Recenzja

To najlepsza gra dla kibiców żużla - recenzja FIM Speedway Grand Prix 15

KK
Konrad Kozłowski
8

Aż ciężko mi uwierzyć, że od premiery pierwszej edycji licencjonowanej gry żużlowej Techlandu minęło prawie 13 lat. Dokładnie pamiętam ekscytację z 2002 roku, gdy na półkach pojawiła się tamta gra i popędziłem po nią do sklepu wydając większość, jak nie wszystkie swoje oszczędności. Zabawie nie było końca, wielokrotna walka przez cały sezon o tytuł mistrza świata, gdy za oknem padał śnieg - tak to właśnie wspominam. Później nadszedł czas na kolejne wydania, a najnowszą wersją jest tegoroczna edycja. Czy sprosta ona oczekiwaniom żuzlowych fanów i dostarczy podobną frajdę co poprzednie tytuły?

Ostatnie tygodnie przed premierą gry były niestety dosyć burzliwe. Publikowane przez twórcę gry komunikaty były powodem pewnych obaw u graczy, że tytuł w ogóle nie pojawi się na rynku. Na całe szczęście problemy związane z wykupioną licencją okazały się tylko przejściowe i doczekaliśmy się rozpoczęcia sprzedaży Fim Speedway Grand Prix 15. Według początkowych zapowiedzi miała ona także trafić na konsole (PlayStation 4 oraz Xbox One), lecz obecnie dostać ją można tylko w wersji na pecety. W grze obecne są jednak mechanizmy przygotowane z myślą o konsolach, co zdecydowanie wyszło na grze na plus, ale do tego powrócę w dalszej części recenzji.

Wygląda pięknie!

Wspomniana licencja pozwoliła twórcom na wykorzystanie wszystkich oficjalnych grafik związanych z cyklem Grand Prix. Żużlowe mistrzostwa świata rozgrywane w tej formule to seria turniejów na arenach wokół globu, w których udział bierze 15 stałych uczestników oraz jeden zawodnik z tak zwaną “dziką kartą”, przyznawaną na każde z zawodów. Z tego względu szesnasty uczestnik każdego z rozgrywanych w grze turniejów nie jest opatrzony zdjęciem, ani nawet imieniem i nazwiskiem. Wielka szkoda, że nie pokuszono się o bezpośrednie “dogadanie się” z żadnym z zawodników, którzy występowali w tej roli w minionym sezonie.

Poza tym niedociągnięciem do czynienia mamy naturalnie z przeniesionymi do gry rzeczywistym stadionami i zawodnikami, którzy ubrani są w dokładnie odwzorowane kevlary i poruszają się na motocyklach wyglądajcych jak te prawdziwe. Pod względem graficznym trudno przyczepić się do czegokolwiek - wręcz przeciwnie, warto pochwalić Techland za przywiązanie do szczegółów, które pozwala cieszyć się każdym elementem znanym z prawdziwych turniejów. Klipy wejściowe, odtwarzane przed każdym z turniejów oraz te generowane na bieżąco przed rozpoczęciem wyścigu ogląda się naprawdę miło. Przypomina to wszystko telewizyjną transmisję, co niemal na pewno było celem tworców.

Wyścigi i turnieje, także online

Do wyboru mamy standardowe opcje rozgrywki. Bez problemu można spróbować własnych sił w pojedynczym wyścigu, sprawdzić się w jednym konkretnym turnieju oraz przejść do treningu, gdzie samodzielnie będziemy pokonywać łuki. Przewidziano także możliwość rozegrania wyścigów oraz turniejów online i naszymi konkurentami będą inni gracze, co jest chyba najbardziej wciągającym elementem gry, ponieważ poziom sztucznej inteligencji w pewnym momencie będzie dla nas mało konkurencyjny. O wiele ważniejszą cechą gry są dostępne dwa rodzaje sterowania (“tryby jazdy”) - uproszczony oraz symulację. Pierwszy z nich jest oczywiście skierowany przede wszystkim do graczy początkujących, którzy po raz pierwszy będą mieli styczność z tego typu grą, ale można po niego sięgnąć także w sytuacji braku chęci na udział w bardziej wymagającej rozgrywce. Dodawanie gazu i “składanie” maszyny żużlowej są w tym trybie zdecydowanie łatwiejsze.

Symulacja jak najbardziej wskazana

Bez wątpienia większą frajdę daje tryb symulacji. Oprócz manewrowania motocyklem i regulacji sprzęgłem oraz gazem, odpowiadamy także za balans ciałem zawodnika. W naszych rękach spoczywać będzie kwestia dociążenia motocykla przy starcie, wejściu w łuk oraz na prostych. Wbrew pozorom nie jest to łatwa sprawa i wymaga kilku, kilkunastu przejechanych kółek, by poznać mechanizmy rządzące tą funkcją. W tym miejscu powrócę do napoczętego tematu planu udostępnienia gry na konsole. To najprawdopodobniej dlatego gra uruchamiana na pececie jest tak znakomicie przygotowana do obsługi padem.

