Recenzja

Recenzja Logitech Lift. Mysz na ból nadgarstka pod warunkiem, że masz małe dłonie

2

Nasze nadgarstki nie mają dziś łatwo. Wielogodzinna praca przed komputerem przyczynia się do rozwoju różnego rodzaju schorzeń, a w najlepszym przypadku wywołuje dyskomfort. Nie od dziś wiadomo, że lepiej zapobiegać niż leczyć. A tu dobrym rozwiązaniem może być pionowa myszka.

Jestem wielkim fanem pionowych myszy ergonomicznych. Od kilku lat pracuję na Logitech MX Vertical i rzeczywiście czuję różnicę (zrezygnowałem dla niej z innego Logitecha – kultowej MX Master 3). W połączeniu z regularnymi ćwiczeniami z power ballem właściwie zapomniałem już o czymś takim jak ból nadgarstka.

Producenci akcesoriów widzą zapotrzebowanie na takie urządzenia. Logitech Lift to nowa mysz tej marki, która jednak w odróżnieniu od MX Vertical ma przede wszystkim trafić w gusta posiadaczy średnich i małych dłoni. Logitech zresztą mówi wprost, że głównym targetem tego produktu są właściwie pracujące przy komputerze kobiety. Nie bez powodu Lift jest dostępna w kilku kolorach – w tym zdecydowanie wyróżniającym się na biurku różowym.

Mysz co leżeć nie chciała

Logitech Lift generalnie nie wyróżnia znacząco na tle innych pionowych myszy. Kształtem bardzo mocno przypomina MX Vertical, choć jest od niej zauważalnie mniejsza (wg producenta o 22 proc.). Mysz mierzy 71 x 70 x 108 mm przy wadze 125 g. Konstrukcja została pochylona o 57 stopni, co ma lekko unosić nasz nadgarstek, układając go jednocześnie w takiej pozycji, w której jest mniej napięty. Warto dodać, że Lift występuje zarówno w wersji dla praworęcznych i jak i dla leworęcznych.

Co ciekawe, część plastikowych części myszy Lift jest wykonana z tworzyw sztucznych pochodzących z recyklingu (PCR) - 70% w przypadku grafitu i 54% w przypadku różu i bieli. Logitech podkreśla też, że wszystkie produkty firmy, w tym Lift, mają certyfikat neutralności pod względem emisji dwutlenku węgla. Widać, że te kwestie są coraz bardziej istotne dla producentów elektroniki. I słusznie.

Różnice względem poprzedniczki są jednak zauważalne gołym okiem. Przede wszystkim we znaki dają się tutaj mocniejsze zaokrąglenia, a większą część konstrukcji stanowi plastik. Charakterystyczne dla Logi gumowe tworzywo zastosowano tylko w tylnej części konstrukcji – tam, gdzie nasza dłoń chwyta gryzonia.

Logitech Lift posiada łącznie 6 przycisków, z czego dwóch podstawowych (LPM i PPM) nie możemy skonfigurować, ale już pozostałe już owszem. Przycisk w rolce standardowo służy do swobodnego przewijania. Guziczek tuż obok pozwala natomiast przełączać szybkość wskaźnika. Na przeciwległej stronie, w miejscu na kciuk mamy natomiast tradycyjnie już przyciski wstecz i dalej.

Rola każdego z nich może się zmieniać w zależności od tego, jakiej aplikacji używamy. Logitech od niedawna rozwija nową wersję swojej aplikacji – Options+ (jak na ironię niezgodnej z MX Vertical, do której potrzebna jest ciągle stara wersja Options) – która pod względem obsługi jest banalnie prosta i intuicyjna.

Skoro o przyciskach mowa, trzeba dodać, że niemal wszystkie (poza wstecz i dalej) są w Logitech Lift praktycznie bezgłośne. Początkowo jest to trochę dziwne, kiedy nie słyszymy tradycyjnego klikania, ale szybko się do tej błogiej ciszy przyzwyczajamy. To szczególnie ważna funkcja w kontekście używania myszy podczas różnych streamów wideo, nagrywania podcastów czy ogólnie przygotowywania multimedialnych treści, na których dźwięki klikającej myszy nie brzmią najlepiej.

