Było już kilka produktów, które wydawały się potwierdzać to, o czym mówiło się po cichu w bramach, spelunach i innych szemranych miejscówkach. Na przestrzeni lat sytuacja zmieniała się powoli, krok po kroku, ale dało się wyczuć, że coś wisi w powietrzu. Fala rosła powoli, ale wreszcie, po premierze HTC One, stało się. iPhone nie jest […]

Było już kilka produktów, które wydawały się potwierdzać to, o czym mówiło się po cichu w bramach, spelunach i innych szemranych miejscówkach. Na przestrzeni lat sytuacja zmieniała się powoli, krok po kroku, ale dało się wyczuć, że coś wisi w powietrzu. Fala rosła powoli, ale wreszcie, po premierze HTC One, stało się. iPhone nie jest już najbardziej lanserskim telefonem. Jest nim najnowszy flagowiec tajwańskiego producenta.

Pierwsze wrażenie z HTC One najlepiej opiszą słowa mojego przyjaciela, który po trzech sekundach z tym telefonem  w ręki zapytał: „Skąd go masz? Z kosmosu?”.

Przykro mi trochę zaczynać recenzję od tak płytkiego stwierdzenia, ale prawda jest taka, że od pierwszych radosnych sekund z One w ręku, do ostatnich łzawych chwil, tuż przed tym, jak wsadzałem go do pudełka, żeby odesłać do firmie PRowej obsługującej HTC w Polsce, czułem się, jakbym był na samym szczycie piramidy społecznej. Idąc przez miasto włosy rozwiewał mi ten sam wiatr, który dmucha na szczycie Empire State Building w Nowym Jorku. Tak, HTC One sprawiał, że czułem się ze sobą lepiej. Jestem tak ohydnym konsumpcjonistą, wiem. Nie zmienia to jednak faktu, że HTC One to wspaniałe urządzenie.

Piękno

Design urządzenia jest wyraźnie wzorowany na sprzętach Apple. „Wzorowany”, a nie skopiowany. HTC One podobnie jak iPhone’y od pierwszego kontaktu daje do rozumienia, że jest sprzętem „premium”. Poprzeczne panele na górze i dołu frontu nadają One charakterystyczny sznyt, a dwa dotykowe przyciski na dole obudowy sprawiają, że ekran telefonu może zajmować większą część potencjalnego dostępnego obszaru (przyciski nie muszą być wyświetlane na ekranie, jak to zazwyczaj bywa). Jednolita aluminiowa obudowa sprawia, że w kontakt fizyczny z HTC One to czysta przyjemność. Wspomnę jeszcze o jednej rzeczy. W jakiś sposób w tym smartfonie udało się idealnie wypośrodkować  wagę, rozmiar i zastosowane materiały, aby sprzęt leżał w ręku idealnie (143g, 137,4mm x 68,2mm x 9,3mm). Nie można tego samego powiedzieć o Xperii Z, Samsungu Galaxy SIV, ani o Lumii 920.

Wrażenia audiowizualne podczas obcowania z HTC One można określić tylko i wyłącznie słowami „czysta przyjemność”. Rozdzielczość FullHD, upchnięta na ekranie o rozmiarze 4,7 cala musi robić wrażenie, zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę, że nie „ucinają” nam tego rozmiaru przyciski funkcjonalne Androida. Ogromnym zaskoczeniem były dla mnie głośniki, które grają prawie tak dobrze, jak te które mam zamontowane w laptopie. Są głośne, nie spłaszczają dźwięku, ani nie „pierdzą”. Gdyby HTC One był tańszy, bałbym się, że słuchanie muzyki z telefonu stałoby się społecznie akceptowalne.

Radość

Co siedzi w środku?Android w wersji 4.2.2, wraz z arcygenialną nakładką HTC Sense – najładniejszą jaką świat widział do tej pory: elegancką, nienachalną, przywodzącą nieco na myśl stylisyką Windows Phone. Całość napędza czterordzeniowy chip Snapdragon 600, taktowany z prędkością 1,7 GHz i 2GB DDR2, a do naszej dyspozycji zostaje oddane 32GB pamięci wewnętrznej. Do równania dodajcie obsługę każdego standardu, jaki jesteście w stanie sobie wyobrazić. LTE, NFC, Bluetooth 4.0, Wi-fi 802.11 a/ac/b/g/n, a także parę czujników, które sprawiają że smartfony są naprawdę „smart”, no i GPS. Ten ostatni pochwalę już teraz, bo później nie będzie okazji – jest dokładny i nie gubi sygnału. Jak się domyślacie, o wydajności nie można złego słowa powiedzieć, wszystko chodzi gładko i sprawnie. Aplikacje uruchamiają się tak szybko, jak to tylko możliwe, nawet wymagające graficznie gry działają bez problemu. Muszę jednak powiedzieć, że raz w ciągu dwóch tygodni zdarzyło się, że telefon przestał dzwonić i łączyć się z siecią, przez co musiałem go zresetować. Nie wiem jednak, na ile jest to wina oprogramowania, a na ile operatora.