Lewa gałka odpowiada za skręt kierownicą, tutaj bez niespodzianek, natomiast prawa pozwala na balans ciałem w przód i w tył. Sprawdza się to naprawdę dobrze, gdyż grając przy użyciu kontrolera nie doświadczymy znanego z klawiatury zjawiska “wszystko albo nic” w przypadku wykonywania skrętu oraz ruchu ciałem zawodnika. Pewien stopień wychylenia gałki może okazać się wystarczający, a taka swoboda i precyzja są bardzo potrzebne podczas wyścigu. Z tego powodu każdemu z graczy rekomendowałbym rozgrywkę właśnie w tym trybie - z początku może być to źródłem frustracji, ale gdy uda nam się opanować kontrolę nad motocyklem i zawodnikiem, to zauważymy, że taka gra daje więcej radości i pozwala o wiele lepiej wczuć się w rolę żużlowca.

Działamy także w parku maszyn

Sympatycy żużla doskonale zdają sobie sprawę, jak ogromne znaczenie w tej dyscyplinie sportu odgrywają warunki na torze oraz przygotowanie oraz ustawienia motocykla. W Fim Speedway Grand Prix 15 uwzględniono większość z tych kwestii. Przed każdym ze startów otrzymujemy informację o stanie toru - na niewielkiej makiecie przedstawione są tak zwane “ścieżki”, czyli trasy na torze, które nareszcie faktycznie mogą nas spowolnić lub spodować szybszą niż w innych częściach toru jazdę. Kolory bordowy, pomarańczowy i zielony są w tym przypadku jednoznaczne i nikt nie powinien mieć problemów z ich zrozumieniem. Zdecydowanie bardziej skomplikowana jest sekcja z usatwieniami motocykla. Ciśnienie powietrza w oponach, przełożenie, maksymalne obroty silnika oraz moment obrotowy silnika - to my decydujemy o tych czterech cechach. Mogę potwierdzić, że skrajne wartości wyraźnie przynosiły efekt na to, jak zachowywał się motocykl i z jaką prędkością się przemieszczał. Znajomość żużlowych realiów okaże się pomocna, ale nie do tego stopnia, jakiego byśmy się spodziewali. Uważam, że wiele osób nie będzie nawet przywiązywać większej wagi do tych ustawień wybierając domyślne wartości, skupiając się przede wszystkim na jeździe.

Teraz najważniejsze - model jazdy

Przeniesienie do gry warunków panujących na torze, zachowań motocykli i tego jak wyglądają najczęściej zachodzące zdarzenia podczas wyścigów jest niezwykle trudnym zadaniem. Przekonywaliśmy się o tym za każdym razem, gdy na rynku ukazywała się gra o tej tematyce. Tegoroczne wydanie SGP również ma swoje wady. Gdy znajdujemy się za kierownicą sprawa wygląda całkiem nieźle i zaznaczę, że udało mi się poczuć emocje towarzyszące prawdziwym zawodom. Wykonywanie niektórych manewrów jest nieco utrudnione, ale po nabraniu wprawy nawet te uznawane za niemożliwe są wykonalne, choć dochodzi też do sytuacji, w których nie będziemy potrafili zrozumieć zachowań naszego zawodnika czy decyzji sędziego. Miłym dodatkiem jest możliwość dowolnego ustawienia się pod taśmą startową, co przecież jest często stosowane w trakcie zawodów. Fani żużla z pewnością przywiążą ogromną wagę do tego, jak zawodnicy poruszają się po torze - tutaj sprawa uległa poprawie, ale wciąż nie jest to coś, co zadowoli wszystkich. Najbardziej ubolewam nad brakiem konsekwencji większości zderzeń, do których dochodzi w trakcie wyścigu - możemy bez żadnych skrupułów dosłownie przepchnąć się na czoło stawki lub wypchnąć rywala na zewnętrzną. Czasem jego upadek w takich okolicznościach nie jest uznawany za nasz faul i jestem przekonany, że wielu graczy będzie na tym korzystało.

Fani powinni być zadowoleni

Jako oddany kibic żużla jestem szczęśliwy z powodu premiery kolejnej gry, w której będę mógł bezpośrednio uczestniczyć w cyklu Grand Prix. Jak już napisałem, można ponarzekać na kilka cech, których dopracowania mam nadzieję doczekamy się w kolejnej wersji. Myślę, że receptą byłoby oparcie się na gotowej już oprawie graficznej i poświęcenie maksimum uwagi mechanizmowi jazdy. Bez zastanowienia mogę napisać, że rozgrywka jest na tyle emocjonująca, że mnie, wieloletniemu bywalcowi na stadionach żużlowych, daje sporo satysfakcji i frajdy. Gra pozwala na przeprowadzanie eksperymentów, w parku maszyn jak i na torze, co po prostu bawi. Oficjalna otoczka - areny, zawodnicy, motocykle - pozwalają maksymalnie wczuć się w odbywające się na ekranie zawody. Wykorzystano także głosy doskonale rozpoznawalnych komentatorów - w polskiej wersji usłyszymy pana Olkowicza - choć po pewnym czasie powtarzane frazy mogą delikatnie zdenerwować. Techland jako jedyny podejmuje się trudu stworzenia gry osadzonej w świecie, bądź co bądź, dyscypliny z charakterystyczną grupą kibiców, która na pewno będzie bardzo wymagająca. I w mojej ocenie udało im się stworzyć produkt, który do takich kibiców trafi.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

sportRecenzjarecenzje