6

Recenzja Football Manager 2018. Wstyd się przyznać, ile czasu w to już gram…

Football Manager 2018 zaskakuje dużą liczbą zmian w stosunku do poprzednika. Twórcy wreszcie wzięli sobie do serca zarzuty o popadanie w stagnację i stanęli na wysokości zadania. Niestety, odbiło się to negatywnie na mnie…

Jestem wielkim fanem serii Football Manager (i w ogóle bardzo złożonych oraz rozbudowanych gier). Godziny, które spędziłem przy kolejnych odsłonach można mierzyć w setkach. Ostatnie lata przyniosły opamiętanie, czego nie żałowałem, bo FM 2015, 2016 i 2017 nie były rewolucyjne. Owszem pojawiały się tam jakieś zmiany, ale można było je porównać z tymi serwowanymi przez EA Sports w kolejnych odsłonach FIFA. Tu damy nowy interfejs treningu, za rok przebudujemy ekran taktyki, a za dwa dorzucimy dyrektora do spraw sportowych i automatyzację zadań. Football Manager 2018 to, moim zdaniem, przełamanie tego impasu.

Co nowego w Football Manager 2018?

Największą zmianą w Football Manager 2018 jest moduł zatytułowany dynamika. Składa się na niego kilka ekranów opisujących zależności między zawodnikami naszej drużyny. Ilustruje to piramida, na której szczycie znajduje się menadżer, poniżej są liderzy zespołu, potem wpływowe postaci, a na samym dole cała reszta. A to nie wszystko, bo w zespole zawiązują się też grupy towarzyskie. Macie kilku Brazylijczyków? Możecie być pewni, że będą się oni trzymali w szatni razem ze sobą. To wszystko ma wpływ na późniejsze problemy zawodników, które mogą rzutować na atmosferę w szatni. Niezadowolony lider nastawi resztę składu przeciwko nam, a kochający nas kapitan zespołu może wyręczać nas w rozmowach z narzekającymi piłkarzami.

FM 2018 to również całkowicie przebudowany scouting. W końcu wygląda to bardziej realistycznie. Raporty są tworzone stopniowo w ciągu nawet kilku miesięcy – w tym czasie dowiadujemy się ciągle czegoś nowego o obserwowanym piłkarz. Możemy wcześniej podjąć decyzję o zakupie, ale wiąże się to z większym ryzykiem. A dodajmy do tego jeszcze profesję analityków, którzy wspierają scoutów przygotowując osobne raporty dotyczące statystyk, formy itd. Wszystko to daje nam kompletny obraz piłkarza, którego zamierzamy kupić.

Ekran taktyki został przebudowany raczej nieznacznie. Dodano kilka nowych elementów, spośród których największą rolę odgrywają odprawy przedmeczowe, w których informujemy zawodników o planach na dane spotkanie. Są one dość monotonne, więc szybko oddałem je asystentowi.

Warto też wspomnieć o pojawieniu się kilku nowych ról na boisku oraz nowych instrukcji taktycznych. Ma to umożliwić nam jeszcze skuteczniej wykorzystać potencjał naszych kopaczy.

Inną nowością jest też przebudowane centrum medyczne. Kontuzje są teraz o wiele bardziej złożone. A dodatkowo pojawia się profesja naukowców sportowych, którzy w naszym sztabie będą odpowiedzialni za informowanie nas o ryzyku kontuzji. Zasugerują m.in. zmianę treningu na mniej lub bardziej intensywny, a także poinformują o tym, którzy piłkarze są najbardziej narażeni na wizytę u fizjoterapeutów.

Fanów z pewnością ucieszy i przerazi nowy silnik meczowy. Ucieszy, bo jest ciut ładniejszy (ale wciąż koszmarnie brzydki) i wykorzystuje dobrodziejstwa DirectX 11. Przerazi, bo to oznacza nowe błędy i braki, które będą dopracowywane na przestrzeni nadchodzących miesięcy. Twórcy dodali nowe animacje piłkarzy, przebudowali stadiony, dorzucili kilka scenek z odbierania pucharu, wychodzenia z tunelu czy witania się menadżerów. Wygląda to fajnie, ale ciągle graficznie odstaje od współczesnych produkcji.

Pomniejszych zmian jest całe mnóstwo. Przebudowano centrum transferowe. Ulepszono ekran social media. Wprowadzono inteligentny system płac oraz opłat transferowych dostosowujący się do poziomu ligi. Udoskonalono też działania AI na tym polu. Takich małych nowości jest tutaj naprawdę dużo – każdego roku tak to wygląda.

Jak się gra?

Wyśmienicie, jak zwykle zresztą. Teoretycznie wszystko sprowadza się do tego samego, co zawsze – tworzymy nowego menadżera, przejmujemy drużynę i prowadzimy ją do potęgi. Tym razem jednak wszystko wygląda o wiele bardziej realistycznie. I wcale nie mówię tutaj o tabelkach i liczbach, których znowu oglądamy tysiące.

Nowy system kontuzji, przebudowany scouting, skonstruowany na nowo silnik meczowy, wyższy poziom interakcji z drużyną, mechanika relacji i kontaktów w składzie – tak bardzo realistycznego FM-a jeszcze nie było.