Spód myszy to przede wszystkim dwa ślizgacze rozciągnięte wzdłuż krawędzi. Mniejszy z nich znajduje się na dekielku przymocowanym na trzy magnesy i zakrywającym schowek na nadajnik Logitech Bolt oraz gniazdo na baterię AA. Jedna bateria ma wystarczyć na nawet 2 lata pracy. Producent nie precyzuje tutaj jednak, o jaką pracę chodzi (czas, intensywność, rodzaj połączenia). Tuż nad dekielkiem mamy przycisk zasilania oraz optyczny sensor. To autorska technologia Logitecha o maksymalnym DPI na poziomie 1000.

Siódmy przycisk, o którym jeszcze nie wspominałem znajduje się również na spodzie myszy. Służy on do szybkiego przełączania się między urządzeniami. Lift sprawnie współpracuje ze wszystkimi popularnymi systemami operacyjnymi - Windows, macOS, Linux, Chrome OS, iPadOS i Android. Łączność odbywa się za pomocą dołączonego do zestawu nadajnika Logitech Bolt lub po prostu za pośrednictwem Bluetooth LE. W obu przypadkach nie zanotowałem najmniejszych problemów z połączeniem.

Warto tutaj przy okazji wspomnieć o istniejącej już jakiś czas funkcji Flow, która pozwala na jednoczesne połączenie myszy do dwóch komputerów i „przełączanie” się między nimi poprzez przesunięcie kursora do krawędzi ekranu. Kursor przeskakuje wówczas po prostu na drugi komputer. W ten sposób możemy nawet kopiować tekst czy przenosić pliki między urządzeniami. Ważne, aby na obu było zainstalowane oprogramowanie Logitech Options+ i aby oba były podłączone do tej samej sieci. Komputery nie muszą pracować pod kontrolą tych samych systemów operacyjnych – Flow działa też między Windowsem i macOS (na inne platformy nie ma jeszcze Options+).

Logitech Lift - czy warto?

Mam pewien problem z Logitech Lift. Z jednej strony to naprawdę fajny gryzoń, któremu zasadniczo nie brakuje niczego, by spełnić oczekiwania większości użytkowników. Z drugiej cena myszy na poziomie 349 złotych jest mimo wszystko trochę za wysoka. Dokładając niespełna 50 złotych będziemy mieli model MX Master 3, który ma wbudowaną baterię, dwie rolki i generalnie pełni rolę flagowca w portfolio Logitecha. Na tym tle budżetowy Lift już taki budżetowy się nie wydaje.

Z trzeciej strony sam na wstępie przyznałem, że zmieniłem MX Master na mysz pionową i niczego nie żałuję. Jeżeli zatem motywem do zmiany myszy jest doskwierający ból nadgarstka, cena będzie tutaj odgrywała mniejszą rolę. A wtedy Logitech Lift okazuje się mieć naprawdę duży potencjał. Nie widziałem bowiem dotąd na rynku niewielkiej myszy wertykalnej, która byłaby adresowana do kobiet.

Posiadacze większych dłoni prawdopodobnie powinni jednak rozważyć starszy model, który znowu jest tylko ok. 50 zł droższy, a pod względem zastosowanych materiałów (gumowana w większości obudowa, wbudowana bateria) może podobać się bardziej. Z drugiej strony MX Vertical wydaje się być już nie wspierany software’owo, co trochę niepokoi.

Wybór nie jest zatem łatwy, ale jest – i to w tym wszystkim jest najważniejsze, bo dopasowując narzędzie pracy do swoich preferencji i warunków fizycznych będziemy nie tylko efektywniejsi ale też po prostu zdrowsi.

Logitech Lift
plusy
  • Mała, zgrabna i mobilna
  • Przyzwoite wykonanie i miły dla oka design
  • Wyprodukowana w duchu ekologii
  • Świetne oprogramowanie
  • Jest naprawdę mało takich myszek na rynku
minusy
  • Cenowo nie wypada zbyt konkurencyjnie
  • Wolę wbudowane baterie niż ganianie za paluszkami
  • W zasadzie czemu nie powstały dwie wersje M i XL?

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu