Komputery i laptopy

Recenzja Logitech MX Master 3S. Perfekcyjna mysz, która nie klika

TP
Tomasz Popielarczyk
20

Logitech MX Master 3S robi wszystko lepiej niż „zwykła trójka”. Jest o 90% cichsza, ma nowy sensor i nowe oprogramowanie. Czy konkurenci mogą tutaj w ogóle jeszcze coś powiedzieć?

Logitech MX Master to jedne z najlepszych myszy na rynku. Producent przez lata pracował na tę renomę wypuszczając aż 3 generacje urządzeń z tej serii. I choć model MX Master 3S nie jest rewolucyjny (tradycyjnie literka S oznacza jedynie pewną ewolucję i subtelne ulepszenia) to te niewielkie zmiany robią kolosalną różnicę podczas codziennego użytkowania.

Wizualnie MX Master 3S nie różni się niczym od modelu 3

Minęły już 4 lata od premiery myszy MX Master 3. Niewątpliwie przez ten czas w Logitechu pracowano nad następcą. Czyżby jednak firma doszła do wniosku, że nie da się tutaj za wiele ulepszyć? Otóż MX Master 3S to nieznaczna ewolucja i to bynajmniej wcale nie w designie i konstrukcji.

Pod względem wizualnym nowa mysz nie różni się praktycznie niczym od poprzedniczki. Konstrukcja mierzy 84,3 x 51 x 129,4 mm przy wadze 141 g. To stosunkowo duża mysz. Pokryta gumowanym tworzywem w całości obudowa ma wyprofilowany kształt. Wysoki grzbiet sprawia, że nawet wielka dłoń leży tutaj w całości i wygodnie. Duże wgłębienie na kciuk pozwala też sprawnie używać trzech przycisków – jednego w podstawie i dwóch wstecz/dalej przy poziomej rolce.

No i właśnie – rolki. Metalowe pokrętła zdążyły już rozkochać w sobie użytkowników MX Masterów. Nie inaczej jest tutaj. Działają znakomicie. Pionowa może działać w dwóch trybach (które przełączamy przyciskiem umieszczonym zaraz nad nią) – schodkowym lub całkowicie swobodnym, w którym kręci się bez żadnych oporów. Pozioma obraca się tylko w ten drugi sposób, a dzięki dedykowanemu oprogramowaniu może służyć na wiele sposobów – do przełączania kart w przeglądarce, nawigowania po osi czasu w edytorze wideo, powiększania i zmniejszania obrazu w edytorze grafiki, regulowania głośności itd. Pokrętła to jeden z największych atutów MX Masterów.

Spód też się praktycznie nie zmienił. Dalej mamy tutaj 4 teflonowe ślizgacze, suwak on/off oraz przycisk do łączenia się z urządzeniami. Tradycyjnie maksymalnie MX Master 3S może być sparowany z trzema komputerami/tabletami. Przełączamy się między nimi za pomocą jednego kliknięcia.

Mysz ładujemy za pomocą złącza USB-C umieszczonego na przedniej krawędzi. Wg producenta bateria wystarcza na 70 dni użytkowania. Póki co trudno mi to zweryfikować, bo pracuję na MX Master 3S od miesiąca i jeszcze nie musiałem jej ładować. Zresztą samo ładowanie nie powinno być jakimś większym problemem, bo po podłączeniu kabelka dalej możemy normalnie używać MX Master 3S.

Mysz łączy się z komputerem na dwa sposoby. W pudełku znajdujemy odbiornik USB Logi Bolt. To nowy standard łączności, który zastępuje w ofercie Logitecha wieloletnie stosowany Unifying. Jeżeli jednak wolimy możemy nawiązać z urządzeniem też łączność za pośrednictwem Bluetooth. Działa równie dobrze i nie wymaga żadnych dodatkowych akcesoriów.

Co się zatem zmieniło w MX Master 3S? Znaczące nowości są dwie

Pierwszą i najbardziej odczuwalną są nowe przyciski główne. Zastosowane tutaj przełączniki po prostu… nie klikają. Trudno to określić słowami, ale Logitech po prostu zrezygnował z typowego dla myszy odgłosu na rzecz o 90% cichszego, jakby stłumionego delikatnego „pyknięcia”. Opór przycisku dalej jest odczuwalny, aczkolwiek bardziej miękki. Czujemy też wciśnięcie. I choć nie jest ono tak mocne i satysfakcjonujące jak legendarny „klik” to ma coś w sobie przyjemnego.