Twórcy zwrócili uwagę na bardzo ważny element, jakim są kontakty w drużynie. Przecież nie prowadzimy gromady bezmyślnych kukieł – zawodnicy też mają swoje motywy, ambicje, sympatie i antypatie. Dotąd dowiadywaliśmy się o nich jedynie w sytuacji, gdy byli niezadowoleni. Teraz możemy nawiązywać z nimi zupełnie nowe relacje. Pewni zawodnicy są bardziej wpływowi niż inni, a więc trzeba się liczyć z ich zdaniem. Tworzone są wewnętrzne grupki w zespole, co może skończyć się źle, jeżeli wkurzymy ich lidera. A oto nie trudno, bo wnioski o podwyżkę i narzekanie za brak występów w pierwszym zespole są tutaj na porządku dziennym. A mam nadzieję, że to zaledwie początek i mechanika socjalna doczeka się nowych elementów, jak np. kłótni między piłkarzami w zespole, skandali, protestów itd. Jest to wspaniały fundament pod jeszcze bardziej realistyczną rozgrywkę, który już w obecnej formie wydaje się nieodgadniony i bardzo złożony

W końcu FM dał mi też poczuć się bardziej odpowiedzialnym za piłkarzy. Sprawił to bardziej realistyczny jest system kontuzji. W końcu mamy do dyspozycji rozbudowane ekrany informujące szczegółowo o dolegliwościach, a także ryzyku ich odnowienia. Teraz kontuzje nie są jedynie jednorazową sprawą i mogą rzeczywiście przekreślić karierę młodego, obiecującego się zawodnika.

Nowy scouting to moim zdaniem mistrzostwo świata. Tak to powinno wyglądać od kilku lat. Teraz wyszukiwanie obiecujących zawodników nabiera jeszcze większej złożoności i staje się elementem, któremu musimy poświęcić o wiele więcej uwagi.

Interfejs, cóż… Miejscami zmiany wyszły bardzo na dobre, ale miejscami są kompletnie nieprzemyślane. Mam tutaj na myśli chociażby to straszydło pokazywane podczas rozgrywania meczu. A skoro o tym mowa…

FM nigdy nie był zbyt ładny. Nowy silnik meczowy nic w tym aspekcie nie zmienia. Dalej jest brzydko, a stadiony, murawa, zawodnicy przypominają gry EA Sports z lat ’90. Z jednej strony szkoda, ale z drugiej czy to potrzebne? Znam ludzi, którzy dalej w FM-a grają tylko w klasycznym trybie z „kulkami” poruszającymi się po zielonej planszy.

Problem w tym, że w dalszym ciągu mamy do czynienia ze straszliwymi błędami. Część z nich trudno zrozumieć, jak np. sytuacje kiedy nasz super strzelec z wysokimi współczynnikami wykańczania akcji i opanowania. Notorycznie marnuje sytuacje sam na sam z bramkarzem. Problemy pojawiają się też w odpowiednim egzekwowaniu założeń taktycznych. Mam wrażenie, że Sports Interactive ma tutaj jeszcze sporo do poprawiania, ale to nic nowego  – co roku tak to wygląda.

Czego zabrakło? Nowego systemu treningu, bo obecny jest nie tylko mało intuicyjny, ale nieszczególnie konfigurowalny. Właściwie wszystko ogranicza się do wybrania trenowanego aspektu i poziomu ciężkości – reszta to treningi indywidualne, na które zawodnicy notorycznie narzekają.

Przebudowałbym tez mechanizm mediów społecznościowych i konferencji. W obecnej formie są nieużyteczne, a wręcz nawet frustrujące (szczególnie konferencje, które nie uległy większym zmianom od dobrych kilku lat i ciągle męczą nas tymi samymi pytaniami).

Przydałoby się też odświeżyć mechanikę motywowania przed i po meczu, bo tutaj również wkradły się schematy, które nijak mają się np. do nowego systemu relacji w składzie.

Czy warto kupić Football Managera 2018?

Football Manager 2018 to bez wątpienia najlepszy menadżer piłkarski na rynku i to już od dobrych kilku lat. Nie ma po prostu dla niego żadnej konkurencji. To też sprawia, że twórcy nie silą się na większe nowości. Każdego roku dostajemy ich co najwyżej kilka. Tym razem jest, moim zdaniem, dużo lepiej. Choć ciągle mnóstwo elementów rozgrywki wymaga dopracowania, odświeżenia lub przebudowy. Szkoda, że je zaniedbano. W dalszym ciągu też gra jest brzydka i ma sporo błędów.

Ale co z tego? Mam już na liczniku kilkadziesiąt godzin i wszystko wskazuje na to, że zima upłynie mi pod znakiem walki o mistrzostwo w holenderskiej Eredivisie. Ta gra niesamowicie wciąga, przykuwa do ekranu na długie godziny i sprawia, że człowiek zapomina o całym świecie. Jeżeli jesteście na to gotowi i macie sporo wolnego czasu (lub lubicie zarywać noce, jak ja), nie zwlekajcie z zakupem. Lepszej gry tego typu po prostu nie ma.

Zostań najlepszym menedżerem piłkarskim już dzisiaj! Kliknij!