Jak to mawiał doktor Banner w filmie Gwiezdne Wojny: Dwie Wieże: „wraz z wielką mocą, idzie wielkie grzanie” (cytat z pamięci). Jeżeli uruchomimy wymagającą grę, telefon zaczyna być wyraźnie ciepły dosłownie w ciągu parudziesięciu sekund. Po parunastu minutach staje się to wyraźnie niekomfortowe. Co najgorsze, po pół godziny używania, nawet aplikacja Facebooka go ogrzeje. Pewna granica została przekroczona i nie można tego zignorować, ani uznać za normę. Temperatury jakie osiąga HTC One to jedna z największych wad tej słuchawki.











Pewnie teraz spodziewacie się, że napiszę „w związku z high-endowymi rozwiązaniami, jakie zastosowano w HTC One, które objawiają się wspomnianym już grzaniem, długość życia baterii woła o pomstę do nieba”. O dziwo, nie. Nawet jeżeli chcecie trzymać wiecznie włączoną sieć, Wi-Fi i maksymalne podświetlenie, nie ma problemu żeby smartfon przetrwał dzień. W moim przypadku nierzadko wytrzymywał nawet dwa, jeżeli nie używałem go szczególnie intensywnie. Zastrzegam jednak – nie dotyczy to przypadków, kiedy chcecie w coś pograć. Dzisiejsze gry są na tyle zaawansowane, a możliwości procesorów mobilnych na tyle duże, że pasek baterii dosłownie niknie w oczach. Na kilka godzin starczy, ale liczcie się z tym, że po podróży pociągiem od razu musicie podłączyć telefon do ładowania.

POEZJA

Wraz z HTC Sense otrzymujemy szereg aplikacji i zabawek, zaprojektowanych przez producenta. Zaskakująco przydatny okazuje się widżet, który znajduje się na naszym ekranie głównym. Przeplatają się na nim, w postaci kafli, aktualizacje z Facebooka, Twittera i innych sieci, razem z wydarzeniami, które znajdują się w naszym kalendarzu, a także programem telewizyjnym (o ile skonfigurowaliśmy odpowiednią aplikację). Super sprawa – zazwyczaj sprawdzając sieci społecznościowe na telefonie, możemy na to poświęcić dosłownie chwilę. W ten sposób oszczędzamy dodatkowych parę sekund. Do tego dochodzi kilka drobnostek, jak np. Zoe, które jest niczym innym, jak Vine, czyli możliwością nagrywania krótkich filmików, z opcją późniejszego retuszu czy sympatyczna galeria, która automatycznie tworzy mini-klipy z naszych fotek i filmików z danego okresu.

W ten oto naturalny sposób doszliśmy do aparatu. W przypadku telefonów z tej półki, pytając o jakość zdjęć, musimy odpowiedzieć na jedno… naprawdę ważne pytanie. „Czy mogę wyrzucić swój aparat kompaktowy?”. Tak, możesz. Aparat w HTC One to eksperyment, ale udany. Rozdzielczość z jaką robi zdjęcia to obłąkańczo niskie 4 megapiksele (dla porównania, w SGS4 jest to 13MP), ale technologia UltraPixel robi swoje. Optyka, którą upchnięto w HTC One jest znakomita i pozwala robić zdjęcia, które nie są ziarniste, a przez to mniej tracą przy bliższym kontakcie. Jeżeli chodzi o nocne zdjęcia, to producent nie kłamał – wychodzą naprawdę dobrze. HTC One niewiele potrzebuje do szczęścia i nawet przy nikłym wieczornym świetle, a nawet w nocy, potrafi zrobić dobrą fotkę. Wspomnę jeszcze o tym, że kamera z przodu również jest zaskakująco niezła, jak na przedni obiektyw*.

Z drobnych mankamentów muszę wspomnieć jeszcze o dwóch kwestiach. Brakuje mi przycisku do przełączania się pomiędzy aplikacjami, albo chociażby paska ostatnio otwieranych, który znam z mojego starusieńkiego HTC Desire HD. Jeżeli przez przypadek zamknąłem aplikację, to czasami musiałem się naszukać, zanim mogłem do niej wrócić. Przyzwyczaiłem się do tego, że w każdym wypadku dzielą mnie od niej dwa kliknięcia. Druga rzecz – HTC One czasami gubi rozmowy. Zdarza się, że przestawałem słyszeć rozmówcę z drugiej strony, a jeszcze częściej to ja byłem niesłyszany. Zdarzało mi się to wcześniej, na innych telefonach, ale w tym przypadku wyjątkowo często (raz na kilka dni).

Czy HTC ONE naprawdę JEST „JEDYNY”?

Czy HTC One to telefon idealny? Nie. W takim razie skąd maksymalna ocena? Kilka wad nie zmienia postaci rzeczy- HTC One to smartfon znakomity pod tak wieloma względami, nienagannie wykonany, atrakcyjny wizualnie i przyjemny w obcowaniu , że nie mogę nie puścić w niepamięć paru jego przewinień. Tajwańska firma stworzyła telefon, który ma tę cechę, do tej pory wyłączną dla iPhonów, że napełnia posiadacze bezgraniczną pewnością, że dokonał najlepszego z możliwych wyborów – mając HTC One, nie chcemy już niczego innego. Jeżeli przymierzacie się do kupna smartfona z wysokiej półki, to obecnie nie ma lepszego wyboru.

*Poniżej kilka zdjęć zrobionych HTC One i krótki filmik:

fota1mini

fota2mini

fota3mini