjalna aplikacja będzie w stanie rozpoznać, że samochód nagle się zatrzymał – wykorzysta do tego czujniki ruchu i mikrofon smartfona. Uzna wtedy, że prawdopodobnie auto uczestniczyło w wypadku i na maksymalnej głośności uruchomi alarm pytając jednocześnie użytkownika, czy potrzebuje pomocy. Podsunie też od razu trzy opcje do kontaktu z odpowiednimi służbami – medyczną, pożarową i policją. Brzmi ciekawie, zobaczymy jak sprawdzi się w praktyce.

źródło