Rozwiązanie to z całą pewnością docenią osoby, które pracują z nami w jednym pomieszczeniu. Niezależnie czy są to współpracownicy z biura czy nasi domownicy (pozdrawiam wszystkich na home office), nasza mysz będzie dla nich praktycznie bezgłośna. Mysz będzie też niesłyszalna podczas wideorozmów oraz na nagrywanych filmach, co z pewnością docenią streamerzy, twórcy kursów i youtuberzy.

Mechanizm ten już znalazł wcześniej zastosowanie w innej myszy Logitecha – opisywanym przeze mnie jakiś czas temu modelu Lift. Pewnie będzie miał swoich fanów i przeciwników. Ja póki co zaliczam się do tego pierwszego grona.

Drugą nowością w Logitech MX Master 3S jest nowy sensor Darkfield o dwukrotnie wyższej czułości niż poprzednim modelu. Oferowane 8000 DPI ma być odpowiedzią na potrzeby profesjonalistów pracujących na ekranach 4K czy nawet 8K. Być może w takim środowisku znajdzie on faktycznie zastosowanie. Na moim 27-calowym monitorze 1440p w zupełności wystarczające są znacznie niższe wartości czujnika. Zresztą domyślnie po wyjęciu z pudełka mysz jest ustawiona na 1000 DPI, a większe wartości musimy włączyć w aplikacji Options+. Widać wyraźnie, że to ulepszenie jest dedykowane raczej wąskiej grupie odbiorców.

Częstotliwość próbkowania niezmiennie wynosi tutaj 125 Hz. Nie jest to zatem zdecydowanie mysz do gier. Chyba, że są to niewymagające szybkiej reakcji strategie turowe czy coś w tym stylu.

Oprogramowanie Options+

Oprogramowanie Logitech Options+ nie jest może jakąś wielką nowością, bo pisałem o nim już przy okazji recenzji myszy Lift. Z powodzeniem współpracuje też ono z poprzednim MX Master 3. Producent zdecydował się na zmiany, ale właściwie trudno powiedzieć dlaczego, bo pod względem możliwości nowa aplikacja nie różni się specjalnie w porównaniu ze starym Options. Możliwe, że chodzi tutaj o technologię, w której ją wykonano – Options+ wydaje się działać wyraźne szybciej.

W programie możemy dostosować działanie każdego (z wyjątkiem dwóch podstawowych) przycisku myszy, a także skonfigurować działanie poziomej rolki. Nasze ustawienia zapisujemy globalnie lub też przypisujemy do określonych aplikacji. I to jest w zasadzie najfajniejsze w tym wszystkim. Mysz będzie bowiem inaczej się zachowywać w Chrome, a inaczej w Photoshopie. Za każdym razem będziemy mieli (dosłownie) pod ręką te funkcje, które są nam najbardziej potrzebne.

Z innych możliwości Options+ należy wymienić regulowanie czułości czujnika, a także szybkości działania pokręteł. Tutaj też znajdziemy konfigurator funkcji Flow, a więc trybu, w którym nasza mysz może jednocześnie obsługiwać dwa komputery zupełnie tak, jakby były monitorami postawionymi obok siebie. Co istotne funkcja ta pozwala łączyć Windowsa z MacOS.

Czy warto kupić Logitech MX Master 3S?

Jak zwykle – to zależy. Jeżeli macie już MX Master 3 to korzyści, które daje upgrade nie są warte wydawania kilkuset złotych na nową mysz. W zasadzie dyskusyjne jest też przejście z 2 lub 2S – te myszy są tak dobre, że wymienia się je dopiero, jak już zostaną naprawdę zajechane.

Jeżeli jednak szukacie myszy do pracy, która może zauważalnie poprawić waszą efektywność i wesprze często wykonywane czynności, jest to zdecydowanie urządzenie warte rozważenia. Jasne, zanim wykorzystacie jego potencjał, będziecie musieli wypracować sobie pewne nawyki i nauczyć się sięgania po pokrętło czy dodatkowe przyciski. Jak już jednak to się stanie, prawdopodobnie nie będziecie sobie wyobrażali pracowania w inny sposób. Samo to jest chyba najlepszą rekomendacją, jeśli chodzi o myszy MX Master.

Logitech MX Master 3S
plusy
  • Bezgłośne przyciski
  • Sensor 8K
  • To dalej jedna z najlepszych (jeśli nie najlepsza) myszy do pracy na rynku
minusy
  • Jak na nowy model po 4 latach to mało tych zmian
  • 8000 DPI to trochę chyba przerost formy nad treścią

